– Co robisz? – usłyszałam zza pleców.
Dopinałam walizkę która jak zwykle upchana po brzegi nie chciała się domknąć.
– Matko kochana – wrzasnęłam. Odwracając się w drugą stronę.
Moja przyjaciółka Lizka uśmiechała się serdecznie.
-Dlaczego skradasz się jak złodziej – fuknęłam, a potem wstałam i pocałowałam przyjaciółkę w policzek.
– Jak tu weszłaś? Drzwi były przecież zamknięte.
-To prawda. Ale od lat zapasowy klucz trzymasz w tym samym miejscu.
-A pies?
– Twój pies jest przyjacielem całego świata, a Twoich przyjaciół traktuje wyjątkowo serdecznie.
Uśmiechnęłam się ponownie. Wzrok Luizy padł na walizkę.
-Wyjeżdżasz? Czyżbym przyjechała nie w porę?- w jej oczach zobaczyłam smutek.
– Tak. Pojutrze lecę do Grecji.
Moja przyjaciółka odetchnęła.
– Dobrze że nie dzisiaj. Tak bardzo potrzebuje rozmowy z Tobą.
-Choć zaparzę kawy.
Przepuściłam gościa przodem i poszliśmy w kierunku kuchni. Usiadłyśmy przy stole. Liza patrzyła na mnie i nic nie mówiła. Dotknęłam jej ręki. Zamknęłam oczy, po chwili wiedziałam że jest w ciąży. Moja przyjaciółka oprócz tego była zakochana. Nareszcie pomyślałam.
– Który to miesiąc?
– Trzeci.
– A kim jest szczęśliwy tatuś?
– Archeologiem. Jeszcze o niczym nie wie. Nic mu nie powiedziałam.
Lizka spuściła wzrok i przygryzła dolną wargę.
– Eti sama tego nie rozumiem. Coś jak by mnie powstrzymywało. Dlatego do Ciebie przyjechałam. Oprócz tego źle znoszę ciążę. Puchną mi stopy. Nocami nie potrafię zasnąć. Za to w dzień jestem przemęczona. Mam zgagę i wymiotuje. A oprócz tego jestem bezgranicznie szczęśliwa.
– Widzę – powiedziałam.
Wieczór upłynął nam na plotkach. Po kolacji Liza poszła do swojego pokoju a ja rozpaliłam ogień i odprawiałam rytuały. Było już jasno jak wzięłam w dłonie zdjęcie Jarka ojca dziecka Luizy. Wizje w ogniu były niewyraźne. A w jednej chwili wszystko się zmieniło. Patrzyłam jak zahipnotyzowana w ogień i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Jarek spędzał noc w ramionach ciemnoskórej kobiety. Pięknej smukłej z burzą czarnych loków. Pogrążeni byli w błogim śnie po upojnej nocy. Najwyraźniej byli w sobie zakochani. Odsunęłam się od ognia. Jak ja o tym powiem Lizie pomyślałam. Położyłam się spać. Wstałam koło południa. Moja przyjaciółka na szczęście znała moje zwyczaje i śniadanie zrobiła sobie sama. Zaparzyłam kawę i z filiżanką wyszłam na taras. Widziałam ją jak buja się na huśtawce w ogrodzie. Pomachała do mnie ręką. A potem wstała i przybiegła.
-Eti nie uwierzysz jak ja cudownie się u Ciebie czuję. Wszystkie dolegliwości odeszły. Szkoda że jutro lecisz do Aten.
– To że ja lecę do Aten nie znaczy że Ty musisz stąd wyjeżdżać. Zostań jak długo chcesz.
Luiza podeszła do barierki. Oparła się o nią i wystawiła twarz na promienie słońca nic nie mówiła. A potem zakomunikowała.
– Zostanę jeśli to możliwe i nie sprawię Ci tym kłopotu.
Milczałyśmy dłuższą chwilę.
– Co zobaczyłaś w ogniu?- zapytała
Nie byłam pewna czy powinnam jej o tym teraz powiedzieć. Czy zaczekać tydzień i wrócić do tej rozmowy po powrocie z Grecji.
-Eti co zobaczyłaś? – Liza ponowiła pytanie.
-Ojciec dziecka układa sobie życie z inną kobietą. Ona jest z nim w ciąży. Kochają się.
-Co?!- wrzasnęła Liza
-Jesteś pewna że on ją kocha? – zapytała
Popatrzyłam jej głęboko w oczy i przytaknęłam. A potem widziałam jak uchodzi z niej cała radość życia. Usiadła na schodach i zakryła twarz dłońmi.
-Czułam to – powiedziała po chwili.
-Wiedziałam że coś u niego się dzieje. Przestał się do mnie odzywać z dnia na dzień.
-Powiesz mu o dziecku?
– Nie, urodzę go i wychowam sama.
…
Minęło 20 lat.
-Eti – usłyszałam w słuchawce
– Nastawiaj ekspres, jedziemy do Ciebie z Michałem. Minęliśmy już Kraków. Mamy ochotę na dobrą kawę.
Po 30 minutach Luiza parkowała swój samochód na moim podjeździe. Wzięła głęboki oddech i rozglądała się w koło.
– A u Ciebie mimo upływu lat nic się nie zmienia. To jedyne takie miejsce na ziemi gdzie mam wrażenie że czas się zatrzymał.
-Cześć ciocia – Michał pocałował mnie w policzek.
– Jesteśmy przejazdem. Jedziemy do Pragi. Kuzynka mamy zaprosiła nas na całe lato.
Patrzyłam na nich z prawdziwą przyjemnością. Obydwoje uśmiechnięci. Piękni i zadowoleni z życia. Luiza sama wychowała syna. Michał studiował archeologię podobnie jak jego ojciec o którym nic nie wiedział. Nigdy nie pytał kim jest i czym się zajmuje a Liza unikała tego tematu. Wieczorem usiedliśmy w ogrodzie. Nad nami na czerwcowym niebie świeciły gwiazdy. A w trawie słychać było świerszcze. Siedzieliśmy w ciszy. Pozwalając by wieczór otulił nas mrokiem. Wróciłam myślą do tego wieczoru z przed 20 lat. Miałam wyrzuty sumienia że zostawiłam wtedy Lizę samą.
– To ja lecę – Michał wstał i cmoknął nas na pożegnanie.
-Pewnie chcecie pogadać. Nie będę wam przeszkadzać.
Żadna z nas nie zaprotestowała.
– Etnoria od kliku dni mam wrażenie że źle zrobiłam nie mówiąc Jarkowi że ma syna. Wyczuwam strach, jak by coś złego się stało. Połóż mi karty – poprosiła
Rozłożyłam tarota
-Jarek nie żyje – powiedziałam
Po policzkach Lizy spływały łzy. Podeszłam do przyjaciółki i przytuliłam ją mocno.
– Zadzwoń do jego rodziny. Pogrzeb będzie w Polsce. Moim zdaniem powinnaś powiedzieć o wszystkim Michałowi.
– Zrobię to. Powiem mu o wszystkim jutro. Musze się z tym przespać …
Moja przyjaciółka skontaktowała się z rodziną Jarka. Razem z Michałem pojechali na pogrzeb. Wcześniej mu o wszystkim opowiedziała. Chłopak poznał dziadków i wujostwo. Ani on ani ja nie potrafimy zrozumieć dlaczego zrobiła to dopiero tak późno. Przecież dziecko ma prawo wiedzieć kim jest jego ojciec. Na pogrzeb przyleciała też jego egipska żona i 3 córki.
-Wiesz co Etnoria – powiedziała mi Luiza po pogrzebie.
-Ja mu się nie dziwię że on ją wybrał a nie mnie. Ona jest piękna a córki są podobne do niej. Wielokrotnie pytałaś mnie dlaczego nie rozmawiam z Michałem o jego ojcu. Dlaczego unikam tego tematu. Teraz Ci powiem. Ja podświadomie zawsze czułam że z tą kobietą nie wygram…
Autor Etnoria Aris



