– Mam fantastyczną nowinę. Moja teściowa…. Marek zrobił długą przerwę nabrał powietrza w płuca i wyrecytował…
– Wychodzi za maż!
Odetchnęłam z ulgą
– A ja myślałam że umarła.
– Coś Ty ma się coraz lepiej, ubyło jej lat.
– A kim jest szczęśliwy wybranek?
– A tu Cię zaskoczę – Marek machał mi przed nosem wskazującym palcem.
– To emerytowany górnik z emeryturą 9000 tysięcy plus miesięcznie.
Kurczę pomyślałam to się babunia na stare lata doczekała kasy. I uśmiechnęłam się do moich myśli.
– Rozumiem że przyszły teść dostał Twoją aprobatę.
– A jak – odpowiedział zadowolony Marek.
– A gdzie to się starzy – młodzi poznali?
– W Ciechocinku na fajfach babkę wytargał.
– To kiedy w takim razie ślub?
– Mam nadzieję że szybko. Bo młoda Pani ma 67 lat a jej wybranek 64. Tu nie ma na co czekać.
…
Zostałam zaproszona na wesele. Pani młoda emanowała miłością i wigorem. Natomiast Pan młody był rzeczywiście młody. To znaczy młodszy niż się spodziewałam. Wiedząc że jest emerytowanym górnikiem spodziewałam się zobaczyć mężczyznę styranego życiem. A ten mi na takiego nie wyglądał. Przyjął na ślubie nazwisko żony co było dla mnie o tyle dziwne że było to nazwisko pierwszego męża. A Pani młoda nie nazywała się Potocka czy Szczęsny tylko Klusia. Po jaką ciężką cholerę gość się chce nazywać Klusia pomyślałam. A tymczasem młoda para wywijała w najlepsze. Goście ochoczo śpiewali gorzko a oni spełniali ich zachcianki….
Końcem wakacji zadzwonił Marek.
Ten nasz tatuś jest jakiś dziwny.
– A dokładnie? Co to znaczy? – zapytałam
– Za młodymi dupami się ogląda. Przyłapałem go jak się ślinił w lasku nad rzeką.
– I co?
– No właśnie nie wiem co.
– Mógł się przecież z młodszą hajtać a nie przewracać teraz oczami do trzydziestoletnich matek z dziećmi.
-A szanowna teściowa zadowolona?
– A jak by mogło być inaczej, aż spuchła z dumy i radości. Zaczęła chodzić na siłownię, żre same zdrowe rzeczy. Wstrzyknęła sobie botoks i powiększyła sobie cycki…
– To chyba dobrze.
– No…. chyba tak. W końcu ma 9 tysiaków emerytury co miesiąc.
– Daj im spokój. Jak nie teraz to kiedy zażyje tych wszystkich dobroci.
-Może i masz rację – powiedział Marek ale w jego głosie wyczułam spore wątpliwości.
W Sylwestra zadzwoniła Mariola żona Marka.
-Etnoria moją mamę mąż porzucił.
– Jak to?
– A no tak to.
– Powiedział jej że odchodzi i zażądał rozwodu.
– A co ona na to?
– Tak dokładnie to nie wiem ale znając moją mamcie to musiała mu urządzić piekło. Teraz jestem z nią w szpitalu bo bierze środki uspokajające w kroplówce. Mogę do Ciebie jutro zajrzeć? – zapytała
Przyszła do mnie późnym wieczorem.
– Postaw mi tarota – poprosiła
– To znaczy nie mnie tylko mojej mamie, możesz?
– No nie bardzo, sprawy Twojej mamy to nie Twoje sprawy.
– Ale ona mnie prosiła żebym do Ciebie przyszła. Ja tu jestem w jej imieniu dała mi upoważnienie.
I położyła mi na biurku kartkę. Na której było napisane. Ja Ewelina Klusia upoważniam moją córkę Mariolę do patrzenia w karty w moim imieniu. Na dole kartki widniał zamaszysty podpis.
– Skoro tak to bardzo proszę – uśmiechnęłam się
Zapaliłam świecę i rozłożyłam karty.
Po chwili popatrzyłam w oczy Marioli. Twój ojczym to oszust i to taki z wyższej półki. Namów matkę żeby zgłosiła się na policję i opowiedziała wszystko. Bo w przeciwnym razie za dwa lata spotkacie się w sądzie. Sprawy się będą ciągnąć latami a Wy będziecie ciągle wzywani i przesłuchiwani. Mariola otworzyła usta ale nic nie powiedziała.
– Czy możesz mi coś więcej powiedzieć – wystękała po dłuższej chwili.
– Po co? Wiesz wystarczająco dużo.
Od znajomych dowiedziałam się że Pani Ewelina rozpaczliwie poszukiwała męża, nie szczędząc przy tym grosza. Do czasu kiedy do domu przyszło pismo z informacją że jej mąż nie żyje a ona ma spore długi które powinna zacząć spłacać gdyż wierzyciele nie zamierzają zrezygnować z roszczeń. No i zaczęły się sądy, płacz i wizyty komornika który natarczywie pukał do drzwi.
….
– Etnoria ja Cię proszę Ty mi powiedz prawdę ja wiem że Ty wiesz znacznie więcej o sprawie mamusi niż mówisz.
Przede mną stał Marek wściekły jak stado szerszeni.
– Dobrze powiem Ci skoro tak nalegasz. Ale Tylko dlatego że mam dość Twoich uporczywych wizyt po 20. Twój teść żyje. To wyjątkowo sprytny oszust. Który kradnie tożsamość ludziom. Zmienia nazwiska i miejsca pobytu. Zaciąga długi w imieniu swoich ofiar a spłatą obarcza najczęściej kobiety które najpierw w sobie rozkochuje a potem się żeni przyjmując ich nazwiska.
Marek stał po środku mojej kuchni i patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami.
– Kto w takim razie leży w grobie na Sycylii?
– Nie wiem. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą
– Chcesz to rób ekshumację to się może dowiesz. Tylko po co? Teściowa długi prawie spłaciła.
Marek zmrużył oczy.
– Ty wiesz że ja go ciągle o to podejrzewałem. Na oko wyglądał na 50 lat. Czyją emeryturę w takim razie pobierał?
– Swojego brata – odpowiedziałam
– Który najprawdopodobniej dawno nie żyje.
Marek złapał mnie za ramię.
– Chcesz powiedzieć że w tajemnicy pochował brata?
– Marek daj mi spokój. Jakie to ma teraz znaczenie.
…
Minęły kolejne dwa lata.
-Etnoria mam z Mariolą wezwanie do sądu. – informował mnie Marek.
– Nieboszczyka teścia przydybali i chcą nas przesłuchiwać
No proszę pomyślałam i zguba się znalazła.
– Jeszcze nigdy nie byłem w sądzie w sprawie zmartwychwstałego oszusta. – Marek był podekscytowany.
– No widzisz Mareczku tak narzekasz na swoją mamcię Ewelinę a ona Ci takich atrakcji dostarcza.
Marek nic nie odpowiedział….
Autor Etnoria Aris.



