Siedziałam przy ognisku i odprawiałam rytuały. Ogień dopalał się z wolna. Była piękna sierpniowa noc. Gwiazdy były tak wyraziste że wydawało się że są na wyciągnięcie ręki. Wróciłam do domu po północy. Wzięłam kąpiel położyłam się do łóżka i niemal natychmiast zasnęłam. Rano obudził mnie telefon.
– Co robisz? – usłyszałam w słuchawce
– Śpię – nie zapytałam nawet kto dzwoni
– Ale jest już po 9 – usłyszałam.
– Matko kochana a mogę wiedzieć z kim mam przyjemność?
– No co Ty? Nie udawaj głupiej, nie poznajesz mnie? – poinformował mnie nieznany głos
– To ja Emilka – usłyszałam
– Jaka Emilka? – teraz to ja się zdziwiłam
– W podstawówce siedziałam za Tobą w drugiej ławce. Pamiętasz?
– Pamiętam… To Ty wyjechałaś do USA i poślubiłaś milionera, mam rację?
– Tak to ja
– Miło że sobie o mnie przypomniałaś, ale mogłabyś mi wyjawić powód dlaczego zrywasz mnie z łózka bladym świtem?
– Ponoć zajmujesz się czarami. A doszły mnie słuchy że jesteś niezwykle skuteczna.
– Czego ode mnie chcesz? – zapytałam wprost
– Chcę żebyś mi powiedziała gdzie ten stary grzmot schował pieniądze i kosztowności.
– Stary grzmot to kto? – zapytałam
– Mój nieboszczyk mąż a któż by inny
– Emilko bądź łaskawa zadzwonić popołudniu. Bo o 9 rano naprawdę nie jesteś w stanie ze mną nic załatwić
– Jak chcesz – fuknęła Emilka i odłożyła słuchawkę
Parę minut po 12 zadzwonił telefon
– I co wyspałaś się już? – usłyszałam znajomy głos
– No to słuchaj. Ten stary pierdzioch tuż przed śmiercią wypłacił wszystkie pieniądze z banków. Opróżnił sejfy i zabrał zdeponowane w nich złoto i gdzieś to schował. A potem jakby nigdy nic wyciągnął kopyta i zostawił mnie z wrednymi byłymi i gromadą bachorów którzy domagają się spadku. Powiedz mi moja droga gdzie ten stary piernik schował majątek? A ja nie poskąpię grosza żeby Ci się odwdzięczyć..
– Kosztowności są schowane w domu – powiedziałam
– A pieniądze na zewnątrz.
– A dokładniej? – dopytywała się Emilka
– A dokładniej to szukaj wszędzie gdzie jest energia powietrza. Np. wentylacja, okolice okien, drzwi, ewentualnie przeszukaj kominki. O rany Emilka wytęż umysł w szkole przecież miałaś same piątki.
– A złoto gdzie ono jest?
– Złoto jest w domu. W miejscu na widoku. Jest tak wyeksponowane że każdy z Was się może o nie potykać.
– Dobra usłyszałam w takim razie poszukam tam gdzie mówisz.
Emilka odłożyła słuchawkę.
…
Po miesiącu zadzwoniła.
– Znalazłam – powiedziała.
– W takim razie się cieszę.
– Ale nie myśl sobie że to Twoja zasługa. Pieniądze były w pustym kominie nawiewowym. A złoto zaszyte było w białym króliku który pałętał się po salonie. W obliczu tych faktów chyba nie sądzisz że Ci zapłacę. Właśnie dzwonię żeby Ci to powiedzieć.
Cała Emilka pomyślałam – i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Wieczorem usiadłam w fotelu i wszystko sobie przemyślałam. Po czym nadzwyczajnej się wściekłam…
…
Minął rok.
Mój znajomy przyjechał na wakacje. Na stałe mieszkał w USA. Siedzieliśmy w ogrodzie i plotkowaliśmy przy kawie.
– Pamiętasz Emilkę? – zagadnął
– Chodziła z Tobą do podstawówki.
– Tak – przytaknęłam.
– Ty wiesz że żyje z zasiłku z opieki społecznej. Ostatnio poprosiła mnie o pożyczkę.
– Jak to?
– A no tak to. Wyobraź sobie że dzieci jej zmarłego męża pozbawiły ją majątku. Mówiła że ją okradli. Wynajęli świetnych prawników którzy puścili ją z torbami. Etnoria dlaczego się uśmiechasz?
Zadziwił się mój gość.
Autor Etnoria Aris



