– Wiem co słyszałem – mój klient wlepił we mnie wzrok
Siedzieliśmy w moim salonie. Nie mogłam pozbierać myśli tak by ułożyć je w logiczną całość.
– Panie Czesiu – poprosiłam
– Proszę opowiedzieć mi wszystko od początku.
Czesław wziął głęboki oddech i zaczął opowiadać.
– Dwa tygodnie temu wstałem jak zwykle w środku nocy. Żona nie pozwala jeść mi kolacji bo uważa że jestem za gruby, a widziałem że kupiła łososia. Postanowiłem zrobić sobie kanapki. Siedziałem po ciemku w kuchni bo gdyby Beata złapała mnie na podżeraniu nie dała by mi spokoju. I wtedy usłyszałem płacz niemowlaka. Takie kwilenie. Zamarłem. Płacz po chwili ucichł. Ale kanapka i tak stanęła mi w gardle. Kolejnej nocy historia się powtórzyła. Kilka dni był spokój i znów usłyszałem płacz.
– O której to było – zapytałam
– Koło północy.
– A skąd dochodził płacz? – dopytywałam
– Trudno powiedzieć najpierw myślałem że z góry ale to nie możliwe odkąd córki wyjechały na studia dwa pietra stoją puste.
– A Bartek? Gdzie Pański syn ma pokój?
– Na parterze obok naszej sypialni. Dlaczego Pani o to pyta? Co Bartek ma z tym wspólnego?- poirytował się Pan Czesław
– Pani Etnorio ja przypuszczam co to może być. To najprawdopodobniej zabłąkana dusza dziecka które mnie prześladuje.
– Dlaczego miałaby to robić?
Mój klient opuścił głowę i zniżył głos.
– Dwa lata temu moja żona Beata była w ciąży i z mojej winy tej ciąży nie donosiła. Wiem że mi nie wybaczyła. Podjąłem taką decyzję bo czułem się przyparty do muru. Nasze dzieci są prawie dorosłe a tu taka wpadka.
Rozłożyłam tarota
-Nie widzę przy Was ducha nienarodzonego dziecka.
– W takim razie czyja to dusza?
– Niczyja. Nikt z zaświatów w Waszym domu nie przebywa.
– Chce Pani powiedzieć że z głodu mam omamy słuchowe?
– Tego nie powiedziałam.
– Niech że Pani patrzy w te karty bo mnie jasny szlag trafi.
Tarot odpowiadał pokrętnie. Postanowiłam wesprzeć się magią ognia.
– Panie Czesiu proszę przyjść do mnie jutro. Będę wiedziała coś więcej.
…
Na drugi dzień o 9 rano obudził mnie dzwonek w drzwiach. W progu zobaczyłam przerażonego Czesława.
– Jedziemy do mnie – zarządził
– Nie ma mowy. Mam umówione sesje z klientami. Najwcześniej znajdę czas popołudniu. Stało się cos zapytałam? – bo zachowanie Pana Czesława było co najmniej dziwne.
– Wszedłem wczoraj do kuchni jak zwykle. Przez drzwi balkonowe na tarasie zobaczyłem postać w kapturze. Podbiegłem do drzwi i zapaliłem światło ale ona rozpłynęła się w mroku – opowiadał zdenerwowany Czesław
– Przyjadę do Pana po obiedzie – obiecałam
Mój klient mieszkał w dwu piętrowym domu Pamiętającym najlepsze czasy komuny. Budynek wybudował jego ojciec dla swoich dzieci. Obecnie na 300 metrach mieszkał Pan Czesław z żoną i synem Bartkiem który w tym roku rozpoczął naukę w technikum budowlanym. Nacisnęłam dzwonek. Furtkę otworzyła mi Pani Beata.
– Niech że Nas Pani ratuje. Czesiek oszalał. W nocy słyszy płacz dziecka.
– A Pani nic nie słyszy- zapytałam
Beata przecząco pokręciła głową.
Weszłyśmy do holu.
– Mogę się rozejrzeć – zapytałam
– Ależ proszę. Ja w tym czasie zaparzę kawę.
Po drewnianych schodach weszłam na piętro. Trzy pokoje były obite boazerią. W oknach wisiały ciężkie wiśniowe zasłony. Jak by czas zatrzymał się pół wieku temu. Znów ruszyłam schodami. Na drugim piętrze wystrój był zupełnie inny. Ściany pomalowane w pastelowych barwach i meble z Ikei nadawały wnętrzom lekkości. Usiadłam w fotelu i zamknęłam oczy. Starałam się przywołać wydarzenia minionych nocy. Po kilkunastu minutach zeszłam na dół.
– Jest Bartek? – zapytałam
– Jeszcze nie wrócił ze szkoły – Pan Czesiu spojrzał na zegarek
– Lada moment powinien tu być. Znalazła Pani coś na górze?
Uśmiechnęłam się do Beaty. I wtedy przyszedł Bartek.
– Pozwól no do nas synu- zagrzmiał Pan Czesław
Widziałam jak chłopak blednie. Podszedł do nas przestraszony. Nie miałam sumienia kontynuować tej rozmowy.
– Bartusiu proponuje Ci spacer – powiedziałam
– Ale dlaczego? – Pan Czesław próbował coś powiedzieć
– Nie ma ale.
Otwarłam drzwi i wypchnęłam zaskoczonego chłopaka na zewnątrz.
– Wiem co chce Pani mi powiedzieć i po co Pani tu przyszła. To moje dziecko mój ojciec słyszy po nocach. Urodziło się w wakacje. Ola studiuje weterynarię i musi się dużo uczyć. Przy małej pomaga jej mama. A ja czasami w nocy zabieram małą do siebie.
– Kiedy zamierzasz o tym powiedzieć rodzicom?
Chłopak milczał.
– Ojciec mnie zabija jak mu o tym powiem.
– W takim razie powiem mu o tym ja. A Ty idź na pizzę albo na lody, przez 2 godziny masz się w domu nie pokazywać.
Czesława wiadomość że został dziadkiem dosłownie zwaliła z nóg. Nie był w stanie nic powiedzieć, ani podnieść się z fotela. Beata płakała. A potem na przemian krzyczał i przeklinał. Nie wiem co działo się później bo pożegnałam się z nimi. Zadzwoniłam do Bartka żeby nie wracał na noc. Obiecał że tego nie zrobi. A potem sprawy potoczyły się szybko. Dzidkowie poznali wnuczkę. Wzięli ją na ręce i wszystkie lody stopniały. Po miesiącu zaproponowali Oli że zaadoptują małą. Ale Ola się waha nie podjęła jeszcze żadnej decyzji.
Autor Etnoria Aris



