W moim gabinecie siedziała kobieta przed 40 i opowiadała mi taką oto historię.
W wieku 17 lat koleżanka poznała ją ze starszym od niej mężczyzną. Który był nią wyraźnie zainteresowany. Mężczyzna nie ukrywał przed nią że ma córkę i jest żonaty. Ale swoje małżeństwo przedstawiał jako wygasły związek który istniał tylko na papierze.
Moja klientka urodą nie grzeszyła. A mężczyzna traktował ją jak księżniczkę. Nic dziwnego że się w nim zakochała. Oczami wyobraźni widziała siebie przy jego boku w roli żony i matki jego dzieci. Chciała być lekiem na całe zło jakie go w życiu spotkało. Miłość kwitła przez kilka tygodni. Przyjeżdżał po nią pod szkołę ona zaczęła wagarować, aż w końcu bez słowa wyjaśnienia ją porzucił. Przestał się z nią kontaktować, dzwonić. Generalnie przepadł bez wieści. W tym czasie znajomy chłopak zaproponował jej dobrze płatny zarobek. Artystyczne zdjęcia w negliżu. Wspominał że może z niej zrobić modelkę. Dostała pieniądze na fryzjera i na seksowną bieliznę. A potem miała być sesja u profesjonalnego fotografa. Działo się to w latach 90. Moja klientka nie pochodziła z zamożnej rodziny. Zgodziła się ochoczo na interes życia który się jej trafił. Sesja zdjęciowa okazała się mało profesjonalna. Dziewczynie nic nie pasowało. Zainkasowała sumę na jaką się umówiła ale o kolejnej sesji nie chciała słyszeć. I wtedy zaczął się szantaż. Pojawił się też jej ukochany żonkoś, który obiecał pomoc w kłopotach i zażegnanie całej sytuacji.
Słuchałam jej opowieści i miałam wrażenie że zadziałał prosty mechanizm kija i marchewki. Z jednej strony dziewczyna miała być cichodajką a jej opiekun miał kontrolować ją we wszystkim. Nie pomyliłam się. Z dalszego opowiadania wynikało jasno że żonkoś kontrolował wszystko. Bo fotograf i cała reszta była mu doskonale znana. Roztaczał przed nią wizje sytuacji bez wyjścia tylko po to żeby mógł na niej zarabiać. Ciągle mówił o tym że zdjęcia dostaną się do szkoły i do rodziny i nikt jej nie uwierzy. A ona dalej brnęła w to bagno. Przez lata tkwiła w tym chorym układzie. W między czasie wyszła za mąż ale relacje miedzy nią a jej opiekunem się nie zmieniły. Zapytałam dlaczego nie poszła na policję. Nie udzieliła mi odpowiedzi. Po latach oczywiście zorientowała się z absurdalnego układu w którym tkwiła ale nie zdecydowała się żeby się z niego uwolnić. Zaczęła pracować na swój rachunek. Aranżować sytuacje które przynosiły jej zyski. Wykorzystywała rodzinę i znajomych. W wyniku jej knowań ludzie przez lata zmagali się z kłopotami. Patrzyłam na nią i słuchałam. Nie rozumiałam po co do mnie przyszła.
– Jak mogę Pani pomóc?
Kobieta ukryła twarz w dłoniach rozpłakała się.
– Pani Etnorio ja mam córkę ona ma 14 lat. Boje się że pójdzie podobną drogą i wykorzysta ją ktoś w ten sam sposób jak mnie kiedyś.
– Dlaczego Pani tak myśli? – zapytałam
Kobieta nic nie mówiła. Patrzyła w okno pustym nieobecnym wzrokiem.
– Proszę mi rozłożyć tarota poprosiła.
Zapaliłam świece i rozłożyłam karty.
– Kim jest ojciec Pani córki? – zapytałam
Kobieta spuściła wzrok.
– Proszę Pani. Tak Pani ułożyła swoje życie że toczy się ono na kilku płaszczyznach. Jak kameleon zmienia Pani twarz i poglądy. Dopasowując się do sytuacji w których się Pani znajduje. Pani córka jest bezpieczna, bo kupiła jej Pani to bezpieczeństwo kosztem innych ludzi. Ale wcześniej czy później będzie musiała Pani za to zapłacić. Małżeństwo Pani córki rozpadnie się. Przez alkoholizm zięcia. Córka urodzi dwoje dzieci w tym jedno chore i z tą chorobą będzie się zmagać całe życie.
– Co to za choroba zapytała kobieta?
– Taka jak Pani działania. Niebezpieczna ale mało widoczna. W rezultacie całą radość życia przytłoczy strach, przemęczenie i niechęć. Córka nie zazna szczęścia.
– A co z synami?
– Jeden zginie w wypadku samochodowym. Zostawi żonę i osieroci 2 dzieci. A drugi zacznie ćpać. Podejmie walkę z nałogiem i wygra ją ale w tym czasie życie przejdzie obok niego.
W oczach kobiety ponownie zobaczyłam łzy.
– A co ze mną?
– Pani po latach walki o mężczyznę który jest sprawcą wszystkich Pani kłopotów odpuści. Zrozumie Pani że on nigdy nie rozwiedzie się z żoną. Zobaczy Pani jasno i wyraźnie. Jak Pani była manipulowana, jak Panią wykorzystywał jakim pionkiem w grze Pani była. I wtedy pozna Pani mężczyznę który z Panią zamieszka. Po 8 latach Panią okradnie i odejdzie do innej.
– Czy ktoś rzucił na mnie klątwę?
Znów popatrzyłam w karty.
– Tak. Kobieta
– Może ją Pani ze mnie zdjąć?
– Proszę Pani ten rodzaj klątwy nie należy do łatwych i zdejmuje się ją niezwykle ciężko.
– Zrobi to Pani? – kobieta złapała mnie za rękę
Oswobodziłam dłoń z jej uścisku. Nie wiem. – powiedziałam szczerze. Przed oczami miałam łzy i cierpienia ludzi i wiedziałam że przez nią płaczą. Widziałam ogrom nieszczęścia do którego się przyczyniła. Nie wiedziałam czy chce jej pomagać.
Po przeanalizowaniu całej sytuacji odmówiłam kobiecie pomocy.
Autor Etnoria Aris.



