Opowiadanie nr 139

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

-Noc była ciemna. Szedłem po omacku ale drogę znałem na pamięć. Nie raz nią wracałem do domu.

Mój klient westchnął ciężko i przez dłuższą chwilę mi się przyglądał. Jak by nie wierzył w to że dam wiarę Jego opowiadaniu.

– Panie Tomaszu proszę mówić. Będzie Panu lżej jak komuś Pan to opowie przecież widzę że strasznie to Pana gryzie.

Mój klient pokiwał głową.

– Wracałem na skróty od szwagra po imieninach. Nie powiem wypiliśmy trochę. Ale bywały już bardziej mokre imprezy a ta nie należała do tych najcięższego kalibru. Bawiliśmy się na bogato. Ale po północy goście zaczęli się  rozchodzić więc poszedłem i ja. Droga biegła nad potokiem. Było ciemno. W jednej chwili na coś nadepnąłem. Potknąłem się a potem upadłem. Zmieliłem przekleństwo w ustach. Bo podnoszenie się zajęło mi trochę czasu. Wyjąłem z kieszeni telefon i przyświeciłem. Chciałem zobaczyć co leżało na mojej drodze. No i zobaczyłem. Pani Etnorio ja potknąłem się o diabła. Skurwiel spał na samym środku ścieżki. Patrzyłem na niego jak skamieniały a on się kręcił i stękał. Strach mną owładnął odbierając zdolność myślenia. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Patrzyłem na niego a on wypiął tyłek w moją stronę. Mruczał coś w nieznanym mi języku a potem wstał i poczłapał w przeciwnym kierunku nie oglądając się na mnie.

– Jak wyglądał ten diabeł? – zapytałam zdziwiona

– Normalnie jak to diabeł. Miał szkaradny pysk i dwa rogi.

– Pamięta Pan coś jeszcze? –  dopytywałam

– A co jeszcze na litość boską mam pamiętać. Pani kochana. Ciemno było. O mało zawału nie dostałem. Jak tylko wróciła mi władza w nogach to uciekłem do domu.

Pan Tomasz jest mężem mojej stałej klientki. Pani Teresa dzwoni do mnie kilka razy w miesiącu. To ona namówiła męża na wizytę u mnie. Jego historia była prawdziwa. Wiedziałam o tym. Coś jednak w niej mi nie pasowało. Byłam pewna że diabła Pan Tomasz nie spotkał. Ale zdarzenia tamtej nocy wywarły na nim ogromnie wrażenie był przerażony. Uspokoiłam go porozmawialiśmy jeszcze chwile a potem poszedł do domu. Po godzinie zadzwoniła jego żona.

– Pani Etnorio czy ja mogę mu powiedzieć że ten diabeł przyszedł po niego? Bo on tak się przestraszył że od tamtej pory nie pije. A ja chciałabym żeby ten stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej.

– Ale to nie był żaden diabeł przecież Pani o tym wie.

– Zwał jak zwał skoro się go boi to ja to wykorzystam – skwitowała moja klientka.

…

 

Minęło kilka tygodni.

– Dzień dobry sąsiadko. – usłyszałam za moimi plecami.

Stałam przed domem i wypakowywałam zakupy z samochodu.

– Dzień dobry Panie Karolu co u Pana słychać – po drugiej stronie stał Pan Karol. Barwna postać naszego miasteczka. Mieszkał parę ulic ode mnie ale zawsze nazywał mnie swoją sąsiadką.

– Mam taką sprawę która nie daje mi spokoju. Chciałbym z Panią o niej porozmawiać.

– Proszę przyjść jutro koło południa napijemy się kawy i wszystko mi Pan opowie – mój przyszywany sąsiad skinął głową i poczłapał w dół ulicy. Popatrzyłam za nim. Zauważyłam że utyka na lewą nogę.

– Etnoria dajże te zakupy, na co Ty się tak gapisz kobieto – moja mama stała w drzwiach zniecierpliwiona.

– Kiedy ja ten obiad ugotuje – marudziła

Na drugi dzień Karol przyszedł punktualnie. Usiadł niepewnie w fotelu i rozglądał się wkoło. Jego wzrok przykuły kości na mojej półce.

– Co Pana do mnie sprowadza? – zapytałam.

– Jak by to Pani powiedzieć?

– Najlepiej po kolei.

Pan Karol nabrał powietrza w płuca i  zaczął opowiadać mi taką oto historię:

– Kilka tygodni temu wracałem z wieczoru kawalerskiego od mojego siostrzeńca. Trunki wszelakie lały się szerokim strumieniem. Daliśmy ostro w palnik. Degustacja przebiegała w przemiłej atmosferze a mnie urwał się film. W przebłysku świadomości postanowiłem wracać do domu. Ale pomyliłem drogę.

– Kiedy to było?

– W Jana.  Dlaczego Pani pyta? zaciekawił się Pan Karol

– Przepraszam że Panu przerwałam, proszę opowiadać dalej.

– W drodze do domu nadmiar przeżytych wrażeń dał górę i zasnąłem w krzakach. W jednej chwili poczułem jakby stado słoni przebiegło mi po plecach. Z trudem się podniosłem. I zobaczyłem w ciemnościach jednookiego potwora. Kosmitę jakiegoś. Cholera wie co.

– Może go Pan opisać – poprosiłam.

– Mogę. Miał jedno białe rozżarzone oko. A reszty nie pamiętam uciekłem stamtąd. Nie wiedziałem gdzie jestem. Noc była ciemna. Bez księżycowa. Ale usłyszałem szum potoku i wlazłem do niego. A on zaprowadził mnie do domu. Przecież Pani wie że mieszkam na Nadwodniej. Od tamtego czasu boli mnie lewa noga. Ja myślę że ten jednooki rzucił na mnie jakiś urok. Mogłaby Pani popatrzeć w karty czy rzeczywiście tak było. Czy spotkałem czarta czy ufo?

– Ani jedno ani drugie.

– Jak to? – zdziwił się Pan Karol

– A tak to Panie Karolku. W nocy spotkał Pan Nowaka. Wracał z imienin od szwagra. Trzeźwy to on nie był i w ciemnościach nadepnął na Pana. Przerażony odskoczył kilka kroków w tył a potem przyświecił telefonem żeby sprawdzić co leżało mu pod nogami.

Pan Karol miał otwarte usta.

– Skąd Pani to wie. – zapytał a potem się zreflektował

– Przepraszam to oczywiste, złe pytanie. A dlaczego od tego czasu boli mnie lewa strona?

– Korzonki Pana bolą. Uchodził się Pan po zimnej wodzie i zafundował sobie choróbsko.

Pan Karol zerkał na mnie spode łba. Miałam wrażenie że nie do końca wierzy w to co mówię.

– Panie Karolku najwyższy czas dbać o siebie. Przecież wiem że potok Pana do domu prowadził nie raz i nie dwa razy. Pan już nie ma 16 lat.

– To w takim razie mam do Pani jeszcze jedno pytanie – ożywił się mój gość

– Wtedy jak poszedłem na wieczór kawalerski pożyczyłem od brata maskę taką szkaradna z rogami. Chciałem żeby było śmiesznie. I ja ją wtedy zgubiłem. Edek się upomina a ostatnio zaczął mówić o zwrocie pieniędzy. Chce za nią półtorej stówki. A mnie nie uśmiecha się płacić tyle kasy. Mogłaby mi Pani powiedzieć gdzie ona jest.

– W domu. Żona ją Panu schowała.

– Tak –  ucieszył się Pan Karol

– A to żmija. Widzi że się zamartwiam i nie pisnęła ani słowem. Mam do Pani jeszcze jedną prośbę. Niech Pani nie mówi Nowakowi że to o mnie potknął się w lesie. Nasze dzieci mają się ku sobie. Wesele wisi w powietrzu jakoś tak głupio było by mi gdyby wiedział o kogo potknął się tamtej nocy.

Autor Etnoria Aris.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign