Opowiadanie nr 143

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

Świętowałam sabat. Było już po północy kiedy zadzwonił telefon.

-Jesteś tam? – usłyszałam w słuchawce.

Zamarłam. Starałam się rozpoznać głos wertując w pamięci znajomych ale bez skutku.

– Kto mówi? – zapytałam

– To ja

– Czyli kto?

– Lucyfer – odpowiedział głos

Odetchnęłam z ulgą. Wiedziałam że to głupi kawał.

– Janusz to Ty? Nie wygłupiaj się. Wiem że to Ty.

– Hahaha. W końcu mnie poznałaś – rechotał mój dobry znajomy.

– Wiem że sabatujesz. Postanowiłem Cię trochę nastraszyć, a w ogóle to muszę z Tobą porozmawiać.

– Teraz?

-A co Ci szkodzi przecież i tak nie śpisz.

– Coś się stało? – zapytałam, bo akurat tej nocy chciałam być sama.

– A dokładniej?

– A dokładniej to sam nie wiem.

– Poczekaj momencik -poprosiłam

– Zejdę na dół do kuchni i zaparzę sobie kawę.

– Mnie też zaparz. Stoję przed domem. Otwórz mi bramę.

Janusza znałam od przedszkola. W podstawówce chodziliśmy do jednej klasy. Podczas komersu poprosił mnie żebym została jego dziewczyną. Odmówiłam. Obraził się na mnie śmiertelnie. Nie odzywał się do mnie 3 lata. Przed studniówką zadzwonił. Zaproponował żebyśmy poszli razem. Postawiłam warunek. Pójdę, z mojej strony możesz liczyć tylko na przyjaźń. Zgodził się. Ta przyjaźń trwa do dziś. Zapaliłam światło i otworzyłam bramę. Jeep zaparkował na podjeździe. Po chwili wysiadł z niego Janusz ale jakiś dziwny. Nie widziałam go pół roku ale miałam wrażenie że postarzał się o kilka lat. Zaprosiłam gościa do domu. W kuchni popatrzyłam mu w oczy i to co zobaczyłam zaniepokoiło mnie. Postawiłam przed nim kubek z gorąca kawą. Usiedliśmy przy stole.

– Opowiadaj – poprosiłam

Janusz patrzył mi w oczy i nic nie mówił. Bawił się kluczykami od samochodu. Zegar w kuchni odmierzał minuty a Janusz milczał. A potem opowiedział mi taką oto historię.

– Miesiąc temu wracałem samochodem z Pragi.

– Z kim? – zapytałam

– Skąd wiesz że nie byłem sam.

Uśmiechnęłam się do niego.

– Za miastem zatrzymałem się w oberży na obiad. Podają tam fantastyczne knedelki z gulaszem. Chcesz adres?

Przecząco pokręciłam głową.

– Przysiadła się do mnie dziewczyna. Zupełnie nie w moim typie. Chuda, rudo- blondynka. Zapytała czy jadę w stronę granicy. Przytaknąłem. Poprosiła o podwózkę. Po obiedzie byłem nastawiony pozytywnie do całego świata i zgodziłem się.

– Ty się zgodziłeś? Przecież jak ognia unikasz autostopowiczów.

– No właśnie już wtedy powinienem dać sobie spokój. Usiadła z tyłu. Nie mogłem od niej oderwać oczu.

– Przecież przed chwilą powiedziałeś że Ci się nie podobała.

-Oczywiście że mi się nie podobała. Słup telegraficzny ma więcej urody niż ona. Ale ona miała w sobie coś takiego co mnie drażniło i intrygowało. Nie pytaj co to było bo nie umiem Ci na to odpowiedzieć. Nie odzywała się. Przejechaliśmy tak kilkadziesiąt kilometrów. W szczerym polu poprosiła żebym się zatrzymał. Chciała siku. Zatrzymałem samochód a ona z niego wybiegła i zniknęła w polu kukurydzy. Minęło 15 minut a ona nie wracała. Zacząłem się martwić. Zaniepokojony poszedłem jej szukać. Eti nie uwierzysz ona w tej kukurydzy stała całkiem goła i czekała na mnie. Co tak długo zapytała. I rzuciła się na mnie jak gepard na gazelę. Czas przestał dla mnie istnieć. Nie wiem jak długo się z nią kochałem ale to był najlepszy sex w moim życiu.

Marek zamilkł..

– Co było dalej?

– Wyjeła z kieszeni kurtki dwa skręty. Zapaliłem. A potem odpłynąłem i chyba zmorzył mnie sen. Jak się ocknąłem było ciemno nad moją głową świeciły gwiazdy. Byłem sam, po dziewczynie nie było śladu.

Marek zapalił papierosa i zaciągnął się dymem.

– Od tego czasu ciągle o niej myślę. Straciłem apetyt. Praktycznie nie śpię. Jak tak dalej pójdzie to oszaleję. Zacząłem jej szukać. Jeżdżę wokół tego miejsca gdzie widziałem ją ostatni raz kilka razy w tygodniu. Wiem że to głupie. Wiem też że się nie zakochałem. Przyszło mi do głowy że mogła na mnie rzucić jakiś urok albo inne czary.  Dlatego tu jestem u Ciebie w środku nocy i zawracam Ci głowie. Eti nie masz nawet pojęcia jakie rzeczy ona ze mną robiła.

-Nie wiem i nie chce wiedzieć – Przerwałam mu w pół słowa opowieść.

– A może to był demon. Może ja spotkałem demona – zamyślił się Janusz.

 

Rozsypałam zioła i zapaliłam świecę.

W ogniu nie zobaczyłam żadnego uroku.

– Posłuchaj mój drogi. Ta dziewczyna nic na Ciebie nie rzuciła. Sam się wpędzasz w stan totalnego ogłupienia. I dalej w nim tkwisz na swoje własne życzenie. Albo weźmiesz się w garść albo za kilka dni spowodujesz wypadek drogowy. Zginą dwie osoby.

Janusz otworzył usta ale nic nie powiedział.

– Eti ja muszę ją jeszcze spotkać. Rób co chcesz ale powiedz mi gdzie ona jest.

– Chłopie otrząśnij się. Ona ma zaburzenia emocjonalne. Najprawdopodobniej leczy się psychiatrycznie. A Ty chcesz jej szukać? Po co?

– Etnoria przeżyłem coś niesamowitego. To było jak jazda bez trzymanki, jak bal w operze Wiedeńskiej. Coś niesamowitego.

– A Dorota? Pamiętasz jeszcze że masz żonę.

– Sex z Dorotą to jak sylwester w szkolnej stołówce. Nie dziw się że wole operę Wiedeńską.

Parsknęłam śmiechem.

– Przypomnę Ci że sam sobie wybrałeś tą szkolną stołówkę. I nieźle się musiałeś nabiegać zanim doszło do konsumpcji.

– Znajdę ją? – powiedz

– Czy jeszcze kiedyś ją zobaczę? – nie dawał za wygraną Marek

 

Popatrzyłam w karty.

– Nie, nie znajdziesz jej. A gdyby los przypadkowo postawił ją na Twojej drodze, to najprawdopodobniej byś jej nie poznał. To już nie byłaby ta sama kobieta. Pewnie by Cię nie pamiętała.

– No to dupa powiedział zrezygnowanym głosem Janusz.

– Kładź się spać w salonie. Ja jeszcze trochę muszę posiedzieć. Mam rytuały do zrobienia i kupę innej roboty.

Janusz wstał z krzesła i poczłapał w stronę drzwi. W połowie drogi odwrócił się i zapytał.

– A jak by tak moją Dorotę trochę podrasować? Żeby choć w połowie była taka jak ta ruda w kukurydzy.

– Śpij już porozmawiamy jutro.

 

Ukróciłam jego fantazje. Ale się chłopak zakręcił -pomyślałam. Zrobiłam mu oczyszczanie. Pomogło. Wyspał się uspokoił nabrał ochoty do życia. Ale o autostopowiczce nie zapomniał.

 

Autor Etnoria Aris  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign