-Śpię i słyszę przez sen że ktoś wszedł do mojego mieszkania. Ciężar przygniata mi klatkę piersiową i nie mogę się ruszyć. Nie mogę ruszyć ani ręki ani nogi, czuję czyjąś obecność przy moim łóżku. Paraliżuje mnie strach. Po chwili zrywam się zlana zimnym potem. Proszę mi pomóc Pani Etnorio.
Przede mną siedzi drobna brunetka, obejmuję głowę, obiema rękami zakrywa oczy. Płacze.
– Często ma Pani ten sen?
– Klika razy w roku.
– Zawsze w tym samym miejscu? – dopytuję
– Tak w moim mieszkaniu. Mieszkanie odziedziczyłam po śmierci babci, mieści się w jednej z kamienic na krakowskim Kazimierzu.
-Domyśla się Pani jaka może być przyczyna tych snów?
– Nie – moja klientka stanowczo potrząsnęła głową
Po tygodniu zapakowałam mój magiczny kuferek i pojechałam do Krakowa. Mieszkanie było ciemne. Duży pokój, kuchnia obszerny korytarz i całkiem spora łazienka.
-To ja już polecę- rzuciła przez próg Monika i już zbiegała po schodach.
Zapaliłam świece. Obeszłam mieszkanie kilka razy. Ilekroć przekraczałam próg pokoju wyczuwałam dziwny chłód. Obejrzałam dokładnie podłogę ale nic nie wzbudziło moich wątpliwości. Świece paliły się równomiernym płomieniem. Zupełnie obojętne na różnice temperatur. Przez klika godzin starałam się dotrzeć do sedna problemu. Ale jakaś zewnętrzna siła blokowała mój umysł. Tak jak by coś mnie powstrzymywało. Miałam nie odparte wrażenie że ktoś nie życzy sobie żebym odkryła jego tajemnice. Po powrocie mojej klientki z pracy ustaliłyśmy że trzeba zerwać deski z podłogi w okolicach progu.
-Ale to pomoże- dopytywała się Monika.
Szczerze mówiąc nie byłam pewna. Energia tego miejsca wskazywała na to że coś tam jest ale na chwile obecną nie umiałam powiedzieć co. Rano dozorca domu zjawił się z kompletem narzędzi do zrywania podłogi. Jego stan wskazywał na tzw. święte oburzenie.
-Taką podłogę chcecie zrywać. Wojnę przetrwała. A ja mam ją zniszczyć. – marudził
Ale widząc nasze zdecydowane miny po chwili zaczął zrywać deski. Przedpokój nic. Pokój też nic.
– I po co to było? Takie zdrowe deski – biadolił.
Zaczął zbierać narzędzia, kiedy mój wzrok zatrzymał się ponownie na progu.
– Panie Wiesiu, proszę zerwać próg – poprosiłam
– Litości Pani nie ma – ubolewał
– Proszę zerwać – upierałam się przy swoim.
W momencie podrywania progu, coś chrupnęło i z pod niego wysunęła się malutka szufladka.
– Skrytka – krzyknęła Monika
Skrytka była niewielka, wielkości tabliczki czekolady. W środku były dwa grube łańcuchy i pierścionek z opalem. Patrzyliśmy z niedowierzaniem na znalezisko.
– Coś takiego – wyszeptał Pan Czesiek.
– Tyle lat to przeleżało.
– Czyje to może być – zapytałam Moniki
– Pojęcia nie mam, na pewno nie babci, przecież przed śmiercią by mi powiedziała.
Racja pomyślałam, po co miałaby to ukrywać.
– Ciotka Wanda – wykrzyknęła Monika
-Ona coś powinna wiedzieć, to najmłodsza siostra babci i przez jakiś czas mieszkały tu razem.
W słuchawce słychać było trzaski.
– No coś takiego – Wanda nie mogła uwierzyć w znalezisko.
-Pierścionek z opalem to nie możliwe.
Moja intuicja podpowiadał mi że Wanda wie znacznie więcej o złocie niż mówi.
– Jutro tam będę – oznajmiła i odłożyła słuchawkę.
Rano starsza Pani dziarsko weszła do mieszkania.
– Gdzie ten pierścionek? – zapytała w progu.
Monika otworzyła szufladę komody i podała go Wandzie. W milczeniu oglądała klejnot. Po chwili usiadła na fotelu i wybuchła gromkim płaczem.
– To mój pierścionek zaręczynowy – oświadczyła.
– Dostałam go zaraz po wojnie od Kazika mojego narzeczonego. Czasy były ciężkie, chcieliśmy wyjechać do Ameryki i oddałam mu ten pierścionek. Miał za niego kupić bilety na statek. Mieszkałam wtedy z rodzicami we Wrocławiu a Alina w tym czasie dostała to mieszkanie. Kazik wyjechał i ślad po nim zaginął. Po kilku latach wyczekiwania wyszłam za mąż. Moja siostra nigdy mi nie wspominała że spotykała Kazika w tym czasie. A tym bardziej nic nie wspominała o moim pierścionku przecież wielokrotnie go na mojej dłoni widziała. Dlaczego nic nie mówiła?
Oczyściłam mieszkanie ze złych energii i wróciłam do domu. Monika chciała oddać pierścionek Wandzie ale ta go nie przyjęła. Przekazała go więc na Orkiestrę Świątecznej Pomocy a łańcuchy sprzedała. Nocne mary więcej się nie pojawiły. Od czasu do czasu dzwoni Monika i zadręcza mnie pytaniami dlaczego zaręczynowy pierścionek Wandy przeleżał 60 lat pod progiem w mieszkaniu jej siostry?
– Wiem że Pani wie Pani Etnorio, kiedy mi Pani powie?
Obleciałam jej wyjaśnić tajemnice po śmierci Wandy….
Autor Etnoria Aris



