– Widziałem diabła. Tak dokładnie jak teraz widzę Panią minął mnie w hotelowym korytarzu. Wychodził z pokoju Anety.
– Pana córki? – zapytałam z niedowierzaniem
Pan Tadeusz zmrużył oczy i lustrował mnie przenikliwym spojrzeniem.
– Pani mi nie wierzy powiedział po chwili.
Nic nie odpowiedziałam bo w natłoku myśli nie wiedziałam co o tym wszystkim sądzić.
Tadeusz przychodził do mnie regularnie raz w miesiącu. Doradzałam mu głównie w biznesie. Twardo stąpa po ziemi. Ma żonę i trzy córki które z tego co wiem trzyma krótko. Najstarsza Aneta dopiero skończyła 16 lat. Dwie młodsze Sara i Ewa chodziły do 4 klasy podstawówki. Kilka dni temu pojechali na weekend do Sandomierza a Tadeusz twierdzi że w hotelu zobaczył diabła. Znałam go na tyle dobrze że wiedziałam że nie łatwo go wystraszyć. Alkoholu też nie nadużywał. Ale coś w tej jego historii mi nie pasowało.
Rozłożyłam karty…
– I co Pani tam widzi? – dopytywał się Tadeusz – dlaczego ten piekielnik mi się pokazał. Czego on ode mnie chce? Nikomu krzywdy nie robię a w ostatnią drogę jeszcze się nie wybieram.
-Panie Tadeuszu proszę porozmawiać z Anetą …– nie dokończyłam zdania bo Tadeusz przerwał mi zniecierpliwiony.
– Już rozmawiałem, twierdzi że żadnego diabła nie widziała. Dlaczego mi Pani nie wierzy?
– Wierzę Panu
– Tak???….
– Niech że się Pan uspokoi i opowie mi wszystko od początku.
Tadeusz nabrał powietrza w płuca.
– Pojechaliśmy do Sandomierza. Wynajęliśmy hotel przy rynku. Nie chciałem nocować u Baśki przyjaciółki mojej żony bo ona mieszka z matką a ona mnie nie znosi. Spotkaliśmy się z nią i jej znajomymi na grillu. Było całkiem miło. Ja wódeczki do ust nie wziąłem bo byłem kierowcą. Do hotelu wróciłem po 2 w nocy.
– Sam? – zapytałam
– Z żoną, ona wysiadła wcześniej bo ja pojechałem po fajki na CPN
– A dziewczynki?
– Córki o 20 pojechały do pizzerii, pochodzić po mieście, zjeść lody, rozumie Pani…
Przytaknęłam
– O 22 były już w hotelu. Łączyłem się z nimi na kamerce.
– A jak wyglądał ten diabeł którego Pan zobaczył?
Tadeusz zrobił taką minę że wiedziałam że pytanie go zaskoczyło.
– Diabeł jak to diabeł – odpowiedział – miał szkaradną gębę, rogi, czerwony frak z ogonem a na grzbiecie czarne plamy.
– A kopyta? – zapytałam
– No wie Pani! A kto by mu się tak dokładnie przyglądał. Światło w korytarzu słabe a ja nie zamierzałem mu pod ogon zaglądać. Ale do czego Pani zmierza. Denerwował się mój klient.
– Panie Tadeuszu, Aneta poznała w rynku chłopaka. W pizzerii do której poszły była impreza, czyjaś 18. Chłopak umówił się z nią ale ona chciała odprowadzić siostry do hotelu a potem bała się wyjść. To on przyszedł do niej. To jego Pan spotkał w korytarzu. Miał na sobie pluszową piżamę w tygrysie cętki jak wszyscy goście solenizantki która kończyła 18 lat. Część gości założyła też maski żeby było śmiesznie.
Tadeusz otworzył usta ze zdziwienia.
– A to smarkula – wycedził przez zęby – jak ona mogła. Obcego chłopa do pokoju spraszać. Pani mi powie czy ona dalej jest dziewicą?
Przytaknęłam i uśmiechnęłam się mimo woli.
– Jest Pani tego pewna? – Tadeusz nie dawał za wygraną.
– Tak jestem
– To kamień z serca. Jeszcze by tego brakowało żeby mi małe diabły po chałupie tańcowały. Sodoma i gomora z tymi dziećmi. Jak ja mam upilnować córkę? No nie da się. Sama Pani widzi że się nie da. – Tadeusz rozłożył ręce w geście bezradności.
Autor Etnoria Aris



