– Czy może mi Pani powiedzieć kim są moi rodzice?
Stała przede mną młoda dziewczyna o jasnych włosach i niebieskich oczach. Wyjęła z torebki zniszczone zdjęcie i położyła je na moim biurku.
– To moi rodzice, przynajmniej oni tak twierdzą.
Popatrzyłam na fotkę, para na zdjęciu wyglądała mi na rodzinę Romów.
-Pani rodzice są Romami?
Dziewczyna przytaknęła głową
Rozłożyłam karty tarota….
Romowie nie mówili prawdy ale dziecko kochali nad życie. I traktowali je jak swoje.
– Dużo tu tajemnic i niedomówień ale miłość jaką Panią darzą jest szczera
Dziewczyna zagryzła dolną wargę.
– Musze wiedzieć czy to są moi biologiczni rodzice? – upierała się przy swoim
– Proszę Pani – powiedziałam łagodnie
– Jest Pani kochana ma Pani rodzinę która Panią wychowała i nadal się o Panią troszczy
-Ale czy to są moi biologiczni rodzice? – pokazała palcem na zdjęcie.
– Nie, nie jest Pani ich biologiczną córką
Dziewczyna zerwała się na równe nogi.
– Adoptowali mnie? – zapytała
– Nie sądzę, nie widzę tutaj procesów sądowych. Jest za to dużo niejasności.
-Dlaczego nie porozmawia Pani z rodzicami tylko przychodzi Pani do mnie? – zapytałam
– Bo oni zniknęli
– Jak to zniknęli? – zapytałam
– Jak zaczęłam się domagać szczerej rozmowy, to oni wyjechali a telefon milczy.
– Domyśla się Pani gdzie są?
Dziewczyna wydęła usta
– Domyślam się, ale nie zamierzam im tego ułatwiać okłamywali mnie przez tyle czasu.
– A co z moimi prawdziwymi rodzicami? Powie mi Pani kim oni są?
– Do obecnego domu trafiła Pani jako noworodek.
– I co dalej? – dopytywała się niebieskooka
Dziwne pomyślałam. Nie widzę żadnych procesów adopcyjnych żadnych sądów po prostu nic.
– Wygląda to dziwnie. – powiedziałam
– Powinnam mieć tutaj kartę sądów a ja jej nie mam. Tak jak by nie było prawnej adopcji.
– Ukradli mnie! – krzyknęła dziewczyna.
– Proszę się uspokoić. Nie sądzę żeby tak było. Proszę Panią proszę przyjść do mnie za kilka dni. Ja muszę nad tym tematem popracować.
….
Przyszła po dwóch dniach.
– Rodzice się odezwali?- zapytałam
– Tak, są u kuzynów w Andrychowie. Rozmawiałam z nimi.
– I co powiedzieli?
– Że mnie podmienili w szpitalu. Czy to prawda?
– Tak, niestety to prawda.
– Ale dlaczego tak się stało? Dlaczego mi nie powiedzieli? Od początku wiedzieli że nie jestem ich dzieckiem?
Tak przytaknęłam głową.
– Dlaczego nie szukali swojego dziecka? Dlaczego mnie nikt nie szukał?
– Pani Romska rodzina to prości ludzie, bali się kłopotów.
– Ale co ja mam zrobić? – zapytała moja klientka.
– Decyzja należy do Pani. Może Pani drążyć temat i wtedy znajdzie Pani swoich biologicznych rodziców. Ale wasze spotkanie nie do końca będzie Panią satysfakcjonować. Jeżeli Pani najzwyczajniej odpuści to wszystko wróci do normy. Będzie Pani żyła życiem które Pani zna.
…
Po kilku latach spotkałam ją na ulicy z małym dzieckiem w wózku. Przytuliłam ją mocno do siebie i zapytałam
– Jak potoczyły się Twoje sprawy?
– I dobrze i źle – powiedziała.
– Odnalazłam biologicznych rodziców ale oni nie do końca mnie akceptują. Dzwonimy do siebie i ciągle pracujemy nad wzajemnymi relacjami. Moja Romska rodzina pomaga mi wychowywać dziecko. A ja za dwa miesiące wychodzę już za mąż i wyjeżdżam do Anglii.
– A co z Pani adopcyjną siostrą?
– Ma na imię Regina, w tym roku kończy stomatologię. Nie utrzymuje ze mną kontaktu.
…
Po kilku miesiącach przyszła do mojego gabinetu.
– Pani Etnorio proszę mi powiedzieć dlaczego moi biologiczni rodzice nie chcą mnie widzieć ? Co ja takiego zrobiłam?
Pogładziłam ją po ręce… w tym wypadku trudno mi było wyjaśnić młodej kobiecie która życie ma przed sobą dlaczego jej własna matka i własny ojciec w ten sposób postępują…
Autor Etnoria Aris



