Opowiadanie nr 66

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

Mężczyzna odwoływał 2 razy wizytę u mnie. Kolejny raz chciał się umówić ale ja tym razem nie miałam dla niego czasu. Któregoś dnia spotkałam go pod moim domem.

– Pani Etnorio ja wiem że poprzednio kilka razy odwołałem wizyty ale dzisiaj muszę się koniecznie z Panią rozmówić.

– W takim razie proszę wejść. Otworzyłam szeroko drzwi gabinetu.

Mężczyzna usiadł nieśmiało na brzegu krzesła

– Co Pana do mnie sprowadza? – zapytałam

– Duch – odpowiedział

– A dokładniej?

– Dokładniej to ja nie wiem.

Mój klient nie spokojnie kręcił się w fotelu

-Ale coś mi się wydaje że czarta ściągnąłem do domu.

– Jak to?

– A no tak to droga Pani – i zaczął mi opowiadać swoją historię.

– Pracuję na Słowacji. Pracodawca co tydzień przywozi nas do Polski późnym wieczorem w sobotę. Bus zatrzymuje się na parkingu pomiędzy wioskami. Stamtąd do domu mam 5 km ale skrótem przez las nie całe 2. Więc nic dziwnego że za każdym razem wybierałem skrót. Tak było i tym razem. To było w październiku. Przyjechaliśmy na parking po 23. Noc była jasna księżycowa tak że by można było grzyby zbierać. Szedłem ścieżką którą dobrze znałem i wtedy zobaczyłem że coś w zaroślach się poruszyło. Uskoczyłem w bok i wstrzymałem oddech. Niedźwiedź pomyślałem. Krzaki znów się poruszyły ale tym razem bliżej mnie. Na ucieczkę było za późno. Przykucnąłem za drzewem. Z krzaków wyłonił się stwór. Ni to żubr ni to niedźwiedź. W blasku księżyca zobaczyłem jego ogromy łeb na którym rosły dwa rogi. Stanął na ścieżce, otrzepał się i wolno ruszył przed siebie. A ja wtedy się poruszyłem. Nadepnąłem na jakąś gałąź która się złamała pod moim ciężarem. Stworzenie przystanęło. Odwróciło się w moją stronę. Powoli się wyprostowało i stanęło na dwóch łapach. Było ogromne. Miało około 4 metry wzrostu. Całe było porośnięte futrem. Ruszyło szybkim krokiem w moim kierunku. Strach mnie sparaliżował nie byłem w stanie się ruszyć. Już po mnie pomyślałem. I wtedy na polanę wjechały dwa kłady. Światła reflektorów przebiły się przez gałęzie drzew i rozświetliły las. Stwór zniknął. Odzyskałem władzę w nogach. Pobiegłem w stronę polany. A w duszy błagałem opatrzność żeby kłady nie odjechały. Udało się, dwóch młodych mężczyzn podwiozło mnie do domu. Ale w lesie został plecak i dwie siatki z zakupami. Na drugi dzień poprosiłem brata żeby ze mną po te zakupy poszedł. Trochę się śmiał ale w rezultacie mi nie odmówił. Plecak i siatki leżały dokładnie w tym miejscu w którym je zostawiłem. A mnie nie wiem co podkusiło żeby zajrzeć  w krzaki skąd wyczołgał się stwór. Trawa była sucha. Gdzie nie gdzie tataraki tworzyły kopce. Omijałem je i uważnie rozglądałem się na boki. Nie wiem czego szukałem. Ale jest takie powiedzenie że jak ktoś szuka to znajdzie. Ja też znalazłem. W trawie leżał kamień wielkości pomarańczy. Był dziwnie gładki, czarny i połyskliwy. Podniosłem go i schowałem do kieszeni. A potem wróciliśmy z bratem do domu. Dopiero wieczorem przypomniałem sobie o nim. Wyjąłem go z kurtki i położyłem na stole. Kamień jak kamień – pomyślałem. Nie wiem co mnie podkusiło żeby go przytargać do domu. Otworzyłem szeroko okno i z całej siły cisnąłem nim przed siebie. W powietrzu rozległ się świst. A potem usłyszałem dziwny jęk. Jak by ktoś zawył z bólu. Myślałem że kogoś uderzyłem kamieniem. Zapaliłem światło przed domem. Ale w ogrodzie nikogo nie było. I wtedy dopiero się zaczęło. Od tamtej pory mam wrażenie że nocami ktoś mnie obserwuje. Zasypiam tylko przy zapalonym świetle. Przez dzień odczuwam przy sobie czyjąś obecność i słyszę czyjś ciężki oddech za plecami. A kilka razy mógłbym przysiąc że kiedy odwracam się do tyłu widzę diabła. Dokładnie tego samego którego spotkałem w lesie. Pani Etnorio proszę coś z tym zrobić bo oszaleję. Albo może już oszalałem bo mówię o takich rzeczach które nie trzymają się kupy. Pomoże mi Pani?

 

Mój klient wbił we mnie wzrok w którym była nadzieja.

 

Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign