Dla mnie 13 grudnia jest szczególnie ważny. W tym dniu urodziłam mojego ukochanego syna który natychmiast stał się dla mnie najważniejszą osobą na świecie. A drugi powód dla którego celebruję ten dzień to święto Świętej Łucji czyli coroczny zlot czarownic na Babiej Górze. W tradycji ludowej w tym dniu czarownice nabierały szczególnych mocy. A wykonywane przez nie działania magiczne były niezwykle silne i skuteczne. Jak co roku na urodziny zjechali goście. A wśród nich moje przyjaciółki wiedźmy. Po części oficjalnej czyli po krojeniu tortu, odkorkowaniu szampana i odśpiewaniu 100 lat założyłam kurtkę i wyszłam na taras. Zamknęłam za sobą drzwi żeby odciąć się od gwaru jaki dobiegał z salonu. Popatrzyłam na moją ukochaną górę – królową Beskidu. Kapryśną i tajemniczą. I w tym momencie dostrzegłam dziwne światło na wierzchołku Babiej Góry. W pierwszej chwili pomyślałam ze to sabat. W końcu był 13 grudnia. Ale mało prawdopodobne było to że ktoś rozpala ognisko a ja nic o tym nie wiem. Po chwili światło uniosło się w górę. A potem zaczęło przemieszczać się w dół stoku, mniej więcej na linii wierzchołków drzew.
– Co tak wypatrujesz?- Kaśka stanęła mi za plecami
– Zobacz – pokazałam ręką górę
– O kurczę co to może być?
Kaśka wytężyła wzrok.
– To coś leci nad samymi wierzchołkami drzew. Może to jakaś wiedźma na miotle – zażartowała Kaśka
– Dlaczego Kika nie przyjechała w tym roku? Impreza się rozkręciła a mnie jej bardzo brakuje.
– Szczerze powiem to nie wiem. Wczoraj potwierdziła swoja obecność.
Usiadłyśmy do stołu. Moja mama podała kurczaka faszerowanego szpinakiem. Nalałam gościom białego wina i wtedy rozległ się dzwonek w drzwiach. W progu stała Kika, włosy miała w nieładzie a w nich mnóstwo świerkowych igieł.
– Witaj, coś się stało? Wyglądasz dziwnie.
– Samochód mi się zepsuł i musiałam sobie poradzić inaczej.
– A może przyleciałaś na miotle? – uśmiechnęła się Dagmara która wyszła powitać przyjaciółkę.
– Wariatki – odburknęła Kika i weszła do środka.
Po 23 goście zaczęli rozchodzić się do domów . Przed północą zostałyśmy same. Otworzyłam drzwi na taras i zobaczyłam piękny księżyc. Dagmara z Kiką stały obok. Księżyc to czysta magia – pomyślałam. Stałyśmy jak zahipnotyzowane.
– Co za noc, jedyna taka w roku – powiedziała Kika
Następnego dnia wybrałyśmy się na targ. Moje przyjaciółki w ręku trzymały w ręku ogromne wiklinowe kosze i uganiały się pomiędzy straganami.
– Kupmy sobie czarnego koguta od baby na rosołek? – zaproponowała Kaśka.
– A kto go ubije i oskubie? – zapytała Dagmara
– Kika to zrobi
– Mogłabym to zrobić – odburknęła Kika
– Ale mi się nie chce, kupcie sobie kuraka w supermarkecie.
– Witam Pani Etnorio – usłyszałam za plecami.
Mój znajomy goprowiec uśmiechał się do nas serdecznie
– Widzę że dziś Pani jest ze swoją świtą. Witam Panie wróżki.
Pan Stasiu zgiął się w teatralnym ukłonie.
– Co słuchać Panie Staszku? – zagadnęłam
– A to zależy gdzie ucho przyłożyć – żartował Pan Stanisław i już zaczynał opowiadać.
– Dwa dni temu grupa turystów utknęła w okolicach Diablika. Ja nie wiem co Ci ludzie mają w głowach. Mamy grudzień a oni wybrali się w adidasach. W między czasie spadł śnieg i cudem nie zamarzli. A wczoraj odebraliśmy zgłoszenie że w okolicach szczytu Babiej Góry na miotle lata czarownica. HAHAHA – śmiał się Pan Stanisław.
– Jak by tego było mało to po 15 minutach mieliśmy drugi telefon, tym razem 5 osób twierdziło że widzą czarownicę na miotle ale w okolicy Przełęczy Krowiarek. Dacie wiarę drogie Panie co Ci ludzie wyprawiają. Przecież ja tu wszystkie Panie wróżki doskonale znam i wiem że na miotłach nie latacie. – śmiał się Pan Stanisław
Kika wsadziła rękę pod ramie Pana Stasia
– Zapraszam na obiadek – szczebiotała
– Ale najpierw muszę kupić czarnego kogutka. Rosołek będzie wyśmienity.
– Brzmi świetnie. A o której będzie ten obiadek? – dopytywał się Pan Stanisław
– O 14? Będzie dobrze? – trajkotała Kika
Spojrzałam na Dagmarę i wybuchłyśmy śmiechem. Obok nas stanęła Kaśka z koszem pełnym zakupów.
– Z czego się tak śmiejecie – zapytała.
– Z interwencji Goprowców, wczoraj mieli zawiadomienie o latającej na miotle czarownicy.
– To w cale nie jest śmieszne – odburknęła Kaśka.
Autor Etnoria Aris.



