Opowiadanie nr 47

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

Czas miłości i radości, święta, święta… A ja mam takie trudne sprawy do rozwikłania. Stałam w kuchni i udawałam że pomagam mamie. Ale myślami byłam zupełnie gdzie indziej.
– Etnoria utarłaś mak?
Mama stała za mną i zaglądała mi do makutry.
– Jeszcze nie zaraz to zrobię
Kurczę pomyślałam kto wymyślił 12 dań na Wigilię. Nie dość że 12 to jeszcze wszystkie czasochłonne. Jak by nie można było zjeść normalnej skromnej kolacji przy świecach.
– Etnoria nie pomagasz – skrytykowała mnie mama
– A na kolację przyjdzie dwunastu gości
– Żartujesz? Dlaczego aż tylu?
– Na Wigilii zawsze było 12 potraw ale gości mniej.
Dwunastu gości 12 potraw. Mama była najwyraźniej zadowolona.
– Na którą ich zaprosiłaś? – zapytałam
– Na 18.
Popatrzyłam na zegar wiszący na kuchennej ścianie była 16.
– Przecież nie zdążymy.
– Zdążymy – zapewniała mnie mama
Punkt 18 zaczęli schodzić się goście. Ciotki, wujowie i faktycznie przyszło dwanaście osób. Ledwo poupychałyśmy ich przy stole w jadalni.
– Mamo dlaczego nie dałaś pustego talerza dla niespodziewanego gościa? Zawsze był. To nasza tradycja.
– Bo nie mam dla niego miejsca -odpowiedziała rzeczowo.
– A gdyby ktoś przyszedł? To co wtedy?
Mama popatrzyła na mnie uważnie i machnęła ręką.
– Jesteśmy wszyscy w komplecie kto miałby przyjść?
Przełamaliśmy się wszyscy opłatkiem już miałam siadać do barszczyku jak zadzwonił dzwonek u drzwi.
– Etnoria otwórz – usłyszałam
W progu stał elegancki mężczyzna po 60 z walizką w ręku. Patrzyliśmy na siebie mierząc się wzrokiem.
– Nie poznajesz mnie? – zapytał
– Etnorka to ja wujek Zdzisek.
– A…. wujek Zdzisek…zapraszam – i wpuściłam gościa przodem.
Wuj Zdzisek zostawił ciocię Stefcię miesiąc po ślubie w ciąży i zabrał jej wszystkie pieniądze z wesela. Biedna kobieta została bez grosza przy duszy i ze złamanym sercem. A tu proszę. Wieczór cudów i mąż u progu. Wprasza się na Wigilię. Do salonu weszłam pierwsza. Nikt nie zwracał na mnie uwagi.
– No mówże, kogo licho przyniosło po nocy? – zagadnęła w końcu ciocia Marta nie przestając grzebać w karpiu.
W tej chwili wujek Zdzisek wyszedł zza moich pleców i krzyknął
– Wesołych Świąt!
Przy stole zapanowała grobowa cisza. Która trwała zdecydowanie za długo. Pierwsza ocknęła się moja mama.
– No to siadaj z nami skoro już jesteś. Marysia podaj z kuchni krzesło.
Zdzisek zachowywał się jakby wyszedł na chwilę po fajki. Problem w tym że ta droga zajęła mu 20 lat z górką. Stefa bez słowa wstała od stołu, podeszła do niego blada jak trup i wrzasnęła.
-Ku… co tu robisz!?! Zjawiasz się po 20 latach i siadasz z nami do Wigilii jak by nigdy nic.
– Mamo dajże spokój. Są Święta. – uspokajała ją Monika.
– O widzisz dobrze że mi przypomniałaś, to znaczy że zwierzęta mówią ludzkim głosem. To niech ta świnia mi powie gdzie się szlajał przez ten czas kiedy dziecko mu urosło?
Oczy wszystkich wbite były w Zdziska który spokojnie nalewał sobie barszczu z wazy. Monika wstała od stołu i podeszła do ojca i pocałowała go w policzek.
– To ja go zaprosiłam. – oznajmiła wszystkim
-Dziękuję że przyjechałeś tato.
Zdzisek poklepał córkę po ręce.
– Chcecie opowieści Wigilijnej, bardzo proszę ale po kolacji. Teraz jedzmy. Przepyszny barszczyk, w życiu nie jadłem lepszego – mówiąc to uśmiechnął się do mojej mamy.
Resztę Wigilii zjedliśmy w milczeniu. W końcu na stole pojawiły się ciasta. A wuj Zdzisek zapalił fajkę. Przyjemny zapach tytoniowego dymu wypełnił salon.
– Odszedłem od Stefy bo mnie uwiodła i nie kochała – oświadczył Zdzich.
– Co? – warknęła oburzona ciotka
– Było jak mówię – nie kochałaś mnie. Znalazłem Twoje listy miłosne od Piotra który w tym czasie siedział w pudle.
Jaki Piotr, jakie pudło, myśli kłębiły mi się w głowie. A tymczasem Stefania milczała.
– Mówże coś! – szturchnęła ją łokciem Marta jej bliźniacza siostra.
Od stołu wstał wuj Jerzy zapalił papierosa, popatrzył na Stefanię i zapytał:
– Stefania to prawda? I kim jest Piotr?
Stefa milczała. Za to Zdzisek był aż nad to rozmowny.
– A to wy nie wiecie? Piotr był jej kochasiem. Którego znała przed mną. Facet miał zasadniczą wadę. To i owo do rąk mu się kleiło. No i siedział w pudle, a jego panna postanowiła sobie ułożyć życie bez niego. Ja się zakochałem oświadczyłem a resztę to już znacie.
– Nie prawda! – krzyknęła ciotka.
-Piotr siedział za politykę.
– Zwał jak zwał – oznajmiła Marta
– Ale w pasiak pierdział a Ty nam nic o nim nie powiedziałaś.
– Sprawy zaczęły się komplikować. Co miałam robić – ciotka bezradnie rozłożyła ręce.
– Nie zaszkodziło by powiedzieć prawdę – wyszeptała Monika.
– Nie miałam ojca przez 20 lat bo Ty nie zdobyłaś się na szczerość.
– O przepraszam – oburzyła się Stefa i pokazała palcem na Zdzicha.
– Ten tu mnie okradł i zostawił z dzieckiem. Odszedł bez słowa wytłumaczenia.
– Ale alimenty płaciłem regularnie, zaprzeczyć nie możesz. – wtórował jej Zdzisek
Zapadła kłopotliwa cisza która przerwał wuj Jerzy.
– Czy ktoś mi poleje? Bo na trzeźwo słuchać tego nie mogę
– Ja też poproszę – ożywił się Zdzisek i podniósł do góry dwa palce.
– No tak, do bab i gorzały to Ty zawsze byłeś pierwszy – naskoczyła na niego Stefka.
– Nie zaprzeczę – powiedział Zdzisek
– Zawsze byłem duszą towarzystwa a kobiety mnie kochają – uśmiechnął się do ciotki.
Stefa zaczęła wytaczać żale. Wtórowały jej wszystkie siostry. A ja starałam się zebrać myśli bo coś mi tu nie pasowało.
– Po co Ci ta walizka? – zapytałam Zdzicha
– A to?
-Zamierzasz u nas zostać na dłużej?
– A co wygonisz mnie jak psa?
– Tato jak możesz! – Monika najwyraźniej starała się łagodzić całą sytuację.
– Skoro już poznałem córkę i zostałem zaakceptowany, chce kupić tu kawałek ziemi i osiąść na stałe. Przy rodzinie. Może się wnuków doczekam.
No nie, pomyślałam gość ma tupet.
– A nie przyszło Ci do głowy że my nie chcemy żebyś się tu osiedlał.
– Przyszło. – szczerze powiedział Zdzich.
– Ale już za późno Etnorko, kupiłem hotel nad jeziorem i właśnie się wprowadzam. Zapraszam wszystkich jutro na świąteczny bankiet.
– Nie skorzystam – syknęła Stefa.
Co za wieczór pomyślałam. Zaproszenia na bankiet nikt z nas nie przyjął tylko Monika poszła. Jako jedyna z rodziny z ojcem utrzymuje kontakty do dziś…
Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign