-Wychodzę za mąż za Marokańczyka – Zuzanna córka moich znajomych siedziała u mnie w salonie i bawiła się pierścionkiem który wcześniej zdjęła z palca.
Patrzyłam na nią i nic nie rozumiałam. Kilka miesięcy temu matka Zuzy opowiadała mi o jej zaręczynach z Kubą chłopakiem z sąsiedztwa.
– Ma na imię Amariu
– Zaraz, zaraz co Ty do mnie mówisz? A przypadkiem nie miałaś wyjść za mąż za Kubę?
– Miałam – przytaknęła dziewczyna
– Ale mi się odmieniło.
– A dlaczego Ci się odmieniło? – drążyłam temat
– Kilka tygodni temu poleciałam z przyjaciółmi do Marrakeszu. Poznałam Amariu i się zakochałam.
– Jak go poznałaś? – zapytałam coraz bardziej zdziwiona
– Zwyczajnie przy basenie.
– Czyścił basen?
– Nie – uśmiechnęła się Zuza
– Robił animację wiesz….
– Wiem co to są animacje. Chcesz powiedzieć że znasz chłopaka 2 tygodnie i wychodzisz za niego za mąż. Wywracasz swój świat do góry nogami. Zrywasz zaręczyny.
– Etnoria! Nie ględź jak matka. Zuzka przerwała mi w pół słowa.
Aha czyli Zosia już wie pomyślałam.
– Co na to rodzice?
– Właściwie to nic. Wczoraj im powiedziałam. Nie odzywają się do mnie.
Wzięłam głęboki oddech.
– Zuzia jesteś piękną dziewczyną Europejką. Dla Marokańczyka to istny dar od losu. Bilet do lepszego świata. Poznajcie się lepiej zanim podejmiesz ostateczną decyzję. Tak naprawdę go nie znasz. Nie wiesz kim są jego rodzice.
– Wiem – zaprzeczyła Zuza
– Poznałam ich. Najpierw mnie im przedstawił a zaraz potem się oświadczył.
– A Ty te oświadczyny przyjęłaś?
– Oczywiście przecież go kocham.
Ręce mi opadły.
– Jak mogłaś przyjąć jego oświadczyny jak jesteś zaręczona z Kubą.
Zuzka otworzyła usta jak by chciała coś powiedzieć. Ale żadne słowo nie padło.
– Kuba wie? – zapytałam
– Nie, dlatego tu jestem. Doradź mi jak mam to zrobić.
– Zastanów się bo możesz tego żałować – ostrzegłam
– Już podjęłam decyzję. Nie wycofam się.
– Zuzia nie mam teraz dla Ciebie czasu. Przyjdź do mnie pojutrze.
– Zbywasz mnie.
– Nic podobnego. Mam umówione sesje i zaraz zacznie dzwonić telefon. Przyjdź w sobotę – poprosiłam
Dziewczyna odwróciła się na pięcie i wyszła. Nie mówiąc do widzenia.
Zadzwoniłam do Zosi.
– Co się tam u Was dzieje była u mnie Zuzka.
W słuchawce usłyszałam płacz.
– To jakiś koszmar – żaliła się Zosia.
– Ona chce lecieć do Maroka i wziąć ślub z chłopakiem którego zna 2 tygodnie.
– To musi być płomienne uczucie – powiedziałam
– Nie żartuj sobie – Zosia znów szlochała w słuchawkę.
– Błagam Cię wybij jej ten ślub z głowy. Ciebie posłucha.
– A Ty nie możesz tego zrobić przecież jesteś jej matką. Ponoć się do niej nie odzywasz. Porozmawiaj z nią. Przecież matkę powinna posłuchać.
…
W sobotę o 18 zjawiła się u mnie Zuzia.
– Rozmawiałaś z mamą?
Pokręciła przecząco głową.
– Napijesz się wina?
– Poproszę.
Nalałam jej lampkę Calvados.
Rozłożyłam karty.
– Chłopak nie mówi Ci prawdy. Chce być z Tobą ale Cię nie kocha.
– Nie wierzę. Codziennie mówi że mnie kocha- zaprzeczyła Zosia.
– Posłuchaj, widzę w kartach że będziecie razem, widzę też wspólny dom ale nie tu.
– A gdzie? W Maroko?
– Nie w Europie. Będziecie się dorabiać od przysłowiowej łyżki. Urodzą się dzieci.
– Ile? – zapytała zainteresowana Zuzia.
– Czwórka.
– Chłopczyki czy dziewczynki?
– Zuzia to nie jest teraz najważniejsze. Powiedz mi co zamierzasz?
– Kocham go i zamierzam wyjść za niego za mąż. Wczoraj zerwałam zaręczyny z Kubą. Z nami koniec. Oddałam mu pierścionek a on uderzył mnie w twarz. Jego matka zwyzywała mnie od najgorszych.
Zuzka postawiła na swoim. Poleciła do Maroka i wzięła ślub. Rodzina nie zaakceptowała jej wyboru. Minął rok. Zuzka z mężem przeprowadzili się do Anglii. Dzwoniła do mnie. Jest w ciąży. Jest im ciężko ale wiążą koniec z końcem.
Minęły 2 miesiące
Dzwoniła do mnie Zuzia. Powiedziała że źle się czuje. Musiała zrezygnować z pracy. Brakuje im pieniędzy. Mąż połowę swoich zarobków wysyła rodzinie. Jego 3 siostry znalazły sobie bogatych kawalerów którzy domagają się posagu. A on nie odmówił im pomocy.
– Chcesz wracać do Polski? Porozmawiam z Twoją mamą. Na pewno się zgodzi.
Po drugiej stronie słuchawki zaległa cisza.
– Mogłabyś to dla mnie zrobić – usłyszałam cichy znękany głos.
Zosia bez wahania przyjęła córkę z powrotem. Kacper urodził się w Polsce. Mąż się do niej nie odzywał. Minął kolejny rok.
– Etnoria muszę Ci coś powiedzieć
Zuza stała w moim progu i promieniało od niej szczęście.
-Wracam do Anglii do męża. Czeka na nas.
– Widzę że podjęłaś decyzję. Po co w takim razie do mnie przyszłaś?
– Mam prośbę. Powiedz mojej mamie że wyjeżdżam. Ja nie mogę tego zrobić. Jest to ponad moje siły.
– Chyba żartujesz. Sama jej o tym powiedz jesteś już dużą dziewczynką.
– No wiesz fuknęła do mnie Zuzia i poszła w stronę furtki.
Po kilku dniach zadzwoniła do mnie Zosia.
– Zuzia wyjechała. Zabrała Kacpra. Chyba oszaleję. Zostawiła list i napisała że wraca do męża. Zuza mieszka w Anglii nie mamy z nią kontaktu. Jej siostra powiedziała mi że jest w kolejnej ciąży.
Autor Etnoria Aris



