– Wiem że moja teściowa tak źle mi życzy że najchętniej by mnie widziała w dębowej jesionce w parku sztywnych.
– Co też Pan opowiada Panie Michale – oburzyłam się natychmiast.
– Nie zamierzam słuchać tych głupot, owszem Pani Stasia nie darzy Pana szczególną sympatią ale to w końcu teściowa. – starałam się jak mogłam rozładować tą niezręczną sytuację
– No nie wiem- łypnął z pod czapki Pan Michał.
– Wie Pani co ona mi robi?
– Nie – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
– Ona mi codziennie pluje do kawy.
– Nie wierzę- skwitowałam
Już chciałam zakończyć tą rozmowę kiedy Pan Michał nachylił się w moja stronę
– Pani Etnorio ona jest czarownicą podobnie jak Pani tylko Pani jest ta dobra a ona jest ta zła.
Pan Michał zniżył konspiracyjnie głos.
– Nie wiem jak ona to robi ale ona wie gdzie ja chowam przed Grażyną pieniądze.
– Panie Michale spieszę się. Do widzenia Panu.
I ominęłam mojego sąsiada machając na pożegnanie ręką
….
Pani Stasia, Pan Michał i Pani Grażynka tworzyli bardzo barwną rodzinę. A ponieważ mieszkali w moim sąsiedztwie znałam ich doskonale.
Nie minęło kilka dni a Pani Stasia stanęła w drzwiach mojego gabinetu, zdyszana okrutnie, zapytała
– Etnoria drogie dziecko, Ty mi powiedz gdzie ta kanalia schowała złote zęby stryja Bogdana?
-Pani Stasiu ma Pani na myśli Pana Michała? – zapytałam choć odpowiedź nie była potrzebna
– A kogoż by innego, ta menda ukradła mi złote zęby które były przeznaczone na moją ostatnią godzinę.
– Może Michał uznał że ta godzina nadchodzi – mruknęłam pod nosem, licząc na to że starsza Pani ma otępiały słuch
– Nie pitol mi tu! – krzyknęła Pani Stasia unosząc laskę w górze w ostrzegawczym geście
– On mi mówi że ja jestem wiedźma taka sama jak Ty. To Ty mi teraz radź! – Pani Stasia rozsiadła się w fotelu.
Co było robić rozłożyłam karty……
Złote zęby istniały naprawdę i miały się całkiem dobrze w mieszkaniu Pani Stasi.
– Nikt ich nie ukradł, ma je Pani w domu.
– A gdzie? – zapytała Pani Stasia wpatrując się we mnie nieufnie.
– Pani Stasiu proszę je dobrze poszukać i na pewno się znajdą.
Po dwóch dniach była u mnie znowu…
– Nie ma! – grzmiała od progu.
– Etnoria nie ma zębów przeszukałam wszystko, kanalia zęby ukradła, przepił, przehulał a Ty go jeszcze bronisz
– Pani Stasiu proszę poszukać dokładnie – upierałam się przy swoim.
Minął tydzień, w natłoku spraw, powoli zapominałam o złotych zębach Pani Stasi.
Któregoś dnia do drzwi zapukał Pan Michał.
– Pani Etnorio ta stara jędza moja teściowa mnie prześladuje i tak mnie w myślach przeklina że mi skóra na plecach cierpnie. Ta stara cholera myśli że ukradłem jej złote zęby.
Przytaknęłam głową
– Ja jej nic nie ukradłem ale ja te złote zęby mam.
I na dowód że mówi prawdę położył mi na biurku nie kompletne złote uzębienie.
– Jak to? – zapytałam zdziwiona.
-Przecież karty pokazywały że są u niej w domu.
– Tak było. – potwierdził Pan Michał przykładając prawą rękę do serca.
– To może ja opowiem od początku.
– Było by miło – odpowiedziałam
– Ja o tych zębach wiedziałem jeszcze przed ślubem z Grażynka, jędza mi je ciągle pokazywała, twierdząc że to posag Grażynki. Ale po ślubie zęby schowała twierdząc że to zabezpieczenie na czarna godzinę. I w obawie że ja się o ten posag upomnę ciągle zmieniała schowek. A że lata swoje ma to w końcu cholera zapomniała gdzie je schowała. I za każdym razem w takich sytuacjach robiła mnie złodziejem . I takie szaleństwo ją przy tym ogarniało że długo by opowiadać. Ostatnio do tego obłędu dołączył jeszcze fakt że nie chciała mnie wpuścić do domu. A ja przecież bezdomny nie jestem i nie zamierzam spać w parku. Podstawiłem sobie dwa pustaki i usiłowałem wejść przez balkon, stara jak to zobaczyła to pizdneła mnie kaloszem w głowę. Da Pani wiarę że spadłem? – pożalił się Pan Michał. A jak już spadłem to mnie na nią taka złość wzięła i tak ja skląłem jak w 93 kiedy mi żyłkę w wędce poprzecinała żebym z kolegami na ryby nie jeździł. A że to niedziela była i wszystkie jej przyjaciółki w oknach miały radia bo przemawiał do nich ich Winnetou zwany Tadeuszem. I to był dokładnie ten moment kiedy rozdrażniłem smoczycę a ta zaczęła zionąc ogniem i rzucać we mnie czym popadnie. Da Pani wiarę Pani Etnorio że rozbiła mi na głowie flakon! Aż mi w oczach pociemniało. Patrzę a na trawie leżą zęby wuja Bogdana…. No dech mi zaparło. Przez te cholerne zęby życie bym stracił. Mam do Pani prośbę Pani jej odda te zęby Pani Etnorio bo ja swój honor mam.- i z podniesioną głową Pan Michał wyszedł z mojego gabinetu.
Oczywiście zęby oddałam ale ten fakt nie wpłynął na stosunki pomiędzy moimi sąsiadami. Pani Stasia dalej sztorcuje swojego zięcia, twierdząc że to nierób i pijak a jej córka tylko zmarnowała sobie przy nim życie.
Autor Etnoria Aris



