– Jesteś pewna że to był duch?
– Ty mi to powiedz – moja przyjaciółka patrzyła na mnie okrągłymi oczami. Wyglądała jak wystraszona sowa.
Siedziałyśmy u mnie w salonie, a za oknem szalała majowa burza. Zapaliłam świece rozsypałam zioła i popatrzyłam w ogień. Coś mi w jej historii nie pasowało. Tamara twardo stąpała po ziemi. Do mojej profesji podchodziła z dystansem a dziś mówi mi o duchu który od kilku tygodni rozgościł się w jej mieszkaniu. Ponoć jego obecność jest namacalna. Przestawia jej klamoty czego Tamara nie znosi. Moja przyjaciółka należy do tego rodzaju bałaganiarzy którzy swój bałagan ogarniają w najdrobniejszych szczegółach. Wiedzą co gdzie leży i są w tym niewiarygodnie precyzyjni.
– Posłuchaj Tamara w Twoim mieszkaniu nie ma żadnego ducha – powiedziałam
– Nie wierzysz mi. Masz mnie za wariatkę. Jak Ci mówię że jest. To znaczy że jest – upierała się moja przyjaciółka.
– Rób co chcesz odprawiaj te swoje zaklęcia. Pal świece okadzaj ściany zielskiem bo oszaleję. Musisz się go pozbyć.
Znałam Tamarę od lat i wiedziałam że mój sprzeciw w tej chwili nic nie da. Dałam jej świece i miałam nadzieję że wszystko jakoś się ułoży. Po kilku dniach zadzwoniła.
– Świece nie pomogły jadę do Ciebie.
– Ale ja nie mam dziś dla Ciebie czasu – próbowałam protestować
– Nie pozbędziesz się mnie. Będę Twoim gościem. Będę spać w gościnnym. Zaczynam się bać. Ktoś pije z mojej filiżanki a Ty chcesz mi odmówić gościny pod swoim dachem.
Po godzinie była u mnie. Teraz dopiero dotarło do mnie że mam problem. Tamarka jako współlokatorka nieźle potrafiła dać się we znaki. Doskonale pamiętałam to z internatu. Dzieliłam z nią pokój. Wspomnienia ożyły. Przeraziłam się nie na żarty.
– Tamara nie zachowuj się jak dziecko. Ktoś pije z Twojego kubeczka, je z Twojej miseczki i śpi w Twoim łóżeczku….coś Ci to przypomina.
– Bajkę – odpowiedziała bez namysłu
– Ano właśnie.
– No wiesz – oburzyła się Tamara przyjechała po godzinie i poszła na górę, walizki zostały w holu
– Przynieś mi kawę – usłyszałam z pokoju
– Jestem skonana.
Cała sytuacja zmusiła mnie do trzeźwego i logicznego myślenia. Wiedziałam że Tamara nie upiera się bez powodu. Coś wokół niej się działo. Ktoś najwidoczniej oprócz niej korzystał z mieszkania, ale kto. Tamara od lat była singileką o żadnym mężczyźnie w jej życiu nie słyszałam. Zdanie na ich temat od lat miała takie same i nie była to pochlebna opinia.
– Tamarko kiedy ostatnio zmieniałaś zamki w drzwiach? – zapytałam podając jej kawę
– A po co miałabym je zmieniać?
– Pracujesz zdalnie, do centrali jeździsz dwa razy w tygodniu i wtedy nocujesz u siostry.
– No tak i co z tego?
– Nigdy nie brałaś pod uwagę że przez te noce ktoś u Ciebie melinuje.
– Jak to?
– A no tak to. Przecież może otwierać mieszkanie kluczem i korzystać z niego podczas Twojej nieobecności.
– Niby kto miałby to być?
– Nie wiem kto ale patrzyłam w karty i widzę że trop jest dobry. To młody mężczyzna z kobietą. Zastanów się – poprosiłam
– Nic mi do głowy nie przychodzi. Jesteś tego pewna? – zapytała z niedowierzaniem
– Jestem
– Monitoring – wrzasnęła
Aż podskoczyłam.
-W klatce schodowej na parterze dozorca założył go 2 lata temu, bo żule sikały po schodach i sypiali w naszych piwnicach.
– Jedziemy może coś się nagrało.
Kamienica w której mieszkała Tamara stała koło Krakowskiego Rynku. Miała imponującą witrażową bramę w drzwiach a nad nimi rzeczywiście zamontowana była kamera.
– Panie Edziu -wrzasnęła Tamara
– Dlaczego krzyczysz nie możesz po prostu zadzwonić do drzwi.
– Dzwonek nie działa. Dozorca odłączył go bo dzieciaki nie dawały mu spokoju.
W drzwiach stanął pulchny jegomość. Tamara poprosiła go o nagranie z ostatnich 4 dni.
– Stało się coś dopytywał.
– Jeszcze nie wiem – odparła Tamara.
Zaprosił nas do środka. Patrzyłyśmy na monitor jak sroka w kość. Ludzie wchodzili i wychodzili. W jednej chwili Tamara przybliżyła twarz do ekranu i wytrzeszczyła oczy.
– O kur…a to Damian. Panie Edziu Pan zatrzyma ten film – poprosiła.
Przyglądała się uważnie chłopakowi który wszedł do kamienicy.
– Tak to on. Nie mam najmniejszych wątpliwości ale co on tu robi.
Dobre pytanie pomyślałam. Damian to siostrzeniec Tamary. Kamera uchwyciła go jak wchodził z jakąś laską. Kobieta wyglądała mi na dużo starszą od niego.
– Ile on ma lat? – zapytałam
– 16 – odpowiedziała Tamarka
A potem wrzasnęła
– A to gówniarz. Schadzek mu się u mnie zachciało. Jak powiem o tym jego matce to mu nogi z tyłka powyrywa. Taki ojszczy mur a już za babami lata.
Pan Edzio uśmiechnął się pod wąsem.
– Wyrośnięty dzieciuch z niego to go wola boska wodzi.
Tamara wbiła wzrok w Edzia w taki sposób że chłop o mało nie padł trupem.
…
Minęły 2 tygodnie
Siedziałyśmy na tarasie i piłyśmy kawę. Tamara nie mogła przeboleć że Damian pod jej nieobecność korzystał z mieszkania.
– A co na to jego matka? – zapytałam
– Nic
– Jak to nic?
– Sama jestem zdziwiona – odpowiedziała zawiedzionym głosem Tamarka
– Hanka przeprosiła mnie i uznała sprawę za zamkniętą ale za to Wiesiek jak się dowiedział zdjął pas i zrobił z niego użytek. Sama widziałam – dodała z niekłamaną satysfakcją.
…
Minęły kolejne 2 tygodnie.
W środku nocy obudził mnie telefon. Dzwoniła Tamara.
-Jestem u Hanki nie uwierzysz co się stało. Damian będzie ojcem. Dziewczyna ma 26 lat i pochodzi z katolickiej rodziny. Zażądała żeby się z nią ożenił. Ale to nie wszystko. Hanka uważa że to poniekąd moja wina bo w moim mieszkaniu się spotykali. A ja byłam na tyle nie rozgarnięta że w tym wszystkim się nie połapałam. Właśnie mnie poprosiła żebym wynajęła im pokój. Wyobrażasz to sobie. Bezczelna. Nie pójdę na wesele. Jestem na nią śmiertelnie obrażona.
Damian i Kasia wyjechali do Szwecji. Tam też odbyło się ich wesele. Karolinka ich córka chowa się zdrowo. Tamara z Hanką nie odzywają się do dziś.
Autor Etnoria Aris



