– Nie, nie, nie ja się nie zgadzam – moja przyjaciółka zachowywała się jak rozkapryszony dzieciak
– Przejeżdżasz przez Łódź to chyba możesz oddać mi tą paczkę. Skoro i tak wracasz z Warszawy- upór Anki mnie zadziwiał.
Miałam dostarczyć talizmany do klienta a Anka nie chciała mi ich podrzucić. Zupełnie nie rozumiałam dlaczego.
-Dobrze w takim razie wyślę je pocztą baw się dobrze – skwitowałam
Po godzinie zadzwoniła Anka
– Dawaj tą paczkę
Klient telefonicznie potwierdził odebranie przesyłki i wszystko było ok.
Gdyby nie Anka. Wróciła z Łodzi jakaś inna, rozmarzona jakby nie obecna.
– Anka co z Tobą? – zapytałam przy pierwszej nadążającej się okazji
– Nie wiem- odpowiedziała
Odniosłam wrażenie że nie mówi prawdy. Po tygodniu przyszła do mnie na pogaduchy.
– Etnoria co Ty wiesz na temat tego mężczyzny któremu zawoziłam paczkę- popatrzyłam na nią zdziwiona.
-Szczerze mówiąc niewiele.
– A możesz mi powiedzieć coś więcej na temat tych talizmanów które zamówił?
– Nie! Skwitowałam krótko, to sprawa między mną a nim. Ciebie ona nie dotyczy.
– No wiesz- fuknęła Anka, obraziła się i wyszła.
Po kilku dniach była u mnie ponownie
– Etnoria ja się chyba zakochałam
– Oszalałaś! W kim?
– W tym kliencie od talizmanów
– Ale Ty masz męża
– Wiem
Z miny Anki wywnioskowałam że to dla niej żadna przeszkoda.
– Odkąd go zobaczyłam, nie jem, nie śpię i ciągle o nim myślę.
– Przestań! – krzyknęłam to nie jest miłość.
– A w takim razie co? – zapytała Anka
Szczerze mówiąc nie wiedziałam. Przez kilka dni Anka nie dzwoniła, nie przychodziła, widocznie jej przeszło- pomyślałam. I w tym momencie zadzwonił dzwonek. W progu stała Ania.
– Byłam u niego w Łodzi
– I co? – zapytałam, Anka milczała.
A mnie nie trzeba było nic tłumaczyć. Doskonale wiedziałam co się wydarzyło.
– Dlaczego to zrobiłaś ?
– Nie wiem- wyszeptała Anka
– Nie mogę bez niego żyć
– To Twoja wina, Ty mnie do tej cholernej Łodzi wysłałaś!
Zadzwoniłam pod numer który podał mi klient. Nie odebrał. I tak było za każdym razem kiedy usiłowałam się z nim skontaktować. Anka chodziła jak cień i powtarzała że kocha mężczyznę którego widziała przez kilka minut w życiu i przez kilkadziesiąt w łóżku. To jakieś szaleństwo pomyślałam i rozłożyłam karty….Z rozkładu wynikało że problemu nie ma. A problem był w postaci Anki. I miałam wrażenie że kłopoty przybierają na sile. Po kilku dniach zadzwoniła Ania. Poprosiła żebym do niej przyszła. Leżała w łóżku.
– Etnoria źle się czuję
– Widzę – powiedziałam i pogłaskałam przyjaciółkę po włosach.
Anka się rozpłakała. Tego było już dla mnie za wiele. Wsiadłam w samochód i pojechałam do Łodzi. Miałam imię, nazwisko i adres chłopa który omotał moją przyjaciółkę. Jak to zrobił, nie wiedziałam. Ale ta sytuacja nie mogła trwać nadal. Bez problemu znalazłam wskazany adres. Drzwi otworzyła mi starsza Pani.
– Pani do kogo? – zapytała
– Do Pana Ryszarda.
Kobieta popatrzyła na mnie dziwnie.
– A w jakiej sprawie?
– Chciałam z nim porozmawiać…- kobieta przerwała mi w pół słowa uniemożliwiając mi dalsze wyjaśnienia.
-To nie możliwe droga Pani
– Dlaczego – zapytałam zdziwiona
– Bo Ryszard nie żyje.
-Nie rozumiem
– A tu nie ma nic do rozumienia – fuknęła na mnie i zatrzasnęła mi drzwi przed nosem
Wróciłam do domu. Odprawiłam rytuał. Anka znów się uśmiecha. Wszystko wróciło do normy. Na temat tamtych wydarzeń nie rozmawiamy.
Autor Etnoria Aris



