– Widuję demona
– Gdzie? zapytałam automatycznie
– U sąsiada, w domu, za płotem – mało precyzyjnie wyjaśniał mój klient.
– Mumię widzę. Rozumie Pani?
– Nie – pokręciłam przecząco głową.
– No przecież mówię że mumię widzę, do tego jakieś światła i słychać dziwne jęki. Jak by piekielne.
– Drogi Panie klientom pod wpływem alkoholu porad nie udzielam.
– Przysięgam na mamusię. Kropelki w ustach dziś nie miałem.
– No dobrze- złagodniałam nieco.
– Gdzie ten demon, wróćmy do tematu.
– W domu sąsiada, tam od kilku miesięcy nikt nie mieszka. Pojechali na Florydę do rodziny . Wrócą za 2 miesiące.
– To może….. – zaczęłam niepewnie
– Ktoś tam się wprowadził?
– Nie możliwe, klucze zostawili mojej żonie. A ona z dziećmi jest u siostry na Mazurach. Od kilku dni dzieją się tam niesamowite rzeczy i Pani się dziwi że ja się w końcu napiłem ?
– Dobrze odpowiedziałam zrezygnowana, pojedźmy tam i zobaczmy co się da zrobić.
Za godzinę staliśmy przed zadbanym domem. W willowej dzielnicy miasta. Mój klient wskazał głową dom w którym widywał demony. Wysiadłam z samochodu i podeszłam do drzwi. W momencie jak się obejrzałam klienta już nie było. A ja kątem oka zauważyłam że firanka na górze lekko się poruszyła. Zapukałam w drzwi wejściowe białego domku. Cisza………Ale nie dawałam za wygraną. Po chwili drzwi lekko się uchyliły i usłyszałam głos młodej kobiety.
– Pani do kogo?
– Proszę Pani zaczęłam dyplomatycznie czy możemy porozmawiać?
– Ale o czym? – rzeczowo zapytała kobieta
W takich sytuacjach zawsze opadają mi ręce. I co jej miałam powiedzieć. O demonie?
– Widzi Pani – zaczęłam znów kluczyć
– A czy mogłabym wejść?
Stanowcze nie trochę mnie zdziwiło.
– Dobrze w takim razie powiem tak. Sąsiad się niepokoi bo zauważył w domu jakieś dziwne osoby. Właściciele są na Florydzie a dom powinien być pusty.
-Acha….- odburknęła kobieta.
– Sąsiad widzi dziwne światła, słyszy dziwne głosy, a ostatnio ponoć nawet zobaczył demony.
– A to o to chodzi – drzwi otworzyły się szeroko a moim oczom ukazała się mumia. Kobieta od pasa w górę była pokryta bandażami.
– Proszę, niech Pani wejdzie – usłyszałam
W środku przy filiżance kawy wyjaśniła.
– Bo widzi Pani- wyjaśniła cichutko.
– Chciałam zrobić mężowi niespodziankę, skorygować zmarszczki, podciągnąć podbródek, powiększyć piersi, teraz nadarzyła się wspaniała okazja bo sąsiedzi wyjechali na wakacje, zostawiając mi klucze. Odwiozłam dzieci do siostry na Mazury i poddałam się zabiegowi. Myślałam że mnie tu nie wypatrzy i wszystko się uda. Paliłam świece żeby nie zapalać światła. Słucham też medytującej muzyki z dominacją mis tybetańskich. Stąd te dziwne odgłosy.
No tak pomyślałam no to mamy jasność.
Mój klient. Słuchając moich wyjaśnień miał nie tęgą minę. Jakby nie do końca mi wierzył.
– Żeby tak własna żona chłopa wystraszyła! – powtarzał w kółko.
Autor Etnoria Aris



