– Mój wnuk nie może się z nią ożenić
– Dlaczego? – zapytałam
Starszy Pan wziął głęboki oddech i popatrzył na mnie bezradnie.
– Pomoże mi Pani?
– Pomogę w miarę możliwości ale musi mi Pan powiedzieć prawdę
….
– To był rok 1952 do mojej wioski przyjechał obóz harcerki, namioty rozbili wzdłuż rzeki. Miejscowe chłopaki podglądały dziewczyny w zaroślach. A ja razem z nimi. Miałem wtedy 17 lat. I wtedy ją zobaczyłem. Ależ ona była piękna. Wysoka , zgrabna, o śniadej karnacji, gibka niczym trzcina na wietrze – opowiadał klient.
– Miała na imię Teresa. Zakochałem się w niej bez pamięci a ona nie odrzuciła mojej miłości. Końcem sierpnia harcerze wyjechali a ona wraz z nimi. Napisała do mnie tylko jeden list a w nim kilka zdań. Wychodzę za mąż nie szukaj mnie. Żegnaj…Wojsko się o mnie upomniało a po trzech latach w marynarce obraz Teresy w pamięci poblakł. Spotkałem ją przypadkowo w Warszawie końcem 2000 roku, piękna jak zawsze. Wypiliśmy kawę, odprowadziłem ją pod dom. Wymieniliśmy się też telefonami. Byłem wtedy żonaty. Rozumie Pani.
Tak – przytaknęłam głową
– Nie zadzwoniłem. Ona też nie dzwoniła. Aż tu nagle miesiąc temu mój jedyny wnuk Konrad poinformował nas że się żeni. Jego rodzice mieszkają w Norwegii a ja jestem po śmierci żony jego jedyną rodzina w Polsce. Pojechaliśmy do rodziny narzeczonej. Poznawałem okolice i złe przeczucia targały mną w prawo i w lewo. Narzeczona mieszkała w Warszawie. Tuż przed jej domem dostałem takiej palpitacji serca że wnuk chciał jechać ze mną do szpitala ale jakoś się pozbierałem. Drzwi otworzyła Teresa….Na nasz widok zbladła i osunęła się o ścianę.
Weszliśmy do środka. Młodzi zakochani nie zwracali na nas uwagi. A my nie mogliśmy ani rozmawiać ze sobą ani na siebie patrzeć. Tereska była babcią Roksany a ja dziadkiem Konrada.
– Nie rozumiem – przerwałam mu w pół słowa..
– Ale w czym problem? Co najwyżej widzę tu niedogodność którą i tak można zażegnać.
Miałam wrażenie ze mój klient mnie nie słucha, pogrążony dalej w swoich wspomnieniach ciągnął dalej swoją opowieść
– Przy pożegnaniu Teresa ścisnęła moją dłoń – zadzwoń szepnęła
– Zadzwoniłem.
– Wiktor oni nie mogą się pobrać wyszeptała zdruzgotana.
– Ależ Tereniu – chciałem łagodzić sytuację ale ona nie dawała dojść mi do słowa.
– Roksana jest córką Błażeja Twojego syna- wykrzyknęła do słuchawki – To Twoja wnuczka, Nasza wnuczka dodała po chwili.
Drodzy Państwo jest niewiele przypadków w których czuję się całkowicie bezradna. Ten który Wam tu opisałam należy do nich.
Autor Etnoria Aris



