Opowiadanie nr 156

Stałam na rozdrożu była piękna listopadowa pełnia. Skończyłam rytuał. Jeszcze czułam przy sobie obecność duchów które przywołałam. Zamknęłam oczy. Czułam jak serce zaczyna bić normalnie. Powoli wracał spokój. Noc była taka jasna że nie musiałam zapalać latarki. Bez trudu odnalazłam ścieżkę i ruszyłam nią w stronę domu. W połowie drogi usłyszałam trzask łamanych gałęzi. Ktoś […]