Opowiadanie nr 135

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

– Co robisz? – usłyszałam zza pleców.

Dopinałam walizkę która jak zwykle upchana po brzegi nie chciała się domknąć.

– Matko kochana – wrzasnęłam. Odwracając się w drugą stronę.

Moja przyjaciółka Lizka uśmiechała się serdecznie.

-Dlaczego skradasz się jak złodziej – fuknęłam, a potem wstałam i pocałowałam przyjaciółkę w policzek.

– Jak tu weszłaś? Drzwi były przecież zamknięte.

-To prawda. Ale od lat zapasowy klucz trzymasz w tym samym miejscu.

-A pies?

– Twój pies jest przyjacielem całego świata, a Twoich przyjaciół traktuje wyjątkowo serdecznie.

Uśmiechnęłam się ponownie. Wzrok Luizy padł na walizkę.

-Wyjeżdżasz? Czyżbym przyjechała nie w porę?- w jej oczach zobaczyłam smutek.

– Tak. Pojutrze lecę do Grecji.

Moja przyjaciółka odetchnęła.

– Dobrze że nie dzisiaj.  Tak bardzo potrzebuje rozmowy z Tobą.

-Choć zaparzę kawy.

Przepuściłam gościa przodem i poszliśmy w kierunku kuchni. Usiadłyśmy przy stole. Liza patrzyła na mnie i nic nie mówiła. Dotknęłam jej ręki. Zamknęłam oczy, po chwili wiedziałam że jest w ciąży. Moja przyjaciółka oprócz tego była zakochana. Nareszcie pomyślałam.

– Który to miesiąc?

– Trzeci.

– A kim jest szczęśliwy tatuś?

– Archeologiem. Jeszcze o niczym nie wie. Nic mu nie powiedziałam.

Lizka spuściła wzrok i przygryzła dolną wargę.

– Eti sama tego nie rozumiem. Coś jak by mnie powstrzymywało. Dlatego do Ciebie przyjechałam. Oprócz tego źle znoszę ciążę. Puchną mi stopy. Nocami nie potrafię zasnąć. Za to w dzień jestem przemęczona. Mam zgagę i wymiotuje. A oprócz tego jestem bezgranicznie szczęśliwa.

– Widzę – powiedziałam.

Wieczór upłynął nam na plotkach. Po kolacji Liza poszła do swojego pokoju a ja rozpaliłam ogień i odprawiałam rytuały. Było już jasno jak wzięłam w dłonie zdjęcie Jarka ojca dziecka Luizy. Wizje w ogniu były niewyraźne. A w jednej chwili wszystko się zmieniło. Patrzyłam jak zahipnotyzowana w ogień i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Jarek spędzał noc w ramionach ciemnoskórej kobiety. Pięknej smukłej z burzą czarnych loków. Pogrążeni byli w błogim śnie po upojnej nocy. Najwyraźniej byli w sobie zakochani. Odsunęłam się od ognia. Jak ja o tym powiem Lizie pomyślałam. Położyłam się spać. Wstałam koło południa. Moja przyjaciółka na szczęście znała moje zwyczaje i śniadanie zrobiła sobie sama. Zaparzyłam kawę i z filiżanką wyszłam na taras. Widziałam ją jak buja się na huśtawce w ogrodzie. Pomachała do mnie ręką. A potem wstała i przybiegła.

-Eti nie uwierzysz jak ja cudownie się u Ciebie czuję. Wszystkie dolegliwości odeszły. Szkoda że jutro lecisz do Aten.

– To że ja lecę do Aten nie znaczy że Ty musisz stąd wyjeżdżać. Zostań jak długo chcesz.

Luiza podeszła do barierki. Oparła się o nią i wystawiła twarz na promienie słońca nic nie mówiła. A potem zakomunikowała.

– Zostanę jeśli to możliwe i nie sprawię Ci tym kłopotu.

Milczałyśmy dłuższą chwilę.

– Co zobaczyłaś w ogniu?- zapytała

Nie byłam pewna czy powinnam jej o tym teraz powiedzieć. Czy zaczekać tydzień i wrócić do tej rozmowy po powrocie z Grecji.

-Eti co zobaczyłaś? – Liza ponowiła pytanie.

-Ojciec dziecka układa sobie życie z inną kobietą. Ona jest z nim w ciąży. Kochają się.

-Co?!- wrzasnęła Liza

-Jesteś pewna że on ją kocha? – zapytała

Popatrzyłam jej głęboko w oczy i przytaknęłam. A potem widziałam jak uchodzi z niej cała radość życia. Usiadła na schodach i zakryła twarz dłońmi.

-Czułam to – powiedziała po chwili.

-Wiedziałam że coś u niego się dzieje. Przestał się do mnie odzywać z dnia na dzień.

-Powiesz mu o dziecku?

– Nie, urodzę go i wychowam sama.

…

Minęło 20 lat.

-Eti – usłyszałam w słuchawce

– Nastawiaj ekspres, jedziemy do Ciebie z Michałem. Minęliśmy już Kraków. Mamy ochotę na dobrą kawę.

Po 30 minutach Luiza parkowała swój samochód na moim podjeździe. Wzięła głęboki oddech i rozglądała się w koło.

– A u Ciebie mimo upływu lat nic się nie zmienia. To jedyne takie miejsce na ziemi gdzie mam wrażenie że czas się zatrzymał.

-Cześć ciocia – Michał pocałował mnie w policzek.

– Jesteśmy przejazdem. Jedziemy do Pragi. Kuzynka mamy zaprosiła nas na całe lato.

Patrzyłam na nich z prawdziwą przyjemnością. Obydwoje uśmiechnięci. Piękni i zadowoleni z życia. Luiza sama wychowała syna. Michał studiował archeologię podobnie jak jego ojciec o którym nic nie wiedział. Nigdy nie pytał kim jest i czym się zajmuje a Liza unikała tego tematu. Wieczorem usiedliśmy w ogrodzie. Nad nami na czerwcowym niebie świeciły gwiazdy. A w trawie słychać było świerszcze. Siedzieliśmy w ciszy. Pozwalając by wieczór otulił nas mrokiem. Wróciłam myślą do tego wieczoru z przed 20 lat. Miałam wyrzuty sumienia że zostawiłam wtedy Lizę samą.

– To ja lecę – Michał wstał i cmoknął nas na pożegnanie.

-Pewnie chcecie pogadać. Nie będę wam przeszkadzać.

Żadna z nas nie zaprotestowała.

– Etnoria od kliku dni mam wrażenie że źle zrobiłam nie mówiąc Jarkowi że ma syna. Wyczuwam strach, jak by coś złego się stało. Połóż mi karty – poprosiła

 

Rozłożyłam tarota

-Jarek nie żyje – powiedziałam

Po policzkach Lizy spływały łzy. Podeszłam do przyjaciółki i przytuliłam ją mocno.

– Zadzwoń do jego rodziny. Pogrzeb będzie w Polsce. Moim zdaniem powinnaś powiedzieć o wszystkim Michałowi.

– Zrobię to. Powiem mu o wszystkim jutro. Musze się z tym przespać …

 

Moja przyjaciółka skontaktowała się z rodziną Jarka. Razem z Michałem pojechali na pogrzeb. Wcześniej mu o wszystkim opowiedziała. Chłopak poznał dziadków i wujostwo. Ani on ani ja nie potrafimy zrozumieć dlaczego zrobiła to dopiero tak późno. Przecież dziecko ma prawo wiedzieć kim jest jego ojciec. Na pogrzeb przyleciała też jego egipska żona i 3 córki.

 

-Wiesz co Etnoria – powiedziała mi Luiza po pogrzebie.

-Ja mu się nie dziwię że on ją wybrał a nie mnie. Ona jest piękna a córki są podobne do niej. Wielokrotnie pytałaś mnie dlaczego nie rozmawiam z Michałem o jego ojcu. Dlaczego unikam tego tematu. Teraz Ci powiem. Ja podświadomie zawsze czułam że z tą kobietą nie wygram…

Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign