Opowiadanie nr 130

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

-Nie wiem jak długo siedziałem w samochodzie. Nie potrafiłem też zrozumieć co tak naprawdę się stało.

W moim gabinecie siedział klient. Popatrzyłam na niego uważnie. Miał około 40 lat był dobrze ubrany. Pachniał Lacostą. Zaniepokoiły mnie jego oczy. Rozbiegane jak by nie należały do niego.

– Panie Marku czy Pan się czegoś obawia? – zapytałam

– Od jakiegoś czasu czuje niepokój. Ale nie tutaj u Pani czuje się spokojny.

– Opowie mi Pan co się stało?

-Oczywiście przecież po to tu przyszedłem.

Znów popatrzyłam w jego oczy. Miałam wrażenie że widzę w nich kogoś innego.

– Rok temu poznałem kobietę. Po rozwodzie z Laurą miałem różne przygody damsko męskie. Ale tym razem to było coś innego. Czułem że mi na niej zależy. Coś mnie w niej drażniło i intrygowało. Nie umiem tego sprecyzować. Po kilku tygodniach zrozumiałem że jestem zakochany. Postanowiłem nie zwlekać kupiłem pierścionek i się oświadczyłem. Jej reakcja mnie zaskoczyła. Nie przyjęła moich oświadczyn. Powiedziała mi że to koniec. Więcej się nie zobaczymy. Poprosiła żebym do niej nie dzwonił i jej nie szukał. Świat mi się zawalił, praca przestała mnie interesować. Schudłem 10 kg. Nie jadłem nie spałem, nic mnie nie cieszyło. W tym samym czasie zaczęły wydzwaniać do mnie banki. Żądali ode mnie spłaty kredytów których nie brałem. Do moich drzwi zapukał komornik. A po nim ludzie których pierwszy raz widziałem na oczy. Mówili że mają kwity na mój dom, samochód. Że wszystko przegrałem w kasynie a ja nigdy w takich miejscach nie byłem. Rozmawiali ze mną w taki sposób jak by mnie znali. Zgłosiłem się na policje ale oni rozłożyli ręce. Podpisy na czekach były autentyczne choć nie pamiętałem bym kiedykolwiek je składał. Czuję że Marlena jest w jakiś sposób w to zamieszana. Dlatego do Pani przyszedłem. Jest jeszcze coś o czym chcę Pani powiedzieć. W tym dniu kiedy odrzuciła moje zaręczyny a ja siedziałem w samochodzie jak zbity pies po przeciwnej stronie ulicy zobaczyłem moją byłą żonę. Była uśmiechnięta. Biło od niej szczęście. Pani Etnorio czy jest Pani w stanie mi pomóc?

 

Rozpaliłam ogień, rozsypałam zioła. Później rozłożyłam karty tarota.

Czegoś w tej opowieści mi brakowało.

-Panie Marku to co się wokół Pana dzieje to wynik knowań Pana byłej teściowej. Ona obmyśliła plan jak pozbawić Pana majątku. Jest to zemsta za to że zostawił Pan jej córkę. Stworzyła mistyfikację w której brał Pan czynny udział. Wynajęła ludzi. Marlena wielokrotnie odurzyła Pana narkotykiem. W tym czasie chodził Pan do banku, zaciągał kredyty pożyczki. Od podstawionych ludzi. Głównie od znajomych teściowej.

Mój klient przerwał mi w pół słowa.

– Ale jak to możliwe? Ja nic nie pamiętam.

– Nie wykluczone że podali Panu tzw. pigułkę gwałtu. Popatrzyłam w ogień.

Zobaczyłam mieszkanie. Obrazy były do siebie podobne. Choć schemat był zawsze taki sam. Najpierw jakiś alkohol.

-Ale to był tylko szampan – wykrzyknął Pan Marek

Skinęłam głową

-Do kieliszka Marlena dosypywała Panu narkotyk.

Marek patrzył na mnie pustymi oczami.

-Pamięta Pan co działo się potem – zapytałam

– Nic się nie działo. Całowaliśmy się a później szliśmy do łózka.

-Coś jeszcze Pan pamięta?

– Marek pokręcił głową.

– Ja słyszę jeszcze muzykę. Zawsze tą samą

– Zgadza się. To były utwory Grechuty. Marlena miała na ich punkcie bzika.

– W ogniu widzę jak jest Pan pod wpływem narkotyku, do mieszkania przychodzą ludzie. Zabierają Pana. To nie są te same osoby. Stąd się wzięły Pana kłopoty. A potem Pan wraca. W mieszkaniu czeka Marlena. Kobieta Pana całuje a Pan powoli wraca do świadomości. Rozbiera Pana idziecie do łózka. Nic dziwnego że nic Pan nie pamięta. Nie miał Pan nad tym kontroli.

Cisza jaka zapanowała w moim gabinecie po tych słowach aż dzwoniła w uszach. Marek wstał. Nerwowym krokiem przemierzał mój gabinet. Od ściany do ściany.

– A to kurwy!- powiedział w końcu

– Jak można było mnie tak załatwić. Pani może mieć rację. To mogło być dokładnie tak jak Pani mi to opowiedziała. Ja im teraz pokaże. Popamiętają mnie wszystkie trzy.

– Jest jeszcze coś o czym powinien Pan wiedzieć.

– Co takiego?! – krzyknął Marek

– Ciąży na Panu przekleństwo. Pana była żona i teściowa przeklęły Pana.

– A to akurat do nich podobne. Temu się nie dziwię. Jest Pani wstanie ze mnie ściągnąć to świństwo.

Skinęłam głową.

Po tej wizycie spotkaliśmy się tylko raz a potem nasz kontakt się urwał.  Zdjęłam z niego klątwę i miałam nadzieję że upora się z resztą problemów.

…

Minęło kilka miesięcy.

Dzwonek w drzwiach oznajmił mi wizytę gościa. W progu stał uśmiechnięty Marek.

– Mogę wejść? – zapytał.

Usiedliśmy w salonie. Zaparzyłam kawę.

– Pani Etnorio jestem Pani dozgonnym dłużnikiem. Dzięki Pani powoli wychodzę z bagna w którym tkwiłem.

-Odnalazł Pan Marlenę? – zapytałam

– Tak wynająłem prywatnych detektywów. Ale ją zostawiłem sobie na deser. Mam do Pani jeszcze jedno pytanie. Kiedy siedziałem w samochodzie a Marlena mnie odtrąciła widziałem moja byłą. Proszę mi powiedzieć czy ona szła na spotkanie z Marleną.

– Tak. Nie powiedziałam Panu o tym bo nie chciałam dolewać oliwy do ognia, a wtedy nie miało to żadnego głębszego znaczenia. Nic nie wnosiło do sprawy z którą Pan do mnie przyszedł.  Kobiety spotkały się w kawiarni by wetować sukces. Otworzyły szampana.

– A to kurwy – wycedził przez zęby Marek

– Nigdy im nie odpuszczę. Puki życie we mnie, zawsze będą miały we mnie wroga.

 

Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign