– To był duch..
W moim gabinecie przede mną siedziały dwie kobiety i przekrzykiwały się wzajemnie.
– Drogie Panie proszę o spokój. Drogie Panie może najpierw Pani Renata opowie nam co się zdarzyło a później o to samo poproszę Panią Lucynkę.
– Dobrze – zgodziły się jednocześnie.
-Mów pierwsza – Lucyna szturchnęła Renatę łokciem.
– To było tak – Renata nabrała powietrza w płuca.
– Wiesława wypatrzyłam już w autobusie. Od razu mi się spodobał. Taki szarmancki przystojniak do schrupania – zachichotała
– Zachowuj się – Lucyna szturchnęła łokciem przyjaciółkę.
– Jechaliśmy autokarem na wczasy do Chorwacji. Na pierwszym postoju na tzw. widelcach przysiadłam się do niego. Zaczęliśmy rozmawiać. Był z Sosnowca. Emerytowany górnik, przy tym wdowiec. Wymarzona partia.
-A przy tym dziwkarz, kłamca, obłudnik i ladaco – przerwała przyjaciółce Lucyna.
– Zazdrośnica – syknęła Renata
– W Chorwacji nie spuszczałam go z oczu. Zapraszałam na spacerki na winko i na wspólne wycieczki. I tak pomału przyzwyczajałam go do siebie. Aż w końcu którejś nocy na plaży nasze ciała zapragnęły być jak najbliżej siebie.
– No coś podobnego – oburzyła się Lucyna
– Ty go po prostu bzyknęłaś
-Ależ Ty jesteś wulgarna – odgryzła się Renata
– Drogie Panie spokojnie, co było dalej?– zapytałam
– Nic nie było bo zaczął mnie unikać.
– Dostał co chciał, to do czego mu jeszcze byłaś potrzebna – odezwała się znów Lucyna.
– Pani Etnorio teraz ja opowiem jak było bo nie mogę słuchać jak Renata opowiada te pierdoły.
Pani Lucyna nie dawała za wygraną.
– Ten podstarzały playboy Casanova z Bożej łaski żadnej nie przepuścił. Zaliczył wszystkie chętne kobiety w hotelu.
– Mówiłaś że Ciebie nie – odezwała się Renata
– Oczywiście że nie jak możesz w ogóle mnie o to podejrzewać.
– Jestem niemal pewna że widziałam Was razem w zieloną noc
– A to dobre – uśmiechnęła się Lucyna
– Przecież w zieloną noc byłaś urżnięta w trupa. Jak mogłaś cokolwiek w takim stanie widzieć. Przecież Ty z tej nocy nic nie pamiętasz. Może Ty widziałaś ducha? Bo taka sytuacja o której Ty mówisz w rzeczywistości miejsca nie miała.
– A propos ducha- ożywiła się Pani Renata
– Proszę nam powiedzieć Pani Etnorio czy ja rzeczywiście w zieloną noc widziałam zjawę i miałam omamy wzrokowe.
Popatrzyłam znacząco na Panią Lucynę a ona wbiła wzrok w okno. I co ja mam zrobić pomyślałam. Powiem prawdę to skłócę ze sobą przyjaciółki ze szkolnej ławki. Ale kłamać też nie mogę.
– Drogie Panie – zaczęłam dyplomatycznie
– Kim jest dla Was ten mężczyzna?
– Nikim- odpowiedziały równocześnie
– To dlaczego chcecie składać w pamięci fragmenty zielonej nocy?
– Ja nie chce – powiedziała Lucyna
– To Renata upierała się żeby do Pani przyjść.
– Pani Renato – zwróciłam się do mojej klientki.
– Do czego jest Pani ta wiedza potrzebna?
Renata milczała
– Może ma Pani rację – odpowiedziała po dłuższej chwili.
Przy pożegnaniu Lucyna mocno ścisnęła moja rękę i porozumiewawczo zmrużyła oczy. A na drugi dzień dostałam od niej ogromny bukiet kwiatów a na karteczce był napis dozgonnie wdzięczna Lucyna.
Autor Etnoria Aris



