– Moja teściowa to wredna wiedźma.
– Panie Sebastianie niech że się Pan uspokoi. Jaka z niej wiedźma. Charakterna starsza Pani i tyle.
– Ja tu do Pani przychodzę po ochronę przed nią.
Przyjrzałam się uważnie Sebastianowi i po chwili zapytałam
– A może powie Pan co się u Was dzieje?
– No nie wiem czy chce Pani tego słuchać?
– Skoro Pan już tutaj jest to będzie Panu lżej na sercu jak podzieli się Pan swoim nieszczęściem.
Sebastian podrapał się w głowę.
– Przecież Pani wie że żremy się od lat. Na zakopanie topora wojennego szanse są niewielkie. Od ożenku z Zosią mnie prześladuje a ja się z nią ożeniłem z wielkiej miłości.
Pamiętam pomyślałam, całe miasteczko o nich plotkowało. Jedyna córka zamożnych dentystów tuż przed maturą oświadczyła rodzicom że na studia nie zamierza pójść tylko wychodzi za mąż. Okazało się że wybrankiem córki jest miejscowy żulik. Wyjścia nie mieli. Musieli się zgodzić była pełnoletnia. Wyprawili jej wesele i czekali na wnuka ale on się nie pojawił. Młodzi zamieszkali na piętrze wygodnej przedwojennej willi. Na parterze mieszkali rodzice. Zięcia zatrudnili w gabinecie protetycznym który prowadzili. Z plotek które krążyły po miasteczku można było wnioskować że co jak co ale na nudę nie mogli narzekać.
Sebastian nabrał powietrza w płuca.
– Ta stara żmija buntuje moją Zosię a ona jej słucha. Podobno powiedziała że nas wydziedziczy ale nie zrobi tego Zosia do końca życia by się do niej nie odezwała. A mnie pędzi do pracy gorzej jak biedronkę. A do tego jeszcze mi nie płaci.
– Nie płaci Panu? – zapytałam zdziwiona
Sebastian pokręcił głową.
– Od 3 miesięcy nie dostałem wypłaty.
– Coś się stało?
Sebastian spuścił wzrok i z zainteresowaniem oglądał swoje buty.
– Zgubiłem szczękę Kwiatkowskiego
– Tego z piekarni?
– Tak – zniecierpliwił się Sebastian
– Zamówił sobie nowe zęby bo miała do niego przyjechać jakaś lalunia. On strasznie się napalił. Podobno chciał się żenić.
Uśmiechnęłam się mimo woli.
– Mnie do śmiechu nie było – skomentował Sebastian
– Przestali mi płacić. A później to już miałem istnego pecha. Kluczyki od BMW teścia wpadły mi do kanału burzowego, nie odebrałem kilku ważnych przesyłek dla niej. I takie tam inne – machnął ręką.
– Ta wiedźma na mnie uprawia czary. Ma jakąś szklana kulę albo inne ustrojstwo. Tylko usiądę z kumplami na ławeczce w parku od razu do mnie dzwoni.
– Moim zdaniem to nie żadne czary tylko intuicja.
– To co zrobi mi Pani amulet przed tą smoczycą żebym mógł żyć spokojnie.
– Amulet Panu nie potrzebny, Panu potrzebne jest osobne mieszkanie z dala od teściów.
– Ale niech że mnie Pani nie zostawia samego, może jakieś zioła albo co innego upierał się mój klient.
…
Minęło kilka tygodni.
Przy furtce stał Sebastian i machał do mnie ręką.
– Strasznie Pani dziękuję. Nie wiem co Pani zrobiła ale teściowa usiadła na zadzie. Nie atakuje mnie nie dręczy. Za to jest słodka jak ulepek. Jeszcze raz dziękuję i do nóżek padam – podniósł rękę żeby się pożegnać a w reklamówce zobaczyłam puszki z piwem.
Miałam pracowity wieczór i szybko zapomniałam o naszej rozmowie. Moja sąsiadka przyszła do nas z nowiną.
-Etnoria rób kawę coś Ci opowiem.
Posłusznie nastawiłam ekspres.
– Nie uwierzysz nasza dentystka Pani Helena się ochrzciła a przecież była z niej taka zdeklarowana ateistka. Zmieniła podejście do zięcia i do córki tez namawia ich na chrzest. Kłótnie w domu ustały.
– To cudownie, tylko się cieszyć. Zgoda w rodzinie najważniejsza.
– No, nie wiem, nie wiem.
Pani Irena popatrzyła w dal ogrodu.
– Ty wiesz że plotka mówi że Pani Helenka cały swój majątek zapisała kościołowi. Zięć i córka po jej śmierci zostaną z niczym. Sebastian z Zosią chcą wyjechać do Anglii żeby zarobić na jakąś kawalerkę. Nie wiadomo czy się cieszyć czy smucić. Takie zmiany u tych naszych dentystów. Kto by się spodziewał.
Autor Etnoria Aris



