-Wielkie dzięki mamuśka.
Lucyna stała przede mną i grzebała w torebce.
– Co się stało? – zapytałam
– Poprosiłam mamę żeby włożyła mi klucze od domku do torebki i najwidoczniej zapomniała.
Moja przyjaciółka popatrzyła na mnie bezradnie.
– Chcesz powiedzieć że jechałyśmy 50 km zakorkowaną zakopianką a Ty nie sprawdziłaś czy masz klucze?
Lucyna złapała torebkę i odwróciła ją do góry. Cała zawartość wysypała się pod moje nogi.
– Nie mam kluczy – zakomunikowała mi Lucynka.
Wsiadłam do samochodu i zamknęłam oczy. Byłam wściekła. Ten wyjazd planowałyśmy od dawna. Pogoda była piękna. Miałyśmy spędzić 4 fantastyczne dni z dala od zgiełku, a moja przyjaciółka zapomniała kluczy. Lucyna usiadła obok mnie.
-Pojadę po klucze a Ty tu zaczekaj. Błagam Cię Etnoria nie rób takiej miny. Widzę że jesteś wściekła. Za dwie godziny będę z powrotem. A Ty pospaceruj, zjedz obiad. Jakoś ten czas spędzisz.
Podałam przyjaciółce kluczyki od samochodu i wolno ruszyłam w stronę parku. Minęły 2 godziny a potem następne. W końcu zobaczyłam swój samochód na parkingu. Ale wysiadły z niego Teresa i Baśka. Podeszłam do nich i zapytałam.
– Stało się coś? Gdzie jest Lucyna?
– Wsiadaj mamy klucze po drodze Ci wszystko opowiemy.
– Lucyna przyłapała Marka z Dorotą – w końcu wystękała Baśka.
– Żartujesz? – powiedziałam wolno bo jakoś nie mieściło mi się to w głowie.
Mąż Lucyny nie należał do amantów którzy uganiają się za kobietami. A Dorota od lat miała partnera i wydawało się że jest szczęśliwa.
– Nie mogę w to uwierzyć – powiedziałam
– Lepiej w to uwierz, Lucyna jest wściekła. Pakuje teraz Marka.
To trochę jej zejdzie pomyślałam. 25 lat życia nie upcha się w kilku walizkach. Przyjechałyśmy na miejsce. Domek był cudowny. Stał na polanie w środku lasu.
– To co rozpakujemy samochód a potem rozpalimy grila.
Moje przyjaciółki wzięły sprawy w swoje ręce. Wieczorem zadzwoniła Lucyna.
– Wyrzuciłam Marka z domu. A o reszcie powiedziały pewnie Ci Baśka i Teresa.
– Czy Ty na pewno wiesz co robisz? – zapytałam
Przez dłuższą chwilę Lucyna milczała.
– Nie rozumiem o co Ci chodzi?
– Mnie o nic. Ale miło by było się dowiedzieć co tak naprawdę u Was się wydarzyło.
– Wróciłam do domu a w Naszej sypialni stała rozebrana Dorota. Miała na sobie tylko majtki i stanik. A Marek wyskoczył w samych slipach z balkonu.
– Co było dalej?
– Rozpłakałam się i zadzwoniłam do mamusi. A ona przekazała wiadomość po rodzinie. Powiadomiła o tym też naszych przyjaciół. Po 10 minutach pod Nasz dom zaczęły podjeżdżać samochody. Przyjechały moje siostry i brat. Dorota uciekła tylnym wyjściem. Po chwili przyjechała tez mamusia. I razem z Romą i Martą zaczęły pakować rzeczy Marka.
No tak pomyślałam. W końcu mamcia może zemścić się na niechcianym zięciu. Czekała, czekała i się doczekała.
– A co mówił Marek?
– Nic nie mówił – Lucyna znów rozryczała się do słuchawki.
– Prosił tylko żebym się uspokoiła ale wtedy do domu wpadła ciocia Irenka i kazała mu się wynosić. Wuj Edmund wziął spakowane walizki a Roma wypchnęła Marka za drzwi.
– Etnoria dlaczego on mnie tak potraktował? Po tylu latach mnie zdradził. Co za świnia.
– Uspokój się on Cię nie zdradził.
– Jak to? – Lucyna przestała płakać.
W słuchawce znów zaległa cisza.
– Zwyczajnie. Nie zdradził Cię i już. Jestem tego pewna.
– Pewnie nie zdążył. Gdybym przyszła 10 minut później co innego byś mi mówiła.
– Lucynko nie masz racji – powiedziałam stanowczo.
– Skąd wiesz? – zapytała zdezorientowana Lucyna.
– A jak Ci się wydaje?
– No tak. Przepraszam. – Lucyna odzyskiwała grunt pod nogami.
– Popatrz w karty – poprosiła
– Nie mam zostawiłam w domu.
– To popatrz w ogień. Zioła rosną na łące za domkiem.
– Chyba oszalałaś. Jest ciemno a Ty mi się każesz uganiać po łące za jakimś zielskiem.
– Jak bym Cię nie znała to bym Cię o to nie poprosiła. Zrób to dla mnie bo jutro dojdzie do tragedii. Zatłukę gada i tą larwę Dorotkę.
– Masz w domku latarkę – zapytałam rzeczowo.
– Tak. Leży w drugiej szufladzie po lewej stronie od zlewu.
– Zadzwoń za 2 godziny – burknęłam.
Założyłam kalosze i wyszłam zbierać zioła w mokrej trawie.
Wybiła północ i równocześnie zadzwonił telefon.
– Wiesz co się stało? – zapytała Lucyna
– Wiem.
– No to mów.
– Tak jak mówiłam wcześniej Marek Cię nie zdradził. Dorota nie wiedziała że wyjechałaś i przyszła do Was przymierzyć nową kieckę. W domu był jej facet a ona szykowała się na uroczystą kolację i chciała mu zrobić niespodziankę. No to przybiegła z tą kiecą do Ciebie. Ale zastała Marka który pozwolił jej przymierzyć sukienkę w sypialni.
– A dlaczego w takim razie był w slipach.
– Dlatego że opalał się w tym czasie na balkonie. A Ty w ciągu 10 minut zrobiłaś karczemną awanturę i ściągnęłaś do domu całą Waszą rodzinę. O przyjaciółkach nie wspomnę.
– Wiesz gdzie on jest?
– Niestety nie.
– Ale radzę Ci się pospieszyć z przeprosinami.
Po kilku dniach wróciłam do domu. Niemal natychmiast zjawiła się u mnie Lucyna.
– Marek się obraził. Nie chce mnie widzieć. Jego matka wyrzuciła mnie za drzwi.
Rozłożyłam karty.
– Lucynko to nie wygląda dobrze. On myśli o rozwodzie.
– Ale z jakiego powodu? – oburzyła się Lucyna.
…Lucyna z Markiem rozeszli się po 2 latach. Marek mieszka u matki a Lucyna sama w wielkim domu na przedmieściach Krakowa.
Autor Etnoria Aris.




Jedna odpowiedź
Ach… glupio wyszło. Że też Marek nic nie powiedział? Teraz razem a nawet osobno się męczą… Niepotrzebne komplikacje życiowe … Uczmy się na błędach.