
Opowiadanie nr 165
– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

-Zdrowych spokojnych wesołych świąt – usłyszałam w słuchawce, ktoś składał mi życzenia ale nie miałam pojęcia kto. – Co tak milczysz? Mów że coś –

16 listopada Dzień Czarownic. – Spotkajmy się – usłyszałam w słuchawce. – Przyjedź do mnie, poświętujemy, powspominamy, zapowiada się magiczny wieczór. – Kochana jestem

-Dobrze że mam to już za sobą. – Jesteś pewna że to już koniec? Ewelina skinęła głową. Popatrzyłam w karty. Mówiły co innego. –

Lubię spokój dnia zadusznego ale tego roku nie był mi dany. Miałam gości którzy robili wokół siebie tyle zamieszania że chciałam uciec z własnego domu.

Jak bym była w innym świecie. Moja koleżanka zamknęła oczy. Uśmiechnęłam się do niej. Siedziałyśmy na kamiennej ławeczce a przed nami rozciągał się niesamowity widok

-Pani Etnorio ja miałem świadomość że to co widzę nie może być prawdą. Oczy widziały co innego a rozum temu zaprzeczał. Zamknąłem na chwilę oczy

– Duchy nie duchy, ja zapłacę. Pojedziemy do mnie i przekona się Pani że mam rację. – Dobrze zgodziłam się ale musimy odłożyć tą wizytę

Stałam na rozdrożu była piękna listopadowa pełnia. Skończyłam rytuał. Jeszcze czułam przy sobie obecność duchów które przywołałam. Zamknęłam oczy. Czułam jak serce zaczyna bić normalnie.
All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign