-Moja droga przyjaciółko to był dla mnie szok.
Pan Antoni siedział w głębokim fotelu który całkowicie go przytłaczał.
– Ostrzegałam Pana że wyjazd do Tajlandii nie będzie miał takiego przebiegu jakiego Pan się spodziewa. Karty wyraźnie mówiły o sytuacji która Pana zaskoczy.
– Tak. Pamiętam. Ostrzegała mnie Pani żebym nie kupował kota w worku – irytował się mój klient.
– Ale co ja mam teraz zrobić? Niech że Pani mi coś doradzi.
Mój klient wzniósł oczy ku górze tak jak by czekał na cud. Ale cud nie nadchodził natomiast były kłopoty. Pan Antoni (wdowiec jeszcze ciepły) postanowił się ożenić. Na portalu randkowym poznał Tajkę i zakochał się w niej jak licealista. Miłość kwitła. A Pan Antoni przyszedł do mnie po wsparcie. Wyczułam że oczekuje ode mnie żebym go utwierdziła w przekonaniu o słuszności podjętych decyzji. Tarot stanowczo odradzał ślub i wyjazd. Ale Pan Antoni nie zamierzał słuchać. Na bzdyczył się i oczywiście zrobił po swojemu. Pojechał do Tajlandii i się ożenił. Zaraz po przylocie do Bangkoku wsiadł do taksówki i kazał się wieść do zarezerwowanego hotelu gdzie miała czekać na niego Zima. I rzeczywiście tak było. Narzeczona czekała ale nie sama. Wraz z nią czekała cała jej rodzina. Wszyscy serdecznie powitali Pana Antoniego a przyszły Pan młody zaprosił ich na obiad. Obiad potrwał do kolacji a po kolacji Pan Antoni poczuł się tak zmęczony że zasnął. Krótko mówiąc urwał mu się film. Rano obudziła go panna młoda i w pośpiechu pojechali do urzędu zalegalizować związek. Wszystko było wcześniej ustalone i opłacone. Czekał na nich tłumacz. Obrączki były przygotowane podobnie jak dokumenty. I tak to się Pan Antoni ożenił z piękną dziewczyną młodszą od niego o 40 lat. Zaraz po ślubie Zima poinformowała męża że musi natychmiast jechać do kliniki. Bo ma ustalony termin zabiegu. Co jej jest nie do końca było jasne. Ale troskliwy mąż zawiózł żonę pod wskazany adres. Zabieg się odbył a po 4 dniach piękna Zima wróciła do męża cała obolała i w bandażach ale za to czuła i kochająca. Postanowili wracać do Polski. Po przyjeździe Pan Antoni zaczął się niepokoić bo uznał że najwyższy czas skonsumować małżeństwo. Ale Zima stawiała opór. Aż w końcu udało mu się dobrać do tego ogródeczka i ….. o mało nie padł trupem. Jego ukochana żona okazała się mężczyzną. Co prawda nie kompletnym ale jednak. Chirurg co prawda usunął to i owo ale do pełnej kobiecości Zimie to było jeszcze daleko. Antoni zażądał rozwodu. Ale żona stanowczo odmówiła. Próbował też unieważnić ślub. Ale okazało się że podpisał stosowny dokument w którym rzekomo wiedział o defektach swojej przyszłej żony. Więc uznał że w tej sytuacji nie pozostało mu nic innego jak przyjść do mnie. Siedział przede mną naburmuszony jak chmura gradowa i wyglądał jak 7 nieszczęść.
– I co ja mam teraz zrobić Pani Etnorio. Dopytywał się.
Szczerze powiem cała sytuacja była tak absurdalna że nie przychodziło mi do głowy nic mądrego. Pan Antoni wstał z fotela a z kieszeni na podłogę wypadło zdjęcie Zimy. Podniosłam je i podałam mojemu klientowi.
– Ależ ona śliczna -powiedziałam
Pan Antoni się uśmiechnął.
– A może by Pan wybaczył żonie to oszustwo. Zostały jeszcze dwa zabiegi i będzie Pan miał żonę jak się patrzy. Wszyscy będą Panu zazdrościć.
Mój klient pokiwał głową podziękował i wyszedł.
Pan Antoni z Zimą tworzą szczęśliwy związek. Wspólnie prowadzą pracownię krawiecką i są szczęśliwi.
Autor Etnoria Aris



