– Proszę mi zapakować jednego ptysia, dwie napoleonki, bajaderkę i wuzetkę ale nie tą tylko tamtą z rogu. Albo wie Pan co ptysia już nie chce, proszę mi go wymienić na dwie rurki z kremem….
W cukierni stała przede mną Pannica i tak grymasiła że coraz dłuższa kolejka zaczęła jej się przyglądać z wyrzutem. Stojący za mną mężczyzna, nie wytrzymał i głośno zawołał do sprzedawcy.
– rozmieni mi Pan 200 złotych po pięćdziesiąt?
Zaskoczony sprzedawca zerknął do szuflady.
– Nie mam – odpowiedział.
– To w takim razie 2 pączki poproszę – kontynuował Pan z kolejki. I z miną zwycięscy stanął przed marudzącą klientką.
– No wie Pan!- ofuknęła go Pannica, jednocześnie starając się bokiem wypchnąć intruza z kolejki.
– Wiem – odrzekł klient,
– Wiem że jak tu dłużej postoje, to zajdę w ciążę i doczekam się szczęśliwego rozwiązania. Dziecko dostanie imię serniczek a ja do końca życia uzyskam prawo do kupowania bez kolejki w tej cukierni.
…kolejka ryczała ze śmiechu. Mężczyzna nie odpuszczał.
– Pani sobie dorzuci do tych ciasteczek jeszcze oponkę , co dwie to nie jedna.
… I tu jego wzrok powędrował w stronę krągłych kształtów marudzącej klientki.
….
Po kilku dniach w moim gabinecie stanęła pannica z cukierni. I ze łzami w oczach oświadczyła:
– Pani Etnorio mam problem, proszę mi doradzić co ja mam zrobić? Wyjść za maż czy nie? Bo mam problem z podjęciem decyzji.
Jak zwykle pomyślałam. Tymczasem moja klientka ciągnęła dalej swoją opowieść….
– Z Piotrkiem znamy się 4 lata. On się oświadczył i chce się żenić. A ja właściwie nie wiem czy chcę.
– A kocha go Pani? – zapytałam
– No właśnie nie wiem- odpowiedziała cicho.
W takich chwilach ręce mi opadają.
– A kto to ma wiedzieć? – zapytałam
– Może Pani – klientka popatrzyła na mnie nieśmiało
– Jest Pani wróżką.
– Zaraz, zaraz… przerwałam jej w pół słowa. Chce Pani żebym wróżyła z kart czy jest Pani zakochana?
– Dokładnie – ucieszyła się dziewczyna
– Z kart czy ze szklanej kuli to dla mnie nie ma znaczenia, byle by mi Pani powiedziała czy ja jestem zakochana.
– A może by mi Pani opowiedziała klika słów o sobie – poprosiłam
– Mam na imię Żaneta
– I co dalej , dopytywałam?
– Nic – usłyszałam
– Jak to nic – zdziwiłam się
– Nic ciekawego – Żaneta lekko się zaczerwieniła.
– Pani Żaneto moim zdaniem ma Pani kłopoty z samooceną do tego dochodzą kompleksy i błędna interpretacja rzeczywistości. Tarot nam tu nie pomoże. Bo Pani chce przerzucać odpowiedzialność za podejmowanie decyzji na innych. Boi się Pani że jak coś będzie nie tak w małżeństwie to zadręczy się Pani pytaniami. A jeśli do tego małżeństwa nie dojdzie to zostanie Pani starą Panną.
Żaneta patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami które wyglądały jak porcelanowe. Po chwili wstała zrobiła krok w przód i znów usiadła.
– Ma Pani rację – powiedziała cicho
Przychodziła do mnie 2 razy w miesiącu zawsze z pytaniem na które nie umiała sobie odpowiedzieć. Z Piotrkiem zerwała znajomość bo uznała że ją ogranicza.
Po kilku miesiącach nastąpiła 2 letnia przerwa.
….
Aż tu nagle stanęła w moich dniach piękna odmieniona i najwyraźniej zakochana.
– Wychodzę za mąż – i pocałowała mnie w policzek
– Kocham i jestem kochana. Zapraszam Panią na ślub.
– Siadaj i opowiadaj – poprosiłam
– Tomka poznałam w pociągu. Jechałam do mojej siostry a on pomagał mi umieścić bagaże na półkach. Pracuje w stoczni. Przeprowadzam się do niego w przyszłym miesiącu.
– Jesteś pewna? – zapytałam
– Tak! – odpowiedziała uradowana Żaneta.
– Musi go Pani poznać. Czeka za drzwiami.
Chłopak wszedł do gabinetu dziarskim krokiem i powitał mnie szerokim uśmiechem.
– Pani jest wróżką? Żaneta mi wiele o Pani opowiadała.
Popatrzyłam na młodego mężczyznę stojącego przede mną. Wysoki przystojny. Pewien siebie. Super, pomyślałam. A jednak coś nie dawało mi spokoju.
-Żaneta – szepnęłam przy pożegnaniu – przyjdź do mnie jutro ale sama poprosiłam
Stawiła się punktualnie
Rozłożyłam karty…..
Z rozkładu jasno wynikało że chłopak ma żonę i dziecko. W takich chwilach naprawdę nienawidzę swojej profesji. Jak mam powiedzieć szczęśliwej uradowanej przyszłej pannie młodej że ślubu nie będzie a jej wybranek jest oszustem.
– Żanetko- zaczęłam delikatnie
– On nie do końca jest z Tobą szczery.
– Jak to? – zdziwiła się Żaneta.
– Widzisz moja droga, karty pokazują że ma żonę i dziecko.
– Co Pani mówi, to nie możliwe- Żaneta zakryła oczy dłońmi
Po godzinie wychodząca z mojego gabinetu dziewczyna w niczym nie przypominała uradowanej Żanety z wczorajszego dnia.
Zadzwoniła do mnie po kilku dniach.
– Miała Pani rację – usłyszałam
-Żona z synkiem mieszka w Norwegii , okłamał mnie – szlochała
– Mogę do Pani przyjechać poprosiła
– Oczywiście że możesz, za każdym razem kiedy tylko będę Ci potrzebna, zawsze masz we mnie wsparcie Żanetko.
– Dziękuję powiedziała i odłożyła słuchawkę……
Autor Etnoria Aris



