– No to pięknie – moja przyjaciółka patrzyła na test ciążowy który wskazywał dwie kreski.
Stałam obok. Popatrzyła na mnie bezradnie. Ola dobiegała 40, ciąża nie powinna jej zaskoczyć.
– Powinnaś się cieszyć. Urodzisz, wychowasz i będziesz szczęśliwa.
– To nie takie proste.
– Dlaczego? – zapytałam
– Arek ma rodzinę.
– A teraz będzie ojcem. Dorosły mężczyzna powinien wiedzieć jakie są konsekwencje seksu bez zabezpieczenia
– Etnoria nie przesadzaj. To była wpadka takie rzeczy się zdarzają. Jak ja mu o tym powiem.
– Normalnie. Powiedz mu że macie pasażera na gapę. Weź go za rękę przyłóż ją do swojego brzuszka. Przecież z samolotu nie ucieknie.
– To jest myśl – ucieszyła się moja przyjaciółka.
Arek i Ola pracowali w Locie. On jako pierwszy pilot a Ola była stewardesą. Tak się poznali. Połączyła ich praca. Dalekie loty sprzyjały romansowi. Byli ze sobą kilka dobrych lat. Spędzali razem święta na Kubie, sylwestra w Rio. Gdzieś w tle była jego żona i córka. Ola mówiła że nigdy o nich nie rozmawiali.
– Oleńko porozmawiaj z lekarzem nie jestem pewna czy latanie Ci nie zaszkodzi.
Skinęła głową.
…
Po kilku dniach zadzwoniła z Pragi.
– Etnoria jestem załamana. Arek nie chce dziecka – szlochała do telefonu.
– Powiedział mi ze czuje się przyparty do muru i że go oszukałam.
– Oleńko weź kilka dni wolnego. Przyjedź do mnie. Odpoczniesz. Razem coś wymyślimy.
– Nie mogę. Loty są już rozpisane. Nie chcę żeby koleżanki musiały za mnie latać.
– Kobieto! Ty jesteś w ciąży. Za kilka miesięcy pójdziesz na urlop macierzyński. Idź do lekarza i weź zwolnienie.
– Dobrze – usłyszałam.
– Zrobię jak zechcesz.
…
Po kilku dniach była u mnie. Ciąża wyraźnie jej służyła. Wyglądała świetnie. Tylko oczy pozostawały smutne. Zmienił się ich kolor. Pociemniały. Na powitanie pocałowała mnie w policzek i powiedziała.
– Etnoria ja chce spać. O nic nie pytaj. Wszystko opowiem Ci później – i poszła do pokoju na górze.
Wstała wieczorem. Wzięła do ręki telefon i sprawdziła czy Arek do niej dzwonił. Ale niestety się nie odzywał.
– Nic go nie obchodzę. Ani ja ani nasze dziecko.
– Ola popatrz na tą Waszą znajomość trzeźwym okiem – poprosiłam.
– Skoro on się tak teraz zachowuje to znaczy że nigdy Cię nie kochał. Byłaś dla niego odskocznią od małżeńskiej nudy.
W oczach Oli zobaczyłam łzy. Nie miałam sumienia kontynuować dalej tej rozmowy.
– Zapraszam Cię na grilla do moich znajomych. Już do nich dzwoniłam że przyjedziemy razem.
– Ale ja nie mam ochoty – broniła się Ola.
– Wyspałaś się. Wypoczęłaś. Posiedzisz trochę z nami. Zjesz kiełbaskę. Chodź będzie fajnie.
Tereska z mężem mieszkali za miastem. Ich ogród przypominał palmiarnię. Doskonale dobrane rośliny rosły jak szalone. Na końcu ogrodu wygospodarowali miejsce na grilla. Przyjechałyśmy po 20. Zaskoczył mnie tłum gości kręcących się przy ogniu.
– To Ola – przedstawiłam przyjaciółkę
Usiadłyśmy na wygodnych leżakach. Tereska siedziała przy nas. A potem wstała i rozmawiała przez telefon.
-Mariusz do nas dołączy. Udało mu się wcześniej skończyć pracę – powiedziała wracając do nas.
– To kuzyn mojego męża. Niedawno wrócił z zagranicy.
Przyjechał po 30 minutach. Wysoki, przystojny, szpakowaty, wyglądał jak grecki bóg. Usiadł obok Oli, a potem nie odstępował jej ani na chwilę. Po północy odprowadził nas do samochodu.
– Fajny ten Mariusz – zagadnęłam
– I co z tego przecież jestem w ciąży – wydęła usta Olcia
Na drugi dzień Mariusz zadzwonił. Umówił się z Olą na spacer. A potem na kolejny i na jeszcze jeden. Widziałam jak czeka na jego telefony. Przez 3 tygodnie widywali się codziennie.
– Co zamierzasz? – zapytałam któregoś wieczora.
– Mariusz Cię adoruje. Arek nie dzwoni. A za kilka dni skończy Ci się zwolnienie lekarskie.
– Pójdę na kolejne – zakomunikowała mi Ola
Jak powiedziała tak zrobiła. Końcem września zadzwonił Arek. Nie odebrała telefonu. Napisała mu że między nimi koniec. Nie protestował. Nie zadawał pytań. Powiedziała Mariuszowi o ciąży. Był zaskoczony. Ale nie przestali się widywać. Na Boże Narodzenie się oświadczył. Został przyjęty. Ślub wzięli w czerwcu po narodzinach Michasi. A jesienią Ola znowu była w ciąży. Stworzyli wspaniałą rodzinę. Arek nie płacił alimentów na swoją córkę choć była do niego podobna jak dwie krople wody. Jej prawdziwym ojcem był Mariusz. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie Ola była zdenerwowana. Z Mariuszem i dziećmi robili zakupy w Lidlu. Spotkali Arka z rodziną. Udawał że ich nie widzi. Mariuszowi puściły nerwy. Pobiegł za nim na parking i nadzwyczajnej dał mu w mordę. Wywiązała się bójka. Przyjechała policja. I obydwu zgarnęli na komisariat. Po kilku godzinach Mariusz wrócił do domu. Nie żałował tego co zrobił. Ola nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć.
– Oleńko dobrze mu tak – powiedziałam
– Dziecko powinno znać ojca. Ale jak ojciec wypiera się dziecka to znaczy że nie zasługuje na nie.
Autor Etnoria Aris.



