Opowiadanie nr 147

Udosptępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Wszystkie historie z udziałem Etnorii Aris wydarzyły się naprawdę. Zmienione zostały tylko imiona uczestników tych zdarzeń…

– Pani Etnorio miało być tak pięknie, odprawiliśmy rytuały i co? Jak nie było przy mnie tej jedynej tak nie ma.

Mój klient rozłożył ręce.

– Uprzedzałam Pana że trzeba będzie zaczekać.

– Wiem ale ja już czekam ponad rok, idą święta. Chciałbym je spędzić z rodziną.

– To proszę wsiąść w samochód i do tej rodziny pojechać.

– Nie pojadę. Oni mnie tam nie chcą a ja nie chcę ich. Chce założyć swoją rodzinę i dla nich kupować prezenty.

– Panie Tomaszu mamy koniec września możemy nie zdążyć.

– Ale ja w Panią wierzę. Jeśli trzeba będzie zapłacę. Na swoim szczęściu nie zamierzam oszczędzać.

– Przecież Pan wie że tu nie chodzi o pieniądze.

– Wiem. Ale nie mogę tak bezczynnie siedzieć. Proszę popatrzeć w karty może one nam coś podpowiedzą.

 

Rozłożyłam tarota

 

A to ci niespodzianka. Pomyślałam

– Karty mówią że Boże Narodzenie spędzi Pan z bliską sercu kobietą.

– Czyli się uda! – wykrzyknął uradowany Tomasz. I tyle go widziałam.

…

Po miesiącu znów przyszedł do mnie. Był nie zadowolony i pełen obaw.

W listopadzie jego niezadowolenie osiągnęło punkt kulminacyjny.

 

– Na mnie musi ciążyć jakaś klątwa –  narzekał.

– Nic na Panu nie ciąży. Jest Pan wolny od przekleństw. Niech że się Pan uspokoi.

– Jestem spokojny i samotny.

 

Po raz kolejny rozłożyłam karty.

Uparcie twierdziły że w Święta Tomasz spotka swoje szczęście.

…

Koło południa w Wigilię zadzwonił.

– Jestem sam jak palec. Nawet nie chce mi się rozpakować zakupów które zrobiłem. Taki widać mój los.

W pierwszy dzień świąt odebrałam telefon. Po drugiej stronie było słychać krzyki dzieci. Najwyraźniej bawiły się w najlepsze.

– Nie mogę teraz rozmawiać. Mam gości – powiedział i odłożył słuchawkę.

W Sylwestra życzenia złożył mi sms- owo. A po tygodniu przyszedł do mnie z czekoladkami.

– Z jakiej to okazji? – zapytałam

– Pani jest cudowna. A te słodycze to w podzięce za to że mnie Pani wspierała i tolerowała moje fanaberie.

Zaparzyłam kawę. Usiedliśmy przy stole w salonie. Tomasz milczał. Po dobrej chwili nachylił się w moją stronę i wyszeptał tajemniczo.

– Poznałem kogoś . Ma na imię Monika. Jest cudowna. Ma troje dzieci. Spędziliśmy razem Święta i Sylwestra. Wie Pani w jakim podłym nastroju byłem w Wigilię.

Przytaknęłam.

– Choinka nie ubrana. Zakupy nie rozpakowane a ja nie miałem ochoty dosłownie na nic. I wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otwieram a w progu stoją cztery anioły. Przesadzam. Roześmiał się sam do siebie.

– To była Monika i trójka dzieci. Cali oblepieni śnieżnym puchem. Pod moją bramką zepsuł jej się samochód. Jechała do rodziców zostało jej jeszcze jakieś 150 km. Pytała o jakiś warsztat. Szukała mechanika. Pani Etnorio kto w Wigilię popołudniu siedzi warsztacie. Wziąłem samochód na hol i zaciągnąłem do swojego garażu. Myślałem że coś pomogę. W między czasie wypiliśmy kawę. Dzieci zaczęły ubierać choinkę. A ja zszedłem do garażu i podniosłem maskę. Na mechanice się kompletnie nie znam. Kable wydawały się być w porządku. Wiedziałem że im nie pomogę ale nie wiedziałem jak mam o tym powiedzieć Monice. Usiadłem na starych oponach i z tej bezradności straciłem poczucie czasu. Do rzeczywistości przywrócił mnie zapach grzybów i gotowanej kapusty. Wybiegłem na górę; – I co? – zapytała Monika; – Nie poradzę; – A ja w podzięce postanowiłam ugotować dla Ciebie kolację; Stała na środku kuchni w za dużym fartuchu a ja patrzyłem na nią  i wtedy się zakochałem. Podszedłem do niej przytuliłem i pocałowałem; – Co Wy robicie? – zapytała Kasia jej najmłodsza córka;- Witam w moim domu anioła. Wziąłem mała na ręce i poczułem że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Za oknem szalała zamieć. Drogi stały się nie przejezdne. Monika spędziła u mnie Święta a po nich odwiozłem ją do rodziców. Przyjęli mnie jak swojego. Zostałem z nimi na Sylwestra i się oświadczyłem.

– Jak to? – zapytałam zdziwiona

-Normalnie – obrączkę zrobiłem z czekoladowego złotka. Innej nie miałem a Monika mnie przyjęła.

– Przecież się nie znacie. Po co ten pośpiech?

– Nie ma pospiechu. Ślub zaplanowaliśmy na czerwiec.

 

 

Przeczucie podpowiadało mi że do ślubu dojdzie znacznie wcześniej. Tak się też stało. Pobrali się w Wielkanoc. Monika była w ciąży i nie chcieli odkładać ożenku. Tomasz oszalał na jej punkcie. A ona  w końcu znalazła mężczyznę który kocha ją i jej dzieci. We wrześniu na świecie powitaliśmy Marcela. Dzieci chowają się zdrowo a Tomasz z Monika uwierzyli we własne szczęście.

 

Autor Etnoria Aris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Opowiadanie nr 165

– Etnoria mogłabyś do Nas jutro zajrzeć? – Jurto nie mogę jestem zawalona robotą. Beatko może w przyszłym tygodniu znajdę trochę wolnego czasu to przyjadę.

Czytaj dalej >>>

Opowiadanie nr 164

  Halny to nie jest taki zwyczajny wiatr, słychać w nim wycie potępionych dusz. Władek zaciągnął się dymem z papierosa i popatrzył na Tatry. Tu

Czytaj dalej >>>

Odwiedź nas na

Wiersze Etrnorii Aris

Wiersz 32

Dzień bez Ciebie Jest dniem straconym, Pozwól mi kochać Tak by wszystkie Nasze dni Były kłębkami szczęścia

Czytaj dalej >>>

Wiersz 31

Pieprzem i solą dopraw moje życie Cukrem posyp ścieżki nieznane Chcę być przy Tobie Tobie ufać pragnę Prowadź mnie przez krainę marzeń Ku malinowej krainie

Czytaj dalej >>>

Pozostałe wpisy

FAZY KSIĘŻYCA 2024

Faza księżyca Data Godzina Nów 11 stycznia 2024 12:58:05 Pełnia Wilka 25 stycznia 2024 18:54:43 Nów 10 lutego 2024 00:00:44 Pełnia Śnieżny Księżyc 24 lutego

Czytaj dalej >>>

Fazy księżyca 2023

Faza księżyca Data Godzina Pełnia Wilka 7 stycznia 00:09 Nów 21 stycznia 21:55 Pełnia Śnieżny Księżyc 5 lutego 19:30 Nów 20 lutego 08:09 Pełnia Robaczego

Czytaj dalej >>>

All Rights Reserved ©2020 Etnoria Aris || Wykonanie MosakDesign