– Odpuść sobie.
– Nie wiem czy potrafię.
Marzena stała obok mnie zapatrzona w morze.
Przyjechałam do Trójmiasta wczoraj i zaraz po przyjeździe zadzwoniła do mnie Marzena.
– Dobrze że jesteś – usłyszałam w słuchawce.
Umówiłyśmy się na kawę w Grand Hotelu. A teraz spacerowałyśmy po sopockim molo. Marzena opowiadała mi o swoich problemach. Była skonfliktowana z teściową. Podejrzewała ją o różne intrygi. Teściowej do świętej było daleko ale Marzena też przesadzała a konflikt narastał. Sławek jej mąż starał się jakoś łagodzić sytuację choć nie było to łatwe.
– Etnoria ta stara wiedźma go buntuje przeciwko mnie. Uwierzysz że oskarżyła mnie o romans z Mateuszem. On jest ode mnie 12 lat młodszy.
Też mi przeszkoda pomyślałam.
– Spróbuj się z nią jakoś dogadać – poradziłam
– Nie da rady.
Marzena popatrzyła w moje oczy a ja zobaczyłam w nich totalną rezygnację.
– Bądź mądrzejsza. Bo jak tak dalej pójdzie weźmiecie się w końcu za łby – ostrzegłam
– I nie wiadomo co zrobi Sławek. Co zrobisz jak spakuje walizkę i wyprowadzi się do brata. Marzena nic nie odpowiedziała. Wiatr ustał a z zza chmur wyjrzało słońce. Usiadłyśmy na ławce. Pod naszymi stopami przez szpary w deskach widziałam morze. Zamknęłam oczy. Przypomniałam sobie czasy kiedy Marzena poznała Sławka. Nie był nią kompletnie zainteresowany. Jego uwagę przykuwała Emilka. Nasza wspólna koleżanka. A ona go najzwyczajniej w świecie zbałamuciła. Jej starania nie mogły się obejść bez echa. I Marzenka zaszła w ciążę. Była w maturalnej klasie. O wszystkim powiedziała swojej mamie. A ona zadzwoniła do rodziców Sławka i zorganizowała spotkanie żeby się naradzić co i jak dalej zrobić. I wtedy doszło do pierwszej sprzeczki. Mama Marzenki słyszała gdzieś plotkę że Sławek ma nieślubne dziecko z dziewczyną która spędzała u nich wakacje. Ojciec Marzeny zapytał wprost czy to prawda. Sławek zaprzeczył. Ale do awantury doszło. W rezultacie obie rodziny obraziły się na siebie. A niedoszłe teściowe tak sobie naubliżały że ustalono że Marzena wychowa dziecko sama. Jak by tego było mało mama Marzenki postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Uparła się że Marzena wyjdzie za mąż i zaczęła szukać zastępczego zięcia. Dubler znalazł się bardzo szybko. Był to księgowy z którym pracowała. Starszy od córki o 20 lat. Ale za to z dobrym zawodem i zamożny. Kto Cię z tym brzuszkiem weźmie? Tłumaczyła córce. I tak Marzena zaczęła spotykać się z 2 mężczyznami. Z Jackiem oficjalnie a ze Sławkiem po kryjomu. Przygotowania do wesela ruszyły pełną parą. Jackowi specjalnie się nie dziwiłam. Marzena była przepiękną dziewczyną . Wysoką, szczupłą z burzą blond loków na głowie. A on zbliżał się do 40. Marzena nie jednemu w głowie mogła zawrócić. Matka przekonała Jacka że jej córka zawsze o nim marzyła. Wypytywała ją o niego i co tu dużo mówić ewidentnie się w nim podkochiwała. A on w to uwierzył. W rezultacie do ślubu nie doszło. Bo Jacek zobaczył swoją narzeczoną w czułym uścisku ze Sławkiem. Zerwał zaręczyny. Wściekła matka wyrzuciła Marzenę z domu. Ślub i wesele ze Sławkiem zorganizowała jego rodzina. Zadra jednak została. Teściowa nie znosiła synowej z wzajemnością.
– O co tym razem poszło? – zapytałam choć tak naprawdę nie byłam ciekawa co Marzena ma mi do powiedzenia.
– O dzieci. Ona ich nie znosi.
To po co się w takim razie z nimi widuje – pomyślałam.
– Tosia jej odpyskowała a ja stanęłam w jej obronie to przecież moja córka.
– To nie znaczy że ma pyszczyć do babci – powiedziałam
Marzena rzuciła mi spojrzenie pełne wyrzutu. Tośka miała 14 lat i daleko jej było do dobrze wychowanej dziewczynki. Potrafiła być wredna. Marzena zawsze stawała w jej obronie. Uważałam że nie słusznie.
– Przyjdę do Ciebie jutro na karty. Teraz muszę już lecieć. – Marzena wstała i ucałowała mnie w policzek. Widziałam ją jeszcze przez chwilę jak idzie w stronę parkingu.
…
– Dlaczego nic nie mówisz? Karty rozłożyłaś 10 minut temu i gapisz się w nie jak sroka w gnat. Mówże co tam zobaczyłaś -popędzała mnie Marzena.
Złożyłam karty i zapaliłam papierosa.
– Nie chcę Ci o tym mówić.
-Teraz to ja nalegam- upierała się Marzena.
– Nie spodoba Ci się to.
-Mówże w końcu – upierała się moja przyjaciółka.
-Tośka kradnie. Ukradła babci pieniądze i nie tylko. Zginęły jakieś złote przedmioty. Najprawdopodobniej łańcuszek a wcześniej zegarek.
– Co Ty mówisz? To nie może być prawda!
– To nie wszystko.
– Niee – zdziwiła się Marzena
– Od jakiegoś czasu kradnie też w super marketach. Są też inne sprawy o których powinnaś wiedzieć.
– Dość! – krzyknęła moja przyjaciółka
– Karty się na pewno mylą!
Wstała i wybiegła bez pożegnania.
…
Minął miesiąc.
W środku nocy obudził mnie telefon.
– Jesteś tam? – usłyszałam w słuchawce głos Marzeny.
– Jestem na komisariacie chodzi o Tośkę. Złapano ją na kradzieży.
– Jest z Tobą Sławek? – zapytałam
– Nie, jestem sama. Nie odbiera ode mnie telefonów nie wiem gdzie jest.
-Zadzwoń do teściowej. Nie powinnaś tam siedzieć sama.
Po drugiej stronie zapanowała cisza.
– Zrób to nalegałam
– Dobrze, usłyszałam umęczony szept.
Marzena przeprosiła teściową. Nie pałają do siebie miłością ale relacje się poprawiły. Sławek więcej czasu spędza w domu. Tośka ma sprawę w sądzie rodzinnym. Chodzi też do psychologa. Marzena mówi że się zmienia na dobre. Oby tak było….
Autor Etnoria Aris




Jedna odpowiedź
Niesamowite 😱