– Piękne mieszkanie – pochwaliłam.
Moja przyjaciółka kupiła piękne trzypokojowe mieszkanie Za Żelazną Bramą i pękała z dumy. Lokalizacja super. Super wysokie sufity. Wszystko super. Zachwytom nie było końca. Aż do momentu kiedy to zaprosiła mnie na parapetówkę. Od razu wyczułam że oprócz niej w mieszkaniu jest ktoś jeszcze.
– Dorota, masz ducha w domu – powiedziałam
– Żartujesz – moja przyjaciółka wytrzeszczyła oczy.
– Nie. W tym mieszaniu oprócz Ciebie mieszka ktoś jeszcze.
– Ale jak – zapytała
– Nie wiem jak ale że on tu jest to pewne.
Parapetówka trwała do rana.
Przez kolejne dwa tygodnie Dorota się nie odzywała. Już zasypiałam kiedy zadzwonił telefon.
– Etnorka przyjedź do mnie błagam – w głosie Doroty wyczułam przerażenie.
– Ten sukinkot trzaska mi drzwiami i jest coraz głośniejszy.
– Mówisz o duchu? – zapytałam
– A o kim żeby innym. Skurwiel się rozpanoszył. Wczoraj potłukł mi serwis po babci a dziś szaleje po mieszkaniu jak halny przed Wielkanocą w Tatrach. Przyjedziesz? – zapytała
– Przyjadę – odpowiedziałam
Po godzinie byłam u Dorotki. Duszydło stanęło za moimi plecami zaraz po przekroczeniu progu. Dorota siedziała na taborecie w kuchni. W mieszkaniu panował totalny bałagan.
– Odpraw go błagam – szlochała moja przyjaciółka
– Obiecaj że się go pozbędziesz.
Podeszłam do niej i przytuliłam ją mocno do siebie.
– On tu był przed Tobą i dlatego traktuje Cię jak intruza. Spróbuje się czegoś dowiedzieć ale nic nie obiecuję.
Odpaliłam świece i rozsypałam zioła. Pojawiły się obrazy. Z których wywnioskowałam że duch mieszkał tu jeszcze przed wojną. Nie przyjmował do wiadomości że nie żyje. Miał na imię Adam. W Powstaniu zginęła jego rodzina. Uznał że musi pilnować mieszkania i czekać. Miał nadzieję że ktoś ocalał i wcześniej czy później wróci do domu. Coś jednak wzbudzało jego wątpliwości. Nie rozumiał upływu czasu i kolejnych właścicieli którzy przewijali się przez mieszkanie. Próbowałam się z nim skontaktować ale nie chciał mnie słuchać. Kolejne próby nawiązania kontaktu nic nie dały. Dorota szalała z rozpaczy a ja odprawiałam kolejne rytuały. W końcu udało mi się pozbyć Adama i uwolnić Dorotę od niechcianego lokatora. Trwało to blisko 2 miesiące i kosztowało mnie sporo energii i nerwów.
…
Minęło kilka lat.
Któregoś dnia zadzwoniła do mnie Ewa siostra Doroty.
– Etnoria dostaje jakieś dziwne smsy od gościa o imieniu Adam. Żąda ode mnie żebym przekonała Dorotę w kwestii wyprowadzki z jej mieszkania. Jest natarczywy. Pisze do mnie codziennie. Byłam na policji ale oni rozłożyli ręce. Ponoć jest nie do namierzenia. Rozłóż karty i doradź mi co mam robić bo ja nic nie rozumiem?
Podobnie jak ja pomyślałam.
Dorota zaprzeczyła kategoryczne by komukolwiek opowiadała o Adamie. Co z automatu wykluczało głupi żart. Ewie zrobiłam talizman ochronny. Po pewnym czasie smsy ustały. Ale ja po dziś dzień zastanawiam się kto tak naprawdę mógł je wysyłać. Karty nie udzieliły mi jasnej odpowiedzi w tym temacie.
Autor Etnoria Aris



