Opowiadanie nr 68

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

Dla mnie 13 grudnia jest szczególnie ważny. W tym dniu urodziłam mojego ukochanego syna który natychmiast stał się dla mnie najważniejszą osobą na świecie. A drugi powód dla którego celebruję ten dzień to święto Świętej Łucji czyli coroczny zlot czarownic na Babiej Górze. W tradycji ludowej w tym dniu czarownice nabierały szczególnych mocy. A wykonywane przez nie działania magiczne były niezwykle silne i skuteczne. Jak co roku na urodziny zjechali goście. A wśród nich moje przyjaciółki wiedźmy. Po części oficjalnej czyli po krojeniu tortu, odkorkowaniu szampana i odśpiewaniu 100 lat założyłam kurtkę i wyszłam na taras. Zamknęłam za sobą drzwi żeby odciąć się od gwaru jaki dobiegał z salonu. Popatrzyłam na moją ukochaną górę – królową Beskidu. Kapryśną i tajemniczą. I w tym momencie dostrzegłam dziwne światło na wierzchołku Babiej Góry. W pierwszej chwili pomyślałam ze to sabat. W końcu był 13 grudnia. Ale mało prawdopodobne było to że ktoś rozpala ognisko a ja nic o tym nie wiem. Po chwili światło uniosło się w górę. A potem zaczęło przemieszczać się w dół stoku, mniej więcej na linii wierzchołków drzew.

– Co tak wypatrujesz?- Kaśka stanęła mi za plecami

– Zobacz –  pokazałam ręką górę

– O kurczę co to może być?

Kaśka wytężyła wzrok.

– To coś leci nad samymi wierzchołkami drzew. Może to jakaś wiedźma na miotle – zażartowała Kaśka

– Dlaczego Kika nie przyjechała w tym roku? Impreza się rozkręciła a mnie jej bardzo brakuje.

– Szczerze powiem to nie wiem. Wczoraj potwierdziła swoja obecność.

 

Usiadłyśmy do stołu. Moja mama podała kurczaka faszerowanego szpinakiem. Nalałam gościom białego wina i wtedy rozległ się dzwonek w drzwiach. W progu stała Kika, włosy miała w nieładzie a w nich mnóstwo świerkowych igieł.

– Witaj, coś się stało? Wyglądasz dziwnie.

– Samochód mi się zepsuł i musiałam sobie poradzić inaczej.

– A może przyleciałaś na miotle? – uśmiechnęła się Dagmara która wyszła powitać przyjaciółkę.

– Wariatki – odburknęła Kika i weszła do środka.

Po 23 goście zaczęli rozchodzić się do domów . Przed północą zostałyśmy same. Otworzyłam drzwi na taras i zobaczyłam piękny księżyc. Dagmara z Kiką stały obok. Księżyc to czysta magia – pomyślałam. Stałyśmy jak zahipnotyzowane.

– Co za noc, jedyna taka w roku – powiedziała Kika

 

Następnego dnia wybrałyśmy się na targ. Moje przyjaciółki w ręku trzymały w ręku ogromne wiklinowe kosze i uganiały się pomiędzy straganami.

– Kupmy sobie czarnego koguta od baby na rosołek? – zaproponowała Kaśka.

– A kto go ubije i oskubie? – zapytała Dagmara

– Kika to zrobi

– Mogłabym to zrobić – odburknęła Kika

– Ale mi się nie chce, kupcie sobie kuraka w supermarkecie.

 

– Witam Pani Etnorio – usłyszałam za plecami.

Mój znajomy goprowiec uśmiechał się do nas serdecznie

– Widzę że dziś Pani jest ze swoją świtą. Witam Panie wróżki.

Pan Stasiu zgiął się w teatralnym ukłonie.

– Co słuchać Panie Staszku? – zagadnęłam

– A to zależy gdzie ucho przyłożyć – żartował Pan Stanisław i już zaczynał opowiadać.

– Dwa dni temu grupa turystów utknęła w okolicach Diablika. Ja nie wiem co Ci ludzie mają w głowach. Mamy grudzień a oni wybrali się w adidasach. W między czasie spadł śnieg i cudem nie zamarzli. A wczoraj odebraliśmy zgłoszenie że w okolicach szczytu Babiej Góry na miotle lata czarownica.  HAHAHA – śmiał się Pan Stanisław.

– Jak by tego było mało to po 15 minutach mieliśmy drugi telefon, tym razem 5 osób twierdziło że widzą czarownicę na miotle ale w okolicy Przełęczy Krowiarek. Dacie wiarę drogie Panie co Ci ludzie wyprawiają. Przecież ja tu wszystkie Panie wróżki doskonale znam i wiem że na miotłach nie latacie. – śmiał się Pan Stanisław

Kika wsadziła rękę pod ramie Pana Stasia

– Zapraszam na obiadek – szczebiotała

– Ale najpierw muszę kupić czarnego kogutka. Rosołek będzie wyśmienity.

– Brzmi świetnie. A o której będzie ten obiadek? – dopytywał się Pan Stanisław

– O 14? Będzie dobrze? – trajkotała Kika

Spojrzałam na Dagmarę i wybuchłyśmy śmiechem. Obok nas stanęła Kaśka z koszem pełnym zakupów.

– Z czego się tak śmiejecie – zapytała.

– Z interwencji Goprowców, wczoraj mieli zawiadomienie o latającej na miotle czarownicy.

– To w cale nie jest śmieszne – odburknęła Kaśka.

Autor Etnoria Aris.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign