Zbliżała się listopadowa pełnia. Na rozgwieżdżonym niebie królował srebrny księżyc. Wracałam ze spotkania z moją kuzynką która tydzień wcześniej przyjechała z Oslo. Nalegała na spotkanie. Ponoć poznała mężczyznę idealnego. Wszystko wskazywało na to że Jarosław nieźle zawrócił jej w głowie. Niechętnie zgodziłam się na spotkanie bo przed pełnią trudno mi wygospodarować choć odrobinę czasu. Podobnie było i tym razem. Do Zakopanego dojechałam późnym popołudniem. Usiadłyśmy w salonie a ja rozłożyłam jej karty. Tarot mówił że mężczyzna rzucił na Dorotę miłosne zaklęcie. Moja kuzynka z niedowierzaniem słuchała moich słów.
– Jesteś tego pewna? – zapytała
– Tak – przytaknęłam
– Daj mi to co od niego dostałaś. Musze to oczyścić.
– Skąd wiesz że dostałam prezent? – Dorota wytrzeszczyła oczy.
– No tak – powiedziała po chwili
– Przepraszam – zdjęła z ręki złotą bransoletkę i podała mi ją.
– Dorotko muszę ją zabrać ze sobą. Oczyszczenie jej trochę mi zajmie a ja nie mam zbyt wiele czasu. Za kilka dni będzie gotowa. Będziesz mogła ja odebrać.
Pożegnałam się i wyszłam.
W samochodzie poczułam się nieswojo. Miałam wrażenie że ktoś mi się przygląda. Uważnie rozejrzałam się wokół. Ulica była pusta. Dochodziła 23. Odpaliłam silnik samochodu i ruszyłam w stronę domu. W połowie drogi musiałam się zatrzymać. Uczucie że ktoś mnie obserwuje stało się nieznośne. Zatrzymałam samochód. Oparłam się o fotel. Zamknęłam oczy. Zobaczyłam kasyno. Tłum kłębiących się ludzi. Czułam ich emocje. Strach. Podniecenie. I ogromną chęć wygranej za wszelką cenę. W tłumie ludzi stał Jarek. Narzeczony Doroty. Co on tam robi. Pomyślałam. Karty nie pokazywały że jest hazardzistą. Kolejny obraz mnie zaskoczył. Zobaczyłam młoda dziewczynę całą we łzach. Wiedziałam że czegoś szuka. Wizje ustały. Zapaliłam papierosa. Wyszeptałam zaklęcia. Uczucie że ktoś mnie obserwuje odeszło. Wróciłam do domu.
Dorota nie pojawiła się u mnie po odbiór bransoletki. Zadzwoniłam do niej po tygodniu. Od nie chcenia zapytała co zobaczyłam w ogniu i czy udało mi się oczyścić prezent.
– Dorotko jak dobrze znasz Jarka?
– Nie znam go zbyt długo.
– Czyli ile?
– Około miesiąca – padła odpowiedź.
– I po tak krótkiej znajomości przyjmujesz od mężczyzny złotą bransoletkę o oświadczynach nawet nie wspomnę.
– Etnoria to nie tak jak myślisz.
– Owszem on mi ją dał ale ja za nią zapłaciłam
Odjęło mi mowę.
– Chcesz mi powiedzieć że mężczyzna który się z Tobą zaręczył dał Ci prezent za który Ty zapłaciłaś?
– No tak – usiłowała tłumaczyć Dorota
– Miał jakieś terminowe płatności. Pieniądze które miały wpłynąć na konto nie wpłynęły. Nie wziął pod uwagę opóźnień i przez ten prezent został bez grosza. Wtedy dałam mu 1000 euro. Obiecał że odda.
– I co oddał?
Dorota przecząco pokręciła głową.
– Dlaczego dałaś mu tyle kasy? Przecież ta bransoletka nie jest tyle warta.
Dotota patrzyła na mnie i nic nie mówiła.
– Szczerze powiem że nie wiem dlaczego dałam mu tyle pieniędzy – usłyszałam po chwili.
– Moja droga ten Twój Jarek prowadzi bardzo pokrętne interesy. Jego miejscem pracy są kasyna i tory wyścigowe. Funkcjonuje jak mobilny lombard. Nie muszę Ci tłumaczyć jaką złą energią się otacza. Prezent który od niego dostałaś jest kradziony. Ojciec okradł córkę. Bransoletkę dostała od babci na 16 urodziny. Myślała że ją zgubiła. Dziewczyna poszła do wróżki. Odkąd mi ją dałaś czułam na sobie jej wzrok.
– A co z magią miłosną – mówiłaś że jestem pod jej wpływem.
– Byłaś – poprawiłam Dorotę
– Ściągnęłam to z Ciebie.
Spojrzałam na Dorotę uważnie. Miałam wrażenie że się kuli.
– Dorota czy jest coś o czym chciałabyś mi powiedzieć? Jarek gustuje w zamożnych kobietach a o ile wiem Ty do nich nie należysz. Zlecił zrobienie rytuału bo chce Tobą manipulować.
– Eti ja dostanę spadek.
– Jaki spadek? Przecież Twoi rodzice żyją.
– Nie po nich. Po cioci Stefanii. Zapisała mi dom w Kościelisku.
– Tobie go zapisała? Ale dlaczego przecież ma córkę? Co na to Karolina?
– Z Karoliną się pokłóciła.
– O co?
Nie doczekałam się odpowiedzi. Dorota ryczała jak bóbr.
– Jarek znalazł już na dom kupca. Mam dostać 3 miliony na konto w przyszłym tygodniu.
Wiedziałam że Dorota skłóciła matkę z córką. Wcześniej uknuła intrygę by móc przejąć dom po cioci.
– Posłuchaj moja droga. Jarek Tobą manipuluje. Musisz go zostawić dla własnego dobra. On Cię nie kocha. Chodzi mu tylko i wyłącznie o Twoje pieniądze.
– Jesteś tego pewna? – z niedowierzaniem zapytała Dorota.
Przytaknęłam
Moja kuzynka wróciła do Oslo. Z Jarkiem była jeszcze półtora roku. Pieniądze ze sprzedaży domu inwestowała w bardzo niepewne interesy. W rezultacie prawie wszystko straciła. Komornik zlicytował też mieszkanie w Warszawie które kupiła znacznie wcześniej. Któregoś dnia Jarek zniknął z resztą gotówki którą miała w domu. Wtedy zdecydowała się pójść na policje i wszystko opowiedzieć. Policji Jarosław okazał się być dobrze znany. To oszust który posługiwał się wieloma tożsamościami. Jarosław Boćko okazał się być 83 letnim staruszkiem któremu kilka lat temu skradziono dowód osobisty. Na stałe mieszkał w Liverpoolu. Dorota do dziś nie może o nim zapomnieć.
Autor Etnoria Aris



