Opowiadanie nr 22

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

– Nie lubię poniedziałku. Mój znajomy przeciągnął się jak kot za swoim biurkiem.
– A to czemu – zapytałam
– Dla mnie to bez różnicy
– A ja kuna blaszka nie lubię – upierał się przy swoim Mateusz
Pracowałam wtedy w jednym z Warszawskich biur zajmujących się organizowaniem imprez i reklam.
– Macie te kosztorysy – do pokoju wpadł jak bomba Wiesław
Podałam mu bez słowa teczkę z dokumentacją. Po 15 minutach ponownie wszedł do naszego pokoju, tym razem nastroszony i dumny jak paw.
-Mamy to zlecenie wrzasnął – i położył 100 zł na biurku Mateusza.
– Pizza dla wszystkich zamawiaj a wieczorem zapraszam wszystkich na wódeczkę
Mateusz miał zaprzyjaźnionego restauratora, który właśnie otworzył nową knajpę, trzeba się tylko było przeteleportować na Żelazną
– A może pójdziemy do którejś z knajpek na Polach Mokotowskich – zaproponowałam
– O tej porze dojazd do centrum jest zakorkowany.
Wiesław się wykrzywił. Ostatecznie pojechaliśmy na Żelazną. Dom restauracyjny robił wrażenie. Na trzech poziomach mieściły się różne kuchnie świata. Wybraliśmy meksykańską. Przyjaciel naszego Mateusza ugościł nas po królewsku. Aż tu przed północą zgasło światło.
– Kuna blaszka – usłyszałam głos Mateusza
– Co jest grane? – dobiegał z ciemności głos Wiesława.
Po chwili kelnerzy rozłożyli na stołach palące się świece. A po 15 minutach zapanowała jasność. Impreza miała się ku końcowi. Do domu każdy z nas wracał taksówką. Dotarłam na miejsce bez problemów i zasnęłam od razu. Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Co jest pomyślałam jest sobota, a ja w sobotę przed 10 nie wstaję. Nie jest to żadną tajemnicą wszyscy o tym doskonale wiedzą. Telefon dzwonił tak natarczywie że zwlekłam się z łóżka i w końcu go odebrałam.
– Z tej strony Wiesław, wczoraj Mateusza ktoś pobił. Jest na OIOM – ie w szpitalu Brudnowskim.
A co on u licha robił na Brudnie przecież mieszka w Pruszkowie – pomyślałam.
– Policja będzie nas przesłuchiwać – oznajmił mi Wiesiek
Mateusz był w opłakanym stanie. Przez kilka dni utrzymywano go w śpiączce farmakologicznej. Po tygodniu pozwolono nam w końcu się z nim zobaczyć.
– Mateusz wiesz kto Cię pobił? – zapytałam na wstępie.
Przytaknął znacząco głową.
– Kto? – zapytałam równocześnie z Wieśkiem
– Chińczycy – wystękał Mateusz
– Jacy Chińczycy – zapytałam zdziwiona
Ale na to pytanie Mateusz nie znał odpowiedzi….Po kilku miesiącach wszystko wróciło do normy. Znów pracowaliśmy w komplecie. Któregoś dnia zostaliśmy w biurze po godzinach żeby nadrobić zamówienia które nam się nawarstwiały. Był zimny majowy wieczór.
– Mateusz mogę założyć Twoją kurtkę – zapytałam.
– Tak – odpowiedział nie odrywając wzroku znad dokumentacji.
Kurtka była na mnie o wiele za duża. Chciałam podwinąć rękawy i tu natrafiłam na dziwny opór. Obmacałam dokładnie rękaw. I zapytałam Mateusza
– Coś Ty tam do cholery poupychał?
– Nic – Mateusz popatrzył na mnie dziwnie
Wstał od biurka i zaczął obmacywać kurtkę.
-Masz rację, podaj mi nożyczki. Odprujemy podszewkę.
Po kilku minutach włożył pod nią rękę i wyjął plik banknotów, a potem kolejny i kolejny. Pieniądze były poprzylepiane taśmą praktycznie na całości kurtki. Wypruliśmy całą podszewkę. Na biurku leżało 2000 euro.
-Kuna blaszka – Mateusz podrapał się w głowę.
– Czyje to? -zapytałam
– Pojęcia nie mam – zarzekał się Mateusz
– Ale kurtka Twoja – dociekałam
-Taaakk….odpowiedział
– Ale dawno jej nie używałem
– Od czasu mojego pobytu w szpitalu tak śmierdziała a ja nie toleruję tego zapachu, to nakupowałem jakiś ziół, pachnideł i powypychałem nimi kieszenie od tego czasu wisiała w szafie. Aż do wczoraj.
– Zaraz – Mateusz ujął kurtkę w obie dłonie i strzepnął.
– To nie moja kurtka
– Jak to nie Twoja? – zapytałam
– Moja miała ma rękawie malutką dziurkę sam naklejałem na nią łatkę.
– Mateusz Ty mi wszystko jeszcze raz opowiedz – zażądałam
– Ostatnio miałeś ją na sobie tego feralnego dnia, kiedy zostałeś pobity.
– Tak – przytaknął Mateusz
– Przypomnij sobie co powiedziałeś policji może coś przeoczyłeś.
– Ale po co mam Ci to opowiadać jeszcze raz – zdziwił się mój kolega
– Z dwóch powodów. Po pierwsze te pieniądze nie są Twoje, a skoro tak jest to wcześniej czy później właściciel się po nie zgłosi. A drugi powód to taki że człowieka mogą zatłuc za 100 zł a co dopiero za 2000 euro. Zgadzasz się ze mną?
Mateusz przytaknął głową.
– Etnoria wtedy jak zgasło światło to ja miałem wrażenie że ktoś mnie złapał za głowę.
-To był Wiesiek. Wstał od stołu i po omacku szukał zapalniczki. Ty mi lepiej powiedz co było dalej?
– Wsiadłem do taksówki z zamiarem pojechania do domu. Przy Pereca zatrzymała nas kobieta z małym dzieckiem. Prosiła żeby ją podwieźć. Nie pamiętam gdzie jechała ale ja się zgodziłem. A potem taksówkarz poprosił żebyśmy podjechali na Pragę bo ma odebrać jakieś dokumenty które są mu niezbędne na następny dzień. I jak tak na niego czekałem to mnie się zachciało zwyczajnie siku. Poszedłem do bramy i tam mnie napadli Chińczycy. Dostałem łomot. Nic więcej nie pamiętam obudziłem się w szpitalu Brudnowskim. W tym dniu daliśmy z Wieśkiem mocno w palnik. Cud że trzymałem się na nogach.
– A skąd Ty masz tą kurtkę – dociekałam
– Kupiłem ja w składach na Kole. Pół Warszawy ma takie same. Chyba turecka.
– A w tym dniu jak byliśmy na Żelaznej to oddałeś ją do szatni?
– Tak, nie dostaliśmy breloka bo na haku wisiało kilka kurtek w tym moja i Wieśka. Pamiętam to doskonale, bo szatniarz był wyjątkowo miły i zostawiłem mu solidny napiwek.
– Wiesz co ja myślę? Że szatniarz pomylił kurtki. Kwota którą znaleźliśmy jest spora ale nie sądzę że właściciel przestał ją szukać.
– Ale co ja mam zrobić ? Mam dać ogłoszenie w prasie że pod podszewką mojej kurtki znalazłem 2000 euro? Minęło przecież pół roku.
– Fakt – przyznałam
-Dziwne byłoby to ogłoszenie. Rób co chcesz – skwitowałam
– Ja idę do domu – i wyszłam
Wieczorem zadzwonił Mateusz.
– Etnoria Ty mi powiedz, czy jesteś pewna że te kurki szatniarz zamienił na Żelaznej?
– Nie – odpowiedziałam bez namysłu
– Bo widzisz ja tą kurtkę mam prawie 4 lata. Możesz mi w takim układzie powiedzieć gdzie została podmieniona?
– Oszalałeś – zasyczałam do słuchawki
– Skąd ja mam wiedzieć po jakich Ty melinach się szlajasz.
….
Nigdy później z Mateuszem nie poruszaliśmy tematu kurtki ani jej zawartości.
Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign