Późnym wieczorem trzech mężczyzn stanęło w moim gabinecie. Wcześniej umówili wizytę i uprzedzili mnie że mogą się spóźnić. Jechali aż z Wiednia i prosili żebym na nich zaczekała i nie odkładała spotkania.
– Proszę siadać w czym mogę Panom pomóc?
Popatrzyłam na nich uważnie, wszyscy byli przed 50. Spracowane ręce świadczyły o tym że pracują fizycznie. Usiedli. Jeden z nich zaczął bębnić palcami w blat mojego biurka. Po długiej chwili milczenia powiedział.
– Józek Ty mów, ja tego nie opowiem nie dam rady.
– Może niech opowie Marek, w końcu on ją widział z bliska.
– Jaką ją – zaprotestował Marek
– To był demon.
– Panowie spokojnie, tak to my do niczego nie dojdziemy. Może zaczniemy od początku i opowiedzcie mi wszystko po kolei. Zacznijmy od tego co zobaczyliście.
– Diabła – trzech mężczyzn powiedziało jednym głosem.
– Gdzie? – zapytałam
– Na budowie.
– A kiedy to było?
– Niecały tydzień temu.
– Który z Panów go pierwszy zobaczył – drążyłam temat.
– Ja – odezwał się cicho Marek
– Opowie mi Pan o tym?
Mężczyzna skinął głową
– Pracujemy przy budowach w Austrii ostatnio mieliśmy kupę roboty. Terminy nas goniły. Uzgodniliśmy między sobą że zostaniemy na noc na budowie żeby zaoszczędzić na czasie. Po skończonej robocie wypiliśmy po piwie i każdy z nas położył się spać. Ja zasnąłem od razu. Szwagrzy spali w pomieszczeniu za ścianą. Noc była piękna księżyc w pełni oświetlał każdy kąt, było jasno jak w dzień. Obudził mnie trzepot skrzydeł. Ale tak silny że miałem wrażenie jakby powietrze wokół mnie falowało.
– Co było dalej? – zapytałam
Mężczyzna popatrzył w bok i utkwił wzrok w rogu pokoju jakby tam szukał odpowiedzi.
– Usłyszałem wtedy na schodach hałas jak by ktoś ostukiwał schody młotkiem, góra dół, góra dół. Wstałem z materaca i na palcach poszedłem w kierunku klatki schodowej. I wtedy ją zobaczyłem.
Mężczyzna zakrył twarz dłońmi.
– Widziałem ją z góry siedziała na schodach. Ogromne czarne skrzydła wyrastały jej z pleców. Otulały ją w taki sposób że wyglądało jakby była okryta peleryną. Patrzyłem na nią sparaliżowany strachem i wtedy Józek stanął za moimi plecami „ – Co to jest?”- zapytał szeptem. Przyłożyłem palec do ust nakazując milczenie. Patrzyliśmy razem na siedzącą na schodach postać i wtedy rozległ się płacz dziecka. Noworodek łkał i zanosił się krzykiem. Robert obudził się z nas ostatni. Podszedł do nas i zapytał.” – Co się tu kur… dzieje? Ćpuny weszły na budowę? I jeszcze przywlekły ze sobą dzieci?” Stanął przed nami i spojrzał w dół. ” – Którędy ona tu weszła? Przecież drzwi sam zamykałem jeszcze nas okradnie. „ Robert cicho poszedł w kierunku schodów na tyłach domu. Chce ją zajść z boku pomyślałem ale strach mnie tak sparaliżował że nie byłem w stanie go powstrzymać.
Popatrzyłam na mojego klienta.
– Panie Robercie co było dalej?
Robert ożywił się. Wstał z fotela i zaczął nerwowym krokiem przemierzać mój gabinet. W jednej chwili stanął, popatrzył na mnie i powiedział.
– Pyta Pani co było dalej? Dobrze powiem Pani. Choć Bóg jeden wie że chciałbym o tym zapomnieć. Wszedłem bocznymi schodami. Pomyślałem że gdyby coś nam ukradła to odetnę jej drogę ucieczki. A na górze stał Józek z Markiem. Szybko przekalkulowałem jej położenie, była w potrzasku. Na kuckach podszedłem do miejsca gdzie siedziała. Dzieliła nas odległość niecałych trzech metrów. I wtedy zobaczyłem ze karmi dziecko piersią. Chyba mnie wyczuła bo podniosła łeb do góry. Odsunąłem się w mrok i oparłem plecami o mur. Stwór choć z pyska przypominał ludzką twarz to nie był człowiekiem. Oczy miała bez źrenic jakby puste, a na głowie dwa rogi. Wstała położyła niemowlę na schodach i ruszyła w moim kierunku. Teraz zobaczyłem jaka jest ogromna miała ze trzy metry wzrostu. A zamiast stóp zobaczyłem kopyta. Stukała nimi o beton a ja miałem wrażenie że odlicza nimi ostatnie sekundy w moim życiu. I wtedy z góry poleciała cegła. Demon syknął wzbił się w powietrze i znowu usiadł na schodach. Wziął niemowlę i przytulił je do siebie. Stał tak przez chwilę rozglądając się na boki a potem wzbił się w powietrze i odleciał przez dziurę w wyburzonej ścianie. Pani Etnorio to co tutaj opowiadamy to prawda.
Pozostali dwaj mężczyźni skinęli głowami.
– Przyszliśmy do Pani bo chcemy się dowiedzieć czy to spotkanie może mieć dla nas dalsze konsekwencje.
– Nie rozumiem – powiedziałam
Mężczyźni nerwowo poruszyli się w fotelach.
-Chcemy zapytać czy ona mogła nas zapamiętać? A z czasem może zechce nas szukać.
Mężczyźni patrzyli na mnie z nadzieją że zaprzeczę i będą mogli żyć normalnie.
Autor Etnoria Aris



