Siedziałam na werandzie u mojej przyjaciółki w Gorlicach. Roma rozwiodła się kilka miesięcy temu i wróciła ze Szwecji do rodzinnego miasta. Nic się w tym miejscu nie zmieniło pomyślałam. Stara drewniana willa schowana wśród wiśniowego sadu wydawała się taka sama jak 30 lat temu.
-O czym myślisz? – zapytała Roma.
-O czasie który upłynął i o tym że jak tu ostatni raz byłam to siedziałyśmy w tym samym miejscu ale Ty byłaś uczesana w kucyki ale ja miałam poobijane kolana.
– Pamiętam – uśmiechnęła się Roma
– Mama zalepiała Ci je lepcem. Cudowne lata dzieciństwa. Co z tego że nie wyjeżdżałyśmy za granicę. W zamian była rzeka, łapanie ryb na rękę, huśtawki z opony. A na podwieczorek zawsze świeże ciasto z owocami. Gdzie te czasy. – Roma zamknęła oczy i rozmarzyła się, po chwili powiedziała.
– Ty wiesz że Roland nie lubił tego miejsca. Zawsze jak mieliśmy tu przyjechać wzbraniał się i wymyślał niestworzone rzeczy żeby tylko odwlec podróż.
– I dlatego się z nim rozwiodłaś ? – zapytałam pół żartem pół serio.
– Nie, nie dlatego – Roma wzięła suchy patyk leżący pod jej stopami i kreśliła nim wzory po starych poczerniałych od słońca deskach.
– Roland mnie zdradzał a ja nie zamierzałam dalej tego tolerować.
– Roland Ciebie? – popatrzyłam na przyjaciółkę z niedowierzaniem.
Roma pomimo upływu czasu wyglądała jak modelka. Burza czarnych kręconych włosów okalała delikatną twarz, a w zielonych oczach tańczyły iskierki.
– Etnoria ja jeszcze o tym nikomu nie mówiłam. Roland jest gejem. Długo to przede mną ukrywał, zmieniając moje życie w piekło. Prawdę powiedział mi niecałe 2 lata temu. Podejrzewałam że tak jest ale odsuwałam od siebie te myśli.
– To w takim razie po co za niego wyszłaś?
– Zakochałam się – w oczach przyjaciółki zabłysły łzy.
– Co ja mówię – kontynuowała Roma
– Kocham go dalej i nie wyobrażam sobie życia bez niego.. Ale życie z nim to pasmo upokorzeń. Nie potrafiłam ich dalej znosić.
Roma przełamała na pół gałązkę którą się bawiła i wyrzuciła w krzaki. Odwróciła się w moja stronę ale jej wzrok błądził gdzieś daleko. Była tak jakby nieobecna.
– Co zamierzasz? – zapytałam
– Jeszcze nie wiem, chyba wrócę do zawodu. Pielęgniarki zawsze są potrzebne a ja lubię opiekować się ludźmi.
…
Minęło pół roku.
– Etnoria czekam na Ciebie w najbliższą sobotę. Zaręczyłam się. Nie pytaj o nic. Tylko przyjeżdżaj. Ślę całuski. – i Roma odłożyła słuchawkę
Mróz szczypał mnie w twarz. Choć Gorlicki rynek wyglądał przepięknie w świątecznej szacie wsiadłam do samochodu i podjechałam pod rodzinny dom Romy. Stara willa prezentowała się okazale. Emanował od niej swoisty czar a porozwieszane kolorowe lampiony dodawały uroku. Na podjeździe stał samochód na szwedzkich tablicach. Czyżby Roma zaprosiła Rolanda. Ale po co miałaby to robić pomyślałam. Weszłam do środka w holu pachniało szarlotką i piernikiem. Z salonu dobiegał gwar. Roma wybiegła mi na powitanie.
– Etnoria jak dobrze że jesteś. Choć poznasz mojego narzeczonego Kajo.
-Kajo to jest Etnoria.
Od stołu wstał wysoki mężczyzna z brodą. Zatrzepotał bujna czupryną i pocałował mnie w rękę.
– Witaj – powiedziałam oszołomiona bo obok niego siedział Roland.
Kajo i Roland byli do siebie niezwykle podobni co jeszcze bardziej przykuwało moja uwagę. Po uroczystej kolacji i oficjalnych oświadczynach goście rozeszli się po pokojach. Zostałyśmy z Romą same. Ale ona nic nie mówiła. Po chwili wstała od stołu i nalała do kieliszków wiśniówki.
– Wiem co myślisz – powiedziała
– I masz rację. Kajo wygląda jak bliźniak Rolanda. To jego były partner. Rozstali się zaraz po naszym rozwodzie. Kajo zrozumiał że nie może z nim być bo tak naprawdę to mnie kocha. A Roland umożliwiał mu zbliżenie się do mnie.
No to sobie chłop wybrał iście cyrkowy sposób na zaloty pomyślałam.
– Jesienią zadzwonił do mnie. Przegadaliśmy kilka godzin. Oświadczył się a ja zgodziłam się za niego wyjść.
-Roma? – złapałam przyjaciółkę za ramię tak mocno że aż syknęła z bólu.
– Co Ty wyprawiasz? Chcesz powiedzieć że zakochałaś się w partnerze Rolanda?
Zapadła kłopotliwa cisza.
– Kochasz go?
– Nie wiem – Roma spuściła wzrok.
– To po cholerę chcesz za niego wyjść za mąż.
– Rozłóż mi karty- poprosiła
Rzuciłam karty na stół i dosłownie mnie zamurowało.
– Co tam zobaczyłaś? – dopytywała się moja przyjaciółka.
– Ciążę, Roma Ty urodzisz dziecko.
– Naprawdę? Ale ja mam już swoje lata.
– Wiem że masz. Przerwałam jej w pół słowa. Ale urodzisz.
– Kiedy?
– W przyszłym roku.
Roma odłożyła kieliszek z nalewką.
– W takim razie już od dziś nie piję. Ślub trzeba przyspieszyć bo nie ma na co czekać. Ależ ja się cieszę Etnoria. Jestem bezgranicznie szczęśliwa. Mam nadzieje że się nie pomyliłaś.
– Nie pomyliłam się.
…
Minął rok.
Siedziałam w poczekalni jednej z krakowskich klinik położniczych. Obok mnie siedzieli Roland i Kajo.
– Jak długo to jeszcze potrwa – niecierpliwił się Roland. Wstał z krzesła i szybkim krokiem podszedł do okna.
-Czekamy już ponad godzinę.
W tej chwili roleta w drzwiach drgnęła ku górze a naszym oczom ukazało się zawiniątko. Z pomarszczoną maleńką buziom. Roland i Kajo patrzyli jak zahipnotyzowani.
– Mama i dziecko czują się dobrze – powiedziała położna.
Kajo wydał z siebie okrzyk dumy i radości. Wskoczył Rolandowi na plecy i odtańczyli razem taniec. Po chwili mocno przywarli do siebie i pocałowali się w usta. No to pięknie pomyślałam.
…
Minęło kilka miesięcy.
Lato rozgościło się już na dobre. Znów byłam w Gorlicach. Siedziałyśmy z Romą w ogrodzie a w wózeczku spał Sergiusz.
– Jestem taka szczęśliwa – szczebiotała Roma.
– Bycie mamą to taka frajda.
– A bycie żoną? – zapytałam
Roma nic nie odpowiedziała. Po chwili wstała i popatrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami pełnymi iskier.
– Jeszcze nie wiem ale Kajo się stara i jest wspaniałym ojcem.
– A Roland?
– Roland też…
Autor Etnoria Aris.



