Opowiadanie nr 97

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

Mamy dwa rodzaje uczniów jedni chcą się uczyć a drudzy nie. Nauczyciel matematyki wbił we mnie wyblakłe niebieskie oczy i podał mi kartkówkę.

– Trzy na szynach – powiedział

Jakim cudem pomyślałam. Przecież wszystko zrobiłam w miarę dobrze. Szczerze mówiąc liczyłam na czwórkę. Stałam przy jego biurku oszołomiona tak niska oceną.

– Etnoria to Twoja druga trója na szynach, jak tak dalej pójdzie to musisz liczyć się z poprawką na koniec roku.

Matematyk mnie nie lubił. Czułam to za każdym razem jak na mnie patrzył. W głowie mi się nie mieściło że aż tak zaniżył mi ocenę. Słowem się nie odezwałam, wzięłam kartkówkę z jego biurka i usiadłam w ławce. Porównałam wypracowanie z pracą Danki która siedziała obok mnie i o mało mnie szlag nie trafił, było w niej znacznie więcej błędów a ocena wyższa. Aż we mnie zagotowało. Wymamrotałam zaklęcie pod nosem i przełamałam ołówek na pół.

– Co tam mruczysz? – zapytał nauczyciel.

– Wstań jak do Ciebie mówię. Po co Wy do tej szkoły przychodzicie- narzekał.

…

Minęło kilka dni.

W szatni podbiegła do mnie Danusia.

– Nie będzie matmy- oznajmiła mi uradowana.

– Moczymorda sturlał się ze schodów i połamał kulasy. Etnoria nie cieszysz się? Dlaczego nic nie mówisz? Tylko mi nie mów… – nie dokończyła bo rozległ się dzwonek który zagłuszył naszą rozmowę.

Po kilku dniach matematyk pojawił się w szkole na wózku. Nogi miał zagipsowane do kolan. Wtoczył się do klasy. Na kolanach miał dziennik który  otworzył i krzyknął

– Etnoria do mnie.

Podeszłam do tablicy choć wiedziałam że nie czeka mnie nic dobrego.

– Weź kredę i pisz.

Podyktował mi cztery zadania. Na tyle skomplikowane że sobie z nimi nie poradziłam. Dostałam cztery dwóje. Do końca lekcji nauczyciel nie odezwał się ani słowem. A w szkole nie pojawił się do końca roku. Ledwo z tych dwój się wygramoliłam bo groziło mi powtarzanie klasy. We wrześniu na inauguracji roku szkolonego stanął za moimi plecami i wycedził przez zęby.

– Nie myśl że nie wiem że te moje nogi to nie Twoja robota. Ty mała wiedźmo.

Odwróciłam się na piecie i odpyskowałam

– A może to wina kolejnej butelki whisky którą Pan tak ochoczo w siebie wlewa.

Jego mina była bezcenna. Na drugi dzień zabrałam dokumenty i zmieniłam szkołę. Spotkałam go po latach. Przyszedł do mojego gabinetu, zmięty, poszarzały i zmęczony życiem.

– Etnoria wiesz że jestem matematykiem. Mam ścisły umysł i nie ma w nim miejsca na czary. Podświadomie zawsze wierzyłem w magię choć nie byłem w stanie jej zrozumieć. Obsesyjnie czytam horoskopy. Próbowałem się uczyć tarota ale nic z tego nie wyszło – machnął zniecierpliwiony ręką.

– Powiedz mi jak to jest z Wami wiedźmami?

– A dokładnie co chce Pan wiedzieć? – zapytałam

– Chodzi mi o to dlaczego Ty pewne rzeczy rozumiesz a ja nie?

– Panie profesorze- podałam mu jabłko leżące na moim biurku

– Proszę mi powiedzieć co Pan widzi?

– Jak to co jabłko.

– I co jeszcze? – zapytałam

Przez dłuższą chwilę nauczyciel nic nie mówił. Wpatrywał się w owoc.

– Jabłko jest czerwone – dodał

– Nic więcej? – zapytałam

– Nie

Wzięłam jabłko z jego dłoni.

– A ja widzę sad obsypany białym kwieciem. Rzędy niewysokich jabłoni. Czuję ciepło słonecznego dnia. Słyszę trzepot skrzydeł owadów. Później obraz się zmienia. Widzę obraz ludzi zrywających jabłka. Układają owoce w skrzyniach. Kolejny obraz. Widzę jezdnię. Gorący czarny asfalt ugina się pod kołami samochodów. A potem słyszę gwar ludzi w supermarkecie. Kłębią się przy stoisku z owocami.  Kobieta w zielonej sukience układa owoce w piramidę, jest szczęśliwa.

– Ty to naprawdę widzisz? – z niedowierzaniem zapytał matematyk

– Tak – przytaknęłam

– Nigdy bym nie przypuszczał że tak można. I możesz tak ze wszystkim? Z każdym przedmiotem? – dopytywał

– Prawie – powiedziałam

Nauczyciel wstał. Pokiwał głową i bez pożegnania wyszedł.

…

Po roku przeczytałam klepsydrę. Zmarł w wieku 60 lat. Kupiłam różę i poszłam na pogrzeb. Oprócz mnie było kilka osób których nie znałam. To smutne pomyślałam. Ale prawdziwa niespodzianka przyszła po kilku dniach. Matematyk zamieścił mnie w testamencie. Zostawił mi list i pieniądze. W liście nazywał mnie swoją najzdolniejszą uczennicą. Dlaczego to zrobił po dziś dzień nie wiem. Podejrzewam że była to forma jego pożegnania. Chciał mi udowodnić że są zadania których nie jestem w stanie rozwiązać. Pieniądze po dziś dzień leżą w kopercie w mojej szufladzie i nie wiem co mam z nimi zrobić.

 

Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign