– Ona tak bardzo mnie zraniła, okłamała mnie a ja jej tak ufałem.
Przede mną siedział Pan młody i ryczał jak mała dziewczynka. Patrzyłam na niego i nic nie rozumiałam.
– Panie Piotrze niech się Pan weźmie w garść i opowie co się stało?
– Dziś rano wziąłem ślub – wyszlochał mężczyzna
– Potem pojechaliśmy na przyjęcie i było naprawdę cudownie.
– W takim razie dlaczego uciekł Pan z własnego wesela i trafił do mnie? – zapytałam
– Urszula moja żona ma dziecko, które przede mną ukrywała – powiedział i znów się rozpłakał
– Rozmawiał Pan z żoną?
Mężczyzna pokręcił głową.
– W takim razie jak się Pan o tym dowiedział? – zapytałam
– Gość weselny mi o tym doniósł.
Mój klient bardzo chaotycznie opowiadał mi o dniu swojego ślubu. Rano było błogosławieństwo potem ślub w kościele. Pierwszy taniec, uroczysty obiad. Krojenie tortu, wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółach. Ślub planowali od dwóch lat. Zarezerwowali dom weselny. Zaproszenia zaprojektował im znajomy plastyk. A tu taka niespodzianka.
– Panie Piotrze proszę mi powiedzieć kiedy dowiedział się Pan o dziecku?
– Jak to kiedy? Dzisiaj. Między 20 a 21. Wyszedłem na papierosa przed budynek. A przede mną stanęła śliczna mała dziewczynka. Ubrana w sukienkę z falbanek a na głowie miała wianek z rumianków. – „Czyje to dziecko?” zapytałem mężczyzny który stał kilka kroków dalej. Tamten podszedł do mnie przyjrzał mi się uważnie i zapytał -”Ty jesteś Pan młody?” – przytaknąłem. – „To ono jest Twoje, co się głupio pytasz”. Pani Etnorio świat zawirował mi przed oczami. Oparłem się o mur a ten mały aniołek podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Dziecko patrzyło na mnie a potem powiedziało:-„ Tata chodź idziemy do domu”. I tego było już dla mnie za wiele. Otworzyłem składzik z alkoholem i wypiłem duszkiem butelkę weselnej. Zamówiłem taksówkę i przyjechałem prosto do Pani. Pani Etnorio proszę mi powiedzieć o co tutaj chodzi?
Czegoś w tej historii mi brakowało. Wielokrotnie słyszałam że takie wiejskie wesela obfitują w niespodzianki. Chodź ta o której opowiadał mi mój klient należała do tych z najwyższej półki.
Rozłożyłam karty tarota.
Nic w tej historii mi się nie zgadzało. Karty opowiadały mi zupełnie inny przebieg wydarzeń. Czyżby mój klient wszystko wymyślił. Zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać.
Rozpaliłam ogień i rozsypałam zioła.
Piotr wytrzeszczył oczy ale ani słowem nie skomentował tego co robię.
– Proszę wracać na wesele- powiedziałam
– Już Pana zaczęli szukać. Po drugiej stronie ulicy stoi remiza. W niej też odbywa się wesele. Po kilku głębszych goście zaczęli się przemieszczać a na wsi jak to na wsi. Wszyscy się znają. A dziecko którym Pan się tak zachwycał przyszło z tamtego wesela.
– Ale mężczyzna powiedział że ono jest moje. Dlaczego to zrobił? – dopytywał się mój klient.
– Dlatego że Pana pomylił z Panem młodym z remizy. O tej godzinie na weselach nie jednemu film się urywa. A pamięć płata różne figle.
Mężczyzna wstał i szybkim krokiem przemierzał mój gabinet. Potem stanął przy moim biurku i piskliwym głosem powiedział.
– Ale jaja. Gdybym tego nie przeżył nigdy bym nie uwierzył w taką zwariowaną historię.
Autor Etnoria Aris



