– Pani Etnorio miało być tak pięknie, odprawiliśmy rytuały i co? Jak nie było przy mnie tej jedynej tak nie ma.
Mój klient rozłożył ręce.
– Uprzedzałam Pana że trzeba będzie zaczekać.
– Wiem ale ja już czekam ponad rok, idą święta. Chciałbym je spędzić z rodziną.
– To proszę wsiąść w samochód i do tej rodziny pojechać.
– Nie pojadę. Oni mnie tam nie chcą a ja nie chcę ich. Chce założyć swoją rodzinę i dla nich kupować prezenty.
– Panie Tomaszu mamy koniec września możemy nie zdążyć.
– Ale ja w Panią wierzę. Jeśli trzeba będzie zapłacę. Na swoim szczęściu nie zamierzam oszczędzać.
– Przecież Pan wie że tu nie chodzi o pieniądze.
– Wiem. Ale nie mogę tak bezczynnie siedzieć. Proszę popatrzeć w karty może one nam coś podpowiedzą.
Rozłożyłam tarota
A to ci niespodzianka. Pomyślałam
– Karty mówią że Boże Narodzenie spędzi Pan z bliską sercu kobietą.
– Czyli się uda! – wykrzyknął uradowany Tomasz. I tyle go widziałam.
…
Po miesiącu znów przyszedł do mnie. Był nie zadowolony i pełen obaw.
W listopadzie jego niezadowolenie osiągnęło punkt kulminacyjny.
– Na mnie musi ciążyć jakaś klątwa – narzekał.
– Nic na Panu nie ciąży. Jest Pan wolny od przekleństw. Niech że się Pan uspokoi.
– Jestem spokojny i samotny.
Po raz kolejny rozłożyłam karty.
Uparcie twierdziły że w Święta Tomasz spotka swoje szczęście.
…
Koło południa w Wigilię zadzwonił.
– Jestem sam jak palec. Nawet nie chce mi się rozpakować zakupów które zrobiłem. Taki widać mój los.
W pierwszy dzień świąt odebrałam telefon. Po drugiej stronie było słychać krzyki dzieci. Najwyraźniej bawiły się w najlepsze.
– Nie mogę teraz rozmawiać. Mam gości – powiedział i odłożył słuchawkę.
W Sylwestra życzenia złożył mi sms- owo. A po tygodniu przyszedł do mnie z czekoladkami.
– Z jakiej to okazji? – zapytałam
– Pani jest cudowna. A te słodycze to w podzięce za to że mnie Pani wspierała i tolerowała moje fanaberie.
Zaparzyłam kawę. Usiedliśmy przy stole w salonie. Tomasz milczał. Po dobrej chwili nachylił się w moją stronę i wyszeptał tajemniczo.
– Poznałem kogoś . Ma na imię Monika. Jest cudowna. Ma troje dzieci. Spędziliśmy razem Święta i Sylwestra. Wie Pani w jakim podłym nastroju byłem w Wigilię.
Przytaknęłam.
– Choinka nie ubrana. Zakupy nie rozpakowane a ja nie miałem ochoty dosłownie na nic. I wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otwieram a w progu stoją cztery anioły. Przesadzam. Roześmiał się sam do siebie.
– To była Monika i trójka dzieci. Cali oblepieni śnieżnym puchem. Pod moją bramką zepsuł jej się samochód. Jechała do rodziców zostało jej jeszcze jakieś 150 km. Pytała o jakiś warsztat. Szukała mechanika. Pani Etnorio kto w Wigilię popołudniu siedzi warsztacie. Wziąłem samochód na hol i zaciągnąłem do swojego garażu. Myślałem że coś pomogę. W między czasie wypiliśmy kawę. Dzieci zaczęły ubierać choinkę. A ja zszedłem do garażu i podniosłem maskę. Na mechanice się kompletnie nie znam. Kable wydawały się być w porządku. Wiedziałem że im nie pomogę ale nie wiedziałem jak mam o tym powiedzieć Monice. Usiadłem na starych oponach i z tej bezradności straciłem poczucie czasu. Do rzeczywistości przywrócił mnie zapach grzybów i gotowanej kapusty. Wybiegłem na górę; – I co? – zapytała Monika; – Nie poradzę; – A ja w podzięce postanowiłam ugotować dla Ciebie kolację; Stała na środku kuchni w za dużym fartuchu a ja patrzyłem na nią i wtedy się zakochałem. Podszedłem do niej przytuliłem i pocałowałem; – Co Wy robicie? – zapytała Kasia jej najmłodsza córka;- Witam w moim domu anioła. Wziąłem mała na ręce i poczułem że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Za oknem szalała zamieć. Drogi stały się nie przejezdne. Monika spędziła u mnie Święta a po nich odwiozłem ją do rodziców. Przyjęli mnie jak swojego. Zostałem z nimi na Sylwestra i się oświadczyłem.
– Jak to? – zapytałam zdziwiona
-Normalnie – obrączkę zrobiłem z czekoladowego złotka. Innej nie miałem a Monika mnie przyjęła.
– Przecież się nie znacie. Po co ten pośpiech?
– Nie ma pospiechu. Ślub zaplanowaliśmy na czerwiec.
Przeczucie podpowiadało mi że do ślubu dojdzie znacznie wcześniej. Tak się też stało. Pobrali się w Wielkanoc. Monika była w ciąży i nie chcieli odkładać ożenku. Tomasz oszalał na jej punkcie. A ona w końcu znalazła mężczyznę który kocha ją i jej dzieci. We wrześniu na świecie powitaliśmy Marcela. Dzieci chowają się zdrowo a Tomasz z Monika uwierzyli we własne szczęście.
Autor Etnoria Aris



