– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć?
– Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.
W słuchawce usłyszałam płacz Beaty
– Stało się coś? – zapytałam.
– To nie jest rozmowa na telefon. Przyjedź koniecznie. – poprosiła moja przyjaciółka i odłożyła słuchawkę.
Odruchowo wykręciłam jej numer ale nikt nie odbierał telefonu. W głowie kłębiły mi się tysiące myśli. W nocy nie zmrużyłam oka. Nie mogłam się doczekać świtu żeby wsiąść w samochód i pojechać do Białego Dunajca gdzie Beata z Piotrem wynajmowali dom. Kilka miesięcy temu kupili działkę na Partałówce i przeprowadzili się z Warszawy z zamiarem wybudowania domu. Piotrek chciał skończyć budowę przed zimą.
Stanęłam przy samochodzie. Marcowe słonko niemal mnie oślepiło. Pomimo mrozu silnik odpalił bez problemu i po 20 minutach stałam w progu wynajmowanego przez Beatę domu. Nacisnęłam dzwonek i usłyszałam czyjeś ciężkie kroki zbliżające się do drzwi. Usłyszałam przekręcany w zamku klucz. Zniecierpliwiona nacisnęłam klamkę i zobaczyłam Beatę. Mowę mi odjęło. Widziałyśmy się 3 tygodnie temu a teraz wyglądała o 10 lat starzej. Bez słowa usiadłyśmy w salonie. Rozejrzałam się w koło. Pokój wyglądał jakby przeszło przez niego tornado.
– Nic nie mów- usłyszałam – Piotrek mnie zostawił. Moja matka przepisała bratu mieszkanie to które miałam ja dostać a w przyszłym tygodniu ma ruszyć budowa domu. Komornik zablokował konta a ja czuję że uchodzi ze mnie życie. Nic nie rozumiem. Chciałabym zasnąć i nigdy więcej się nie obudzić.
– Dlaczego Piotrek od Ciebie odszedł? Przecież od tylu lat byliście zgodnym małżeństwem.
Beata pokiwała głową.
– Znalazł sobie młodszą dupę.
-Skąd wiesz?
– Nie wiem. Mogę się tylko domyślać. Wczoraj spakował walizki i powiedział że odchodzi. Usłyszałam jeszcze że zatrzyma się na Pardałówce u naszej sąsiadki. Tej samej która sprzedała nam działkę.
A to Ci nowina. Pomyślałam. Pięćdziesięcioletni letni Pan dyrektor renomowanego liceum wycina taki numer swojej żonie po 25 latach małżeństwa.
– Zaraz, zaraz. A co Ty wspominałaś o komorniku. Blokadzie konta. O co w tym wszystkim chodzi?
– Nie wiem – Beata rozłożyła ręce – Ty mi to powiedz. W końcu jesteś wróżką. Wiem tyle że zdefraudował kasę w stowarzyszeniu w którym pracował jako wolontariusz. Od lat był u nich księgowym a teraz brakuje w kasie 2 milionów złotych. Sprawa trafiła do sądu i mamy zablokowane konta. Oprócz tego pożyczył pieniądze od mojego brata i od dłuższego czasu mu ich nie oddaje. Dlatego moja matka zapisała mu mieszkanie które mi się należało.
– Po co były mu te pieniądze? – zapytałam coraz bardziej zdziwiona.
Beata ręką odsunęła puste szklanki po kawie.
– Rozkładaj karty. Może się czegoś dowiemy.
Patrzyłam w karty i nie mogłam uwierzyć. Piotrek nie miał romansu z rudą zdzirą z Pardałówki jak sądziła Beata ale pokazywało się przy nim podwójne życie. Procesy sądowe i długi. Karty pokazywały też coś co musiałam Beacie powiedzieć ale zupełnie nie wiedziałam jak mam to zrobić
– Beatko- zaczęłam delikatnie. – Przy Piotrku pokazują się dzieci.
– Ty chyba oszalałaś – wrzasnęła moja przyjaciółka. – Chcesz powiedzieć że Piotrek ma dziecko?!
– Nie dziecko – sprostowałam – ale dzieci.
– Z kim? – zapiszczała Beata.
– Nie wiem.
– Jak to nie wiesz! – wrzasnęła i walnęła pięścią w stół
Popatrzyłam ponownie w karty.
– Beata bardzo mi przykro ale karty pokazują że dzieci jest troje. Jedno dorosłe i dwa maluchy. Kobieta która jest matką jego dzieci jest blisko Was.
– Co to znaczy? – dopytywała się Beata – pracuje z nami?
– Być może. Ale może to być też ekspedientka w sklepie w którym robicie codzienne zakupy.
– Mój Boże, mój Boże … lamentowała Beata. Dwa lata temu sekretarka urodziła bliźniaki. Ciąża ją chyba zaskoczyła. Czy to możliwe że ojcem dzieci jest Piotrek?
Rozłożyłam karty…
Potwierdziły tą radosną wiadomość. Kiwnęłam głową.
Beata zacisnęła pięść i z całej siły ugryzła się w rękę.
– A to starsze dziecko? – dopytywała
– Starsze dziecko to syn. Jest już dorosły.
– Ale że co? Że też z sekretarką
Ponownie skinęłam głową.
Bliźniaki urodziły się chore. Potrzebne było jakieś drogie lekarstwo w formie szczepionki. Stąd te tarapaty finansowe Piotrka. Wczoraj spłacił ostatnią ratę za lekarstwo dla swoich dzieci.
– To niemożliwe. – przerwała mi w pół słowa Beata.
Wstałam z fotela.
-Ubieraj się. Jedziemy do Piotrka.
– Nigdzie nie jadę –zaprotestowała.
– Jedziesz on teraz nie może być sam. Może się targnąć na swoje życie. Są przy nim myśli samobójcze.
Po godzinie siedziałyśmy w wynajętym pokoju. Piotr i Beata płakali i krzyczeli na zmianę. Nie dotrwałam do końca tej rozmowy. Zostawiłam ich tam i wróciłam do domu.
Przed świętami Bożego Narodzenia zadzwoniła Beata.
– Przepraszam że się nie odzywałam. Usłyszałam zmęczony głos przyjaciółki. Rozstałam się z Piotrem. On teraz mieszka ze swoimi dziećmi i ich matką. Z pracy musiał odejść. Ja zatrzymałam mieszkanie a działkę na Pardałówce sprzedaliśmy co umożliwiło mu spłatę większości długów. Poznałam jego dzieci. – obojętnym głosem informowała mnie Beata. Starszy syn urodził się jeszcze przed naszym ślubem. A bliźniaki są już zdrowe.
– A co z Tobą – zapytałam
– No cóż. Mężczyzna którego kochałam zmarnował mi życie, oszukał mnie i upokorzył. Chcę się zemścić, chcę żebyś rzuciła na niego klątwę.
– Jesteś tego pewna?
– Jestem – krótko ucięła Beata. – gdyby nie choroba dzieci nadal prowadziłby podwójne życie. A ja zestarzałabym się u jego boku żyjąc z mężczyzną którego nie znałam. Teraz nadszedł czas na moją zemstę. Nie zrezygnuje z niej. A Ty mi w tym pomożesz.
Autor Etnoria Aris



