Opowiadanie nr 86

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

– Jestem emerytowanym kolejarzem. Opowiem Pani historię która nie daje mi spokoju od kilku lat. Mieszkam w Chabówce z okien mojego domu widzę cały węzeł kolejowy który wygląda jak z horroru. Puste odrapane budynki straszą a po torach dawno już przestały jeździć pociągi. W dniu w którym odchodziłem na emeryturę zaprosiłem do siebie kilku kolegów. Taki wieczór dziadka emeryta – uśmiechnął się do mnie mój klient.

– Siedzieliśmy w dużym pokoju przy suto zastawionym stole i wspominaliśmy czasy kiedy kolej tętniła życiem. Wypiliśmy kilka kieliszków. No może trochę więcej.

Pan Włodzimierz porozumiewawczo przymrużył oko.

– I około 2 w nocy moi goście porozchodzili się do domów a ja położyłem się spać. Obudził mnie odgłos kół nadjeżdżającego pociągu. Ale słyszałem go tak wyraźnie jak bym leżał przy samych torach. Skoczyłem na równe nogi i podbiegłem do okna. To co zobaczyłem spowodowało że stanąłem jak wryty. Na stacji stał pociąg. Piękny. Z lokomotywy buchała para. Na peronach kłębił się tłum ludzi a konduktor przechodził się pomiędzy nimi wolnym krokiem. Wybiegłem z domu i w kapciach ruszyłem truchtem w stronę dworca. Dobiegłem do poczekalni i stanąłem. Gwar ucichł. Pociągu nie było jak by się rozpłynął. Rozejrzałem się w koło. W kącie poczekalni stały dwie walizki a obok nich siedziała kobieta. W czarnej sukni, w kapeluszu a twarz miała zasłoniętą czarnym welonem. Odniosłem wrażenie że czeka na pociąg. Podszedłem do niej i zapytałem o godzinę. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Nie umiem Pani wytłumaczyć tego logicznie. Bo czas do niczego nie był mi potrzebny. Kobieta odsunęła rękawiczkę i popatrzyła na zegarek. Po chwili uniosła welon i popatrzyła na mnie tak że przeszył mnie strach. Nawet nie wiedziałem że można aż tak się bać. Nie byłem w stanie się ruszyć. O ucieczce nie było mowy.

-„Nasz pociąg przyjedzie za minutę”-powiedziała. Wstała a ja bez woli poszedłem za nią. Miała około 30 lat. Wysoka, szczupła, ciemne włosy splecione w warkocz z tyłu głowy. Ale jej oczy. Pani Etnorio oczy miała jak zwierzę, dzikie i wrogie.

 

Mężczyzna przez dłuższą chwilę nic nie mówił a ja czekałam na dalszy ciąg opowieści.

 

-Wyszliśmy na peron.  A z mgły wyłonił się pociąg. Wiedziałem że nie mogę z nią wsiąść do wagonu. Ja to po prostu czułem. Ale byłem całkowicie bezwolny. Moja wola nie miała znaczenia. Zajęliśmy miejsca w pustym przedziale a pociąg natychmiast ruszył. Stacje które mijaliśmy najpierw wydawały mi się znajome. A potem już nie poznawałem miast i wiosek przez które jechaliśmy. Musisz uciekać. Krzyczał do mnie jakiś wewnętrzny głos. A ja nie mogłem się ruszyć. Drzwi przedziału otworzyły się i stanął w nich mężczyzna. Nie wysoki blondyn bez wieku.

-„Wysiadaj”- szarpnął mnie za ramię. I wtedy siedząca obok kobieta rzuciła się na niego z krzykiem przypominającym przerażający skowyt psa. Tamten upadł. A ona drapała pazurami jego twarz na podłodze. Zebrałam w sobie wszystkie siły i złapałam za hamulec. Pociąg zaczął hamować. Wybiegłem na korytarz a wraz ze mną stwory których nigdy wcześniej nie widziałem. Psy z ludzkimi głowami, ptaki na kocich łapach. Nie sposób tego wszystkiego opisać. Otworzyłem drzwi i wyskoczyłem. Pani Etnorio ten skok przypominał spadanie w jakaś nicość. Byłem świadomy że lecę w dół ale przestrzeń po której się poruszałam zdawała się nie mieć końca. Już dawno powinienem czuć grunt pod nogami. Ale moje stopy w dalszym ciągu nie stały na ziemi. Krzyknąłem i wtedy ktoś złapał mnie za ramie i potrzasnął. Otworzyłem oczy.

-„Co Ty wyprawiasz” – zapytała mnie moja żona. Rozejrzałem się w koło. Byłem u siebie w domu w mojej sypialni. Odetchnąłem z ulgą. Wstałem. Otworzyłem okno i  zapaliłem papierosa. Popatrzyłem na dworzec. Stał na swoim miejscu. Pusty i opuszczony jak zawsze. Minęło kilka lat. Spotkałam w mieście kolegę z kolei. Zaprosiłem go na piwo. Usiedliśmy w zacisznym miejscu. Lipcowe słońce grzało nie miłosiernie.

-„Co u Ciebie słychać” zapytał Zygmunt.

-„Nudne życie emeryta”- odpowiedziałem. „Wnuki, ogródek, telewizja i wspomnienia”.

-„ No właśnie, wspomnienia są najlepsze” rozmarzył się Zygmunt. „ Miesiąc temu spotkałem Edka a wiesz co on mi opowiedział” -Zygmunt przeciągnął się leniwie w ogrodowym fotelu. „ Edek mówił mi że go straszy”

-„ Jak to zdziwiłem się przecież Edek to ateista”.

– „ A widzisz jednak go straszy. Ponoć nawiedza go duch kobiety ubranej w czarną suknię z welonem. Edek jest przerażony. Schudł, skurczył się a ja poważnie o niego się martwię”

Na drugi dzień zadzwoniłem do Edka i poprosiłem o spotkanie. Przyszedł ale z trudem go poznałem. -„ Słyszałem że nękają Cię jakieś duchy”.

Edek skinął głową.

-„ Babsko w czerni nawiedza mnie co noc” – poskarżył się. „Pierwszy raz spotkałam ją na dworcu w Chabówce i wsiadłem z nią do pociągu. Dziś nie wiem czy to był sen czy zdarzyło się to na jawie ale takiej jazdy to ja w życiu nie miałem. Za oknem świat śmigał w przyspieszonym tempie jak na filmie. Nie umiem Ci powiedzieć ile trwała ta podróż ale na końcowej stacji ona wysiadła. A ja zrobiłem to samo i wpadłem w otchłań w jakąś czeluść piekielną. Myślałam że to mój koniec. Ale obudziłem się w moim łóżku a obok spała w najlepsze moja żonka. Po kilku dnach sen się powtórzył. A potem jeszcze raz i jeszcze raz. i tak mnie to babsko nachodzi w snach że czasami boję się zasnąć.”

Zimny pot lał mi się po plecach ale nic nie powiedziałem. A teraz jestem u Pani i mam pytanie. Czy to możliwe że dworzec kolejowy żyje własnym życiem? W jakimś innym wymiarze czasowym? A może jest w jakiś sposób nawiedzony? Bo to że dzieją się tam niepojęte rzeczy nie ulega wątpliwości. Czasem jak staję w oknie i patrzę na rozsypujące się odrapane budynki słyszę gwar dochodzący ze środka. A potem rytmiczne stukanie kół odjeżdżających pociągów wycisza wszystko.

 

Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign