Moja przyjaciółka od lat mieszkała w Paryżu. Cudowne miasto, cudowni ludzie. Wszystko cudowne i tajemnicze…
– Etnoria mam nadzieję że tym razem do mnie przylecisz – usłyszałam w słuchawce głos Iwony.
– Musisz koniecznie przylecieć – mówiła szybko moja przyjaciółka
– Mam dwie nowiny. Pierwsza dobra. Wychodzę za maż. Druga też dobra. Będziesz moją druhną.
Iwona wychodziła za mąż z uporem maniaka. To było jej szóste małżeństwo.
– Kiedy? – zapytałam
– Za miesiąc, taka jestem szczęśliwa. Tym razem to miłość na całe życie – szczebiotała Iwona. -Znalazłam tego jedynego, właściwego. Nigdy nie byłam tak zakochana – dodała Iwona.
Do Paryża poleciałam Lotem . Tłok na lotnisku De Gola przytłoczył mnie całkowicie, odbierając możliwości samodzielnego myślenia. Stałam jak kołek pod tablicami z rozkładem lotów.
– No nareszcie – Iwona szarpnęła mnie za ramię.
– Wyglądasz ślicznie – dodała
– Choć poznasz Egona, już na nas czeka – wyrwała mi torbę podróżną z ręki.
Ruszyłam za nią starając się nie zgubić w tłoku.
– To Egon mój przyszły mąż. Poznajcie się.
– Etnoria. – podałam mu rękę
Egon miał około 25 lat pół głowy wygolonej na łyso i kolczyk w nosie. Iwona mogła być śmiało jego matką. Przyznam że przeżyłam szok. Egon zapakował moje bagaże i ruszyliśmy ku jego rodzinnym włościom.
– Jest cudowny – szczebiotała Iwona.
Miałam coraz większy mętlik w głowie. Już dawno wyjechaliśmy z Paryża. Samochód mknął w śród pól słoneczników. A ja dalej nic nie rozumiałam. Po godzinie dotarliśmy na miejsce. Posiadłość robiła wrażenie. Cztery kamienne piętrowe budynki stały po obu stronach drogi prowadzącej w głąb winnic. Jak strażnicy czterech stron świata, pomyślałam.
Przyszli teściowie Iwonki okazali się przemiłymi ludźmi w naszym wieku. Przyjęli mnie bardzo serdecznie. Egon był jedynakiem. Z mojego doświadczenia wynikało że rodzice bardzo niechętnie rozstaja się z jedynym synem. A tu proszę nikt do nikogo nie ma pretensji a szczęście aż kipi. Po kolacji w końcu mogłam porozmawiać z Iwoną sam na sam.
– Kochana, Ty mi powiedz gdzie tu jest haczyk – zapytałam wprost.
– No wiesz?! – Iwona wydęła policzki udając obrażoną
– No dobra, powiem Ci – dodała po chwili.
– Bo wiem że Ty zawsze mnie zrozumiesz. Poznałam moją przyszłą teściową Żaklin na Riwierze i zakochałam się w niej natychmiast a ona we mnie. Ale wiesz – ciągnęła Iwona – Ona ma męża. I nie mogłaby go porzucić bo też go kocha. A potem poznałam Egona i oszalałam na jego punkcie, ze wzajemnością. Natychmiast postanowiliśmy się pobrać. Żaklin była zachwycona że zostanę jej synową. Po ślubie zamieszkamy wszyscy tutaj. Czyż to nie jest cudowne – westchnęła Iwona.
– Ułóż nam horoskop w prezencie ślubnym – poprosiła.
Zgodziłam się.
Po dwóch latach Iwona z Żaklin pojawiły się w moim domu. Jeszcze piękniejsze i tak samo szczęśliwe jak w dniu ślubu Iwony z Egonem.
– Jak się wam wiedzie? – zapytałam z grzeczności bo fakty mówiły same za siebie.
– Cudownie – wyszeptały jednocześnie, a Iwona pogładziła po ręce Żaklin.
– A co u Egona? – zapytałam
– Egon jest szczęśliwy od roku mieszka z Nami jego przyjaciel Luis. Nie wyobrażasz sobie jaki to zdolny malarz – westchnęła Iwona
– Musisz go koniecznie poznać. Może byś przyleciała do Nas w święta?
Z zaproszenia do dziś nie skorzystałam
Autor Etnoria Aris



