– To ten obraz? – zapytałam stojąc w salonie u mojej przyjaciółki Olgi.
– Tak to ten – moja przyjaciółka wbiła pełen zachwytu wzrok w akwarelę oprawioną w grubą złoconą ramę.
Podeszłam do ściany i przyjrzałam się z bliska portretowi leciwej damy. Szczerze mówiąc nie powalił mnie na kolana.
– Olga – powiedziałam
– Nie jestem znawcą ale ta domniemana Łempicka mnie nie przekonuje. Z tego co wiem Tamara Łempicka nie malowała akwarelą.
– A no właśnie – przerwała mi w pół słowa Olga
– Dlatego ta akwarela jest taka cenna. To unikat. A podpis jest autentyczny.
– Kto Ci to powiedział?
– Władek. On się na tym zna.
– A kim jest Władek?
– To makler giełdowy. Kolekcjoner dzieł sztuki.
Wzięłam głęboki oddech. Odchyliłam głowę do tyłu i zamknęłam oczy. Starałam się zebrać myśli. O drogocennym obrazie wiszącym w salonie rodziców Olgi wiedziałam od zawsze. Wielokrotnie też słyszałam historie tego dzieła. Przedstawiał ponoć niedoszłą teściową Tamary Łempickiej. Owa dama nie znosiła malarki do żywego i w odpowiednim momencie stanęła jej na drodze do szczęścia. Synuś posłuchał mamusi. Porzucił Tamarę a ona wyjechała z kraju. Obraz w rodzinie Olgi był od dawien dawna. Ta leciwa dama z portretu była kuzynką babci Olgi która to po wojnie podarowała obraz z wdzięczności za pomoc przy odzyskaniu resztek rodzinnego majątku.
– Olga ja bym ten obraz zaniosła do rzeczoznawcy. Legenda legendą ale lepiej mieć pewność co do autentyczności zwłaszcza że chcesz go sprzedać.
– Nie chce go sprzedawać – zaoponowała moja przyjaciółka.
-Chce go wymienić na mieszkanie.
– Zrobisz jak zechcesz – powiedziałam
– Ale nabywca na pewno sprawdzi autentyczność obrazu. A co będzie gdyby się okazało że to falsyfikat.
– No wiesz – oburzyła się Olga.
– Ciocia Jadzia zna historię tego obrazu i nie ma wątpliwości co do jego autentyczności.
…
Minęło kilka tygodni.
Z niespodziewaną wizytą przyszła do mnie Tereska. Koleżanka ze szkoły. Siedziałyśmy w mojej kuchni i piłyśmy kawę. Wzrok Tereski błądził gdzieś za oknem. W jednej chwili Teresa upiła potężny łyk kawy popatrzyła na mnie i powiedziała
– Etnorka Ty wiesz jakie jaja są u Olgi?
– Jakie? – zapytałam
– Po sądach się włóczy z ciocią Jadzią a przecież to była jej ulubiona ciocia. Psiapsiółka.
– Ale co się stało?- zapytałam zdziwiona
Tereska zniżyła głos i nachyliła się w moja stronę.
-Pamiętasz ten wyblakły portret który wisiał u Olgi w salonie? Taki nijaki beznadziejny? To on jest przyczyną całego zamieszania.
– A dokładniej? – zapytałam
– A dokładniej to ciocia Jadzia zapisała Oldze swoje mieszkanie. Gdzieś w okolicach centrum. W zamian Olga podarowała jej portret. Ciocia chciała obraz ubezpieczyć i wtedy wyszło na jaw że malunek jest gucia wart. Tandetny kicz i tyle – Tereska wydęła usta
Dlaczego mnie to nie dziwi. Pomyślałam
– W takim razie Olga powinna przeprosić ciocię Jadzię. Oddać jej mieszkanie i zażegnać problem. Przecież nie wepchnęła jej tego badziewia w złej wierze.
– A widzisz – Teresa wymachiwała mi palcem przed nosem
– Nie do końca. Olga twierdzi że Jadźka podmieniła dzieło sztuki i teraz chce mieć mieszkanie i obraz.
Zaniemówiłam
– To nie możliwe. Ciocia Jadzia nigdy by tego nie zrobiła. Po prostu nie byłaby do tego zdolna.
– No nie wiem. Tereska cmoknęła niezadowolona. – i znów zapatrzyła się w okno.
…
Minął rok.
Olga zadzwoniła do mnie późnym wieczorem.
– Potrzebuję Twojej rady. Postaw mi karty tarota. Chcę wiedzieć czy mój obraz Łempickiej to autentyk.
-Chyba żartujesz? Mnie o to pytasz to Ty jeszcze tego nie sprawdziłaś.
– Etnoria błagam Cię. Nie zamierzam się z Toba sprzeczać. Po prostu postaw te karty.
Rozłożyłam karty i przez dłuższy czas się im przyglądałam. Po długiej chwili powiedziałam
– Olga to falsyfikat.
Moja przyjaciółka nic nie odpowiedziała i rozłączyła się. Nie znałam jej od tej strony.
Ciocia Jadzia nie odzyskała swojego mieszkania. Olga przestała się z nią kontaktować. Sprawy nadal toczą się w sądzie. Cała rodzina skłóciła się ze sobą. Jedni stanęli po stronie Olgi, drudzy po stronie cioci Jadzi.
Autor Etnoria Aris



