– Etnoria to było zlecenie!
Kamil, zakała rodziny i piąta woda po kisielu siedział przede mną z wzrokiem wbitym w podłogę. Miałam wrażenie że nie rozumie co do niego mówię. Ale może od początku. Kamil to mój daleki kuzyn (pisałam o nim w opowiadaniu numer 80) który uparł się przejść przez życie czerpiąc z niego same przyjemności i nie było by w tym jeszcze nic złego ale on wbił sobie do pustego łba że pracował nie będzie. Jak postanowił tak zrobił. Uczciwa praca go brzydziła natomiast wszelkie szwindle i lewe interesy lgnęły do niego ze zdwojoną siłą. Tym razem postanowił zrujnować życie kobiecie. Na zlecenie szemranego towarzystwa i szwagierki. Zlecenie miało polegać na rozkochaniu w sobie i zbałamuceniu kobiety. W rezultacie miała zajść w ciążę ale tutaj Kamilek miał swój plan. W ciążę kobieta miała zajść ale nie z nim. Zaplanował podać jej narkotyki a potem jego dubler miał zostać ojcem jej dziecka. Plan miał służyć temu żeby Kamilek nie płacił alimentów. Całe zdarzenie miało doprowadzić do rozwodu z orzeczeniem o winie kobiety. Majątek miał zostać przy mężu a wtedy jego siostra zamierzała go zwyczajnie okraść. Z opowiadania Kamilka zorientowałam się że chodzi o dość znaczne sumy. Jak zaplanowali tak zrobili. Kamil roztoczył swoje wdzięki a sterowany przez szwagierkę swojej ofiary doskonale wiedział w jakie tony ma uderzyć. Kobieta odeszła od męża. Zaszła też w ciążę którą w rezultacie usunęła bo z tyłu głowy zaczęła coś podejrzewać. Namiętna miłość zaczęła zwalniać a Kamilek nie wykonał całego zlecenia i w efekcie nie dostał oczekiwanej kwoty. Teraz siedział przede mną opowiadał mi tą całą odrażającą historię i przedstawiał się w roli ofiary. Z obrzydzenia odjęło mi mowę. Zero skrupułów, zero empatii, zero zwykłej ludzkiej przyzwoitości. W głowie mi się nie mieściło jak można zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi. Ale Kamilek swojej winy w niczym nie widział. To była dla niego zwykła robota. Zarobek i tyle. Usiadłam naprzeciwko niego i zapytałam.
– Czy chociaż raz pomyślałeś o uczuciach tej kobiety? Jak bardzo ją krzywdzisz? Jak bardzo niszczysz jej życie?
Kamil milczał.
– Przecież masz córki. Czy chciałbyś żeby taka historia przytrafiła się którejś z nich?
Kamil milczał nadal. A mnie zaczęło brakować argumentów. Wstałam z fotela i wyszłam z pokoju. Nie mogłam na niego patrzeć. Wieczorem po kolacji sprawę postanowiłam zakończyć krótko.
-Jutro ma Cię tutaj nie być. – powiedziałam
– Pod moim dachem stręczyciel gościny nie dostanie.
Widziałam że Kamil dalej nic nie rozumie ale w dyskusje ze mną się nie wdawał.
…
Minęło pół roku.
Telefon obudził mnie rano. Była to dla mnie prawdziwie pogańska pora. Dzwonił Kamil. Właśnie wyszedł z więzienia i chciał żebym go odebrała. Poinformował mnie że jest bez grosza przy duszy i nie ma do kogo zadzwonić z prośbą o pomoc.
– A co z Twoimi byłymi? – zapytałam
– Nienawidzą mnie.
– To zadzwoń do rodziców.
– Dzwoniłem. Powiedzieli że nie chcą mieć ze mną nic wspólnego.
To podobnie jak ja. Pomyślałam.
– Kamil nie przyjadę po Ciebie. Jak chcesz to podaj mi numer konta. Prześlę Ci pieniądze.
– A ile? – ożywił się głos po drugiej stronie słuchawki.
– Ile potrzebujesz? – zapytałam
– Etnoria jesteś moją ostatnią deską ratunku. Jestem totalnie spłukany.
– Ile? Zapytałam ponownie a w tonie mojego głosu zabrzmiały złowieszcze nutki.
W słuchawce zapadła cisza. A potem padła suma która wprowadziła mnie w totalne osłupienie. W pierwszej chwili chciałam odłożyć słuchawkę ale miałam wewnętrzne przeświadczenie że Kamil będzie nękał mnie telefonami.
– Wysyłam Ci 500 zł ale pod warunkiem że nie będziesz więcej do mnie dzwonił bo ja nie zamierzam Ci pomagać. Zrozumiałeś?
– Tak – usłyszałam
Wzięłam głęboki oddech i odłożyłam słuchawkę. Dopiero teraz do mnie dotarło że nie zapytałam za co on siedział. Po kilkunastu minutach ciekawość wzięła górę i zadzwoniłam do wujostwa. Po wstępnych achach i echach zapytałam za co siedział ich genialny Kamil. Zapadła grobowa cisza. Wujostwo nic o odsiadce nie wiedziało. Byli przerażeni. Czyżby Kamil mnie oszukał. Przemknęło mi przez myśl. Rozsądek podpowiadał mi że istniała taka możliwość ale bał by się panicznie to zrobić. Zawsze był podszyty tchórzem.
Rozłożyłam karty tarota.
Z rozkładu wynikało że rzeczywiście siedział ale odsiadka była krótka. Nie dłuższa jak 48 godzin. Zagotowało we mnie. Otworzyłam szufladę i zaczęłam przeglądać stare notesy. W końcu znalazłam numer do Agaty jego cygańskiej żony albo partnerki. Cholera go wie bo w tych jego zawiłościach matrymonialnych sam czort by się nie połapał. Wykręciłam numer. Odebrała Agata. Kamilek był już w drodze do domu. A ściślej do domu jej siostry gdzie Agata koczowała z dziećmi. Zapytałam co się tam u nich dzieje. Agata opowiedziała mi taką oto historię:
– Kamil, obraz dobroci i szczerości, troskliwy mąż i kochający ojciec, pojechał kilka dni temu odebrać pieniądze które wisiał mu nieuczciwy wspólnik.
Nie miałam wątpliwości o jakich wspólników mu chodzi bo natychmiast przypomniała mi się historia którą opowiadał mi pół roku temu.
-Zamiast pieniędzy dostał łomot. Ktoś zadzwonił na policję która przyjechała i go zwinęła. Miał tyle rozumu że do policji się nie stawiał. Ale inny uczestnik bójki wdał się z nimi w dyskusję i ostro im napyskował. Stróże prawa zwinęli całe towarzystwo i zapuszkowali na 48 godzin.
Powiedziałam Agacie że wyłudził ode mnie 500 zł ale nie zrobiło to na niej najmniejszego wrażenia.
…
Minęło kilka miesięcy.
W moich drzwiach stanęła Małgośka. Niedoszła zakonnica. Druga żona Kamilka.
– Co Ty tu robisz? – zapytałam bo nie widziałam jej ponad 10 lat a nasze spotkania nigdy nie należały do przyjemnych.
– Potrzebuję Twojej pomocy – usłyszałam
– W jakiej sprawie?
– Chodzi o Kamila.
– Małgośka wybacz ale nie pomogę. Nie chcę żeby się koło mnie kręcił bo nic dobrego z tego nie wynika.
Małgośka pokiwała głową.
– Nie zaprosisz mnie nawet na kawę? – zapytała
Przez moment się zawahałam. Po czym stanowczo powiedziałam
– Nie – i zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem.
Autor Etnoria Aris



