– Pani Etnorio wciągu kilku sekund zobaczyłem całe swoje życie, przemknęło mi przed oczami. Myślałem że to mój koniec.
Mój klient ukrył twarz w dłoniach a potem popatrzył na mnie szklistymi oczami i opowiadał dalej.
– Ocknąłem się na szpitalnej sali. Słyszałem jak pracuje sprzęt medyczny do którego byłem podpięty. Trwało to kilka minut a potem osunąłem się w mgłę. Znowu straciłem przytomność. Zobaczyłem miasto w którym mieszkam, moje osiedle i nasz dom. W ogrodzie dostrzegłem żonę. Była zamyślona. W dłoniach trzymała metalową skrzynkę. Pod gruszą wykopała dziurę. Owinęła skrzynkę w swój zeszłoroczny szalik i ułożyła na dnie a potem przysypała. Zakopywała ja bardzo dokładnie. Co ona robi? Pomyślałem. W szpitalu takich wizji miałem sporo. Dotyczyły one naszych znajomych i miejsc w których bywałem. Któregoś razu przeniosłem się do biura, widziałem mojego wspólnika. Porządkował dokumenty. A potem w pośpiechu zaczął niszczyć kupkę którą miał ułożoną z boku. Pani Etnorio wtedy widziałem też sejf w którym trzymamy pieniądze. Był pusty. Od tego czasu minęło kilka miesięcy. Jakoś się pozbierałem. W dalszym ciągu boję się jeździć samochodem ale to uraz po wypadku. Moje życie się zmieniło. Niby wszystko wróciło do normy ale ja wiem że tak nie jest.
Mój klient popatrzył na mnie bezradnie. W myślach szukał odpowiedniego słowa które by było adekwatne do sytuacji w której się znalazł.
– Panie Sławku chce Pan powiedzieć że zmiany które zaszły w Pana życiu zaszły tak naprawdę w Pana głowie? Do świata nabrał Pan rezerwy i jest Pan podejrzliwy?
– Dokładnie tak – ucieszył się Pan Sławek.
– Jak tak dalej pójdzie moje życie zamieni się w koszmar i sam sobie będę winny.
Rozłożyłam karty tarota
Tarot przestrzegał że wizje które miał Pan Sławek są w dużej mierze przestrogą i dotyczą zdarzeń z przyszłości. Ostrzegał żeby ich nie lekceważył bo są przestrogą od losu.
– Panie Sławku to co Pan widział to swego rodzaju telegram
– Ale że jak? Co Pani ma na myśli? – dopytywał się mój klient.
– Dokładnie nie wiem – powiedziałam zgodnie z prawdą.
– Nic więcej w kartach nie widzę.
– No to mi Pani pomogła – strzelił focha się Pan Sławek
– Myślałem że mnie Pani uspokoi. A teraz to już na pewno trafię do czubków. Wstał pożegnał się i wyszedł.
…
Po kilku dniach znów był u mnie.
– Pani postawi karty na mojego wspólnika
Tarot radził dokładnie przyjrzeć się zamówieniom z ostatnich dwóch lat. Wątpliwe były też wydatki które ponosiła firma. Mówił że są zawyżone. Księgowość nie była prowadzona rzetelnie.
– Co mi Pani tu sugeruje – oburzył się mój klient.
– Karola znam od dziecka.
Wstał i wyszedł nie zadowolony.
…
Minął miesiąc, a on znów do mnie przyszedł.
– Mam kontrolę w firmie – powiedział od progu.
– Proszę mi powiedzieć czy znajdą to czego szukają.
– Znajdą
Pan Sławek zbladł.
– Możemy coś zrobić jakoś temu zapobiec?
– Niestety nie w tej chwili jest na to za późno.
…
Po 3 tygodniach zadzwonił
– Pani Etnorio jestem w plecy 2 miliony.
Życie Pana Sławka nie oszczędzało. Komornik zajął dom w którym mieszkał. Firmę i dwa lokale w centrum w których prowadził działalność. W tym czasie odeszła od niego żona. Po dwóch latach udało mu się wyjść na prostą. Jest przekonany że gdyby wcześniej uwierzył w przepowiednie kart tarota jego straty były by mniejsze a firmę udałoby się uratować. Zbyt późno zaczął analizować swoje wizje i układać je w logiczną całość. Przełom nastąpił jak odkopał paczkę w ogródku. Tą którą zakopała tam jego żona. Był w niej okrągły milion. Schowała sobie te pieniądze na tzw. gorsze czasy. Wiedziała że jej romans z Karolem wyjdzie na jaw.
– Dobrze że znalazłem ten depozyt – triumfował Pan Sławek
– Kur..a i złodziej chcieli mnie przechytrzyć ale ja się nie dałem.
Autor Etnoria Aris



