Kogo licho niesie po nocy. Było już dobrze po 22 kiedy w moich drzwiach rozległ się dzwonek. Stojący przy mnie dog niemiecki nastroszył sierść na grzbiecie. Po dłużej chwili usłyszałam
– Etnoria otwórz to ja Kamil.
– Jaki Kamil? – zapytałam
– Kamil od wujka Jaśka. Wpuść mnie bo potwornie zmarzłem.
Otworzyłam drzwi. W strugach deszczu przed drzwiami stał mój daleki kuzyn i zakała rodziny.
– Co Ty tu robisz? – zapytałam zdziwiona. Jednocześnie odsuwając się na bok by nieproszony gość mógł wejść do środka.
– Jestem w depresji, nie mam gdzie spać. Przygarniesz mnie na kilka dni.
Przytaknęłam. Choć wewnętrzny głos rozsądku podpowiadał mi co innego. Kamilek to jedyne dziecko wujostwa. Wychuchane, wydmuchane i zawsze wychwalane pod niebiosa. A co za tym idzie ciągle bez winy. Do tego Kamilek miał zawsze 2 lewe ręce do roboty. Nigdy nic mu się nie chciało i nie słyszałam żeby kiedykolwiek w życiu uczciwie pracował. Zamożni rodzice zapewnili mu wszystko. Dobre liceum potem studia których nie skończył bo zachciało mu się wozić po mieście panienki do towarzystwa samochodem wuja. W tym czasie w mieście były tylko 2 takie modele samochodów. Jeden należał do starosty drugi do wujka Jaśka. Ludzie zaczęli podejrzewać że starosta dorabia na boku i szlaja się po burdelach. W mieście wybuchła afera. Na nic zdały się wyjaśnienia. Prośby i obietnice. Kamil musiał się teleportować z miasta. Wujostwo przeniosło go na inną uczelnię oddaloną 200 km od domu. Kamilek poczuł wiatr w żaglach. Przez 2 lata udawał że studiuje. Naciągał rodziców na kasę. A przed babcią starowinką udawał niedożywionego, biednego studenta. W końcu babcia zapisała mu 3 pokojowe mieszkanie we Wrocławiu co spowodowało że cała rodzina się pokłóciła. Po kilku miesiącach staruszka zmarła, a Kamilek oświadczył że studiował nie będzie bo się żeni. Narzeczoną okazała się córka najbliższej przyjaciółki jego matki. Studentka 3 roku stomatologii którą zamierzała porzucić bo była w 4 miesiącu ciąży. Obie niedoszłe teściowe wzięły się za łeb bo każda broniła swojego dziecka. I wieloletnią przyjaźń szlag trafił. Do ślubu i tak nie doszło bo pojawiła się kolejna narzeczona jeszcze bardziej zaawansowana bo w 5 miesiącu ciąży. Kamilek zbałamucił Sabinkę córkę księgowej u której jego ojciec się rozliczał. Rozpętało się prawdziwe piekło i wtedy Kamilek zniknął. Przez pośrednika sprzedał mieszkanie po babci i przez 2 lata nikt o nim nic nie słyszał. Wujowie płacili alimenty na wnuki a sytuacja powoli zaczęła się normować i wtedy Kamilek się odnalazł. W barakowozie pod Kołobrzegiem gdzie uwił sobie miłosne gniazdko z cyganką z którą miał syna. Te informacje o których tutaj piszę są z kategorii tych które ujrzały światło dzienne bo resztę afer wujostwo trzymało w tajemnicy i zamiatało pod dywan. Podejrzewam że to znikomy procent życiorysu Kamilka. A teraz siedział w środku nocy w mojej kuchni i pił herbatę z sokiem malinowym.
– Kamil co się stało? – zapytałam
– Małgośka mnie rzuciła, zabrała Wiktora i odeszła. Nie mam gdzie spać nie mam pieniędzy od nie chciało mi się żyć. Pomożesz mi? – zapytał
– A z czego żyłeś dotychczas?
– Małgośka dostawała zasiłek romski i 500 plus i inne dodatki socjalne. – zaczął wyliczać na palcach.
Ale przerwałam mu w pół słowa.
– Chcesz powiedzieć że Ty nie pracowałeś?
Kamil popatrzył na mnie okrągłymi oczami.
– A po co przecież nam starczało.
– Dlaczego nie pojedziesz do rodziców przecież w dalszym ciągu jesteś ich dzieckiem.
– Nie mogę – odpowiedział i spuścił głowę.
Na drugi dzień o 8 rano obudziło mnie ujadanie psa. Ktoś natarczywie walił pięścią w moje drzwi. Otworzyłam i zamarłam. W moim ogrodzie stało kilkunastu cyganów obwieszonych złotem.
– Jest Kamil? – zapytał jeden z nich.
– Nie – zaprzeczyłam
– Skąd ten pomysł. – skłamałam choć miałam ochotę powiedzieć prawdę. Chciałam po prostu uniknąć tragedii do której niechybnie by doszło
– A wie Pani gdzie mógłby być ten skur….? – wycedził przez zęby jeden z cyganów.
– Nie – skłamałam ponownie
Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami. Po chwili zasunęłam ciężką zasuwę i pobiegłam na piętro do pokoju w którym spał Kamil. Stał przy oknie. Blady jak ściana. Na mój widok podskoczył do mnie i zaczął całować mnie po rękach.
– Dziękuję że mnie nie wydałaś. Oni by mnie zabili.
Wyszarpnęłam dłonie
– Kamil albo powiesz mi co się tutaj dzieje albo nie chce Cię tutaj widzieć. Masz zabrać swoje rzeczy i się wynieść.
– Zrób kawę – powiedział Kamil zrezygnowanym głosem
– Wszystko Ci opowiem
Zeszliśmy do kuchni. Nastawiłam ekspres.
– Wiesz że Małgośka jest cyganką. To jej rodzina stanęła u Twoich drzwi.
– Ale dlaczego oni są tacy wściekli? – zapytałam
– Bo młodsza siostra Małgośki zaszła w ciążę.
Popatrzyłam na niego nic nie rozumiejąc. Dopiero po chwili dotarło do mnie znaczenie jego słów.
– Chcesz powiedzieć że jesteś ojcem dziecka siostry swojej kobiety?
Kamil milczał.
– Etnoria oni jak mnie dorwą to na pewno mnie zabiją. Musisz mnie ukryć.
Wstałam od stołu i zdecydowanym głosem powiedziałam
– Dzwonię do wujostwa a Ty się ubieraj.
Złapał mnie za rękę tak zdecydowanie że upuściłam telefon.
– Etnoria nie rób tego oni mi nie pomogą. Są na mnie wściekli. Ojciec kupił mi mieszkanie w Kołobrzegu i samochód. Postawił jeden warunek. Miałem znaleźć sobie pracę i utrzymać rodzinę. Ale o pracę jest ciężko. A to co dostawała Małgośka nam wystarczało. No to wynająłem mieszkanie w bloku. I żyło nam się całkiem dobrze. Aż do momentu jak przyjechała do nas Grażyna. A ja się w niej zakochałem. I to z nią a nie z Małgośką zamieszkałem w nowym mieszkaniu. Zaraz potem zaszła w ciążę. Choć formalnie była żoną cygana. U nich jest to nie dopuszczalne i stąd ta wściekłość.
– Wcale mnie to nie dziwi – krzyknęłam do niego
– Że z taka zaciekłością Cię ścigają.
– Etnorka poradź mi coś – poprosił.
Ale ja miałam pustkę w głowie i nie potrafiłam mu udzielić stosownej rady. Mieszkał u mnie przez 2 miesiące, aż do momentu kiedy odwiedziła mnie Iwonka moja przyjaciółka z Paryża. I tak się nim zachwyciła że wyjechali razem a ja pozbyłam się niechcianego lokatora i odetchnęłam z ulgą.
Na Boże Narodzenie dostałam kartkę z życzeniami. Zdrowia i pomyślności śle Kamil z niunią. Zadzwoniłam do Iwony.
– Masz kontakt z Kamilem? – zapytałam
– Nie, zaraz po przyjeździe poznał przyjaciółkę mojej teściowej i wyjechali na Riwierę ona tam ma willę.
– A ile lat ma ta przyjaciółka? – przerwałam Iwonie w pół słowa.
– Nie wiem ale pierwszej młodości to ona nie jest. Można by było śmiało powiedzieć że to dama w podeszłym wieku. Etnoria co z Tobą? Nie poznaje Cię? Czy to ważne ile ona ma lat? Najważniejsze że się kochają i są szczęśliwi.
Autor Etnoria Aris.



