W kominku ogień się wygina, figlarnie do mnie iskra mruga
Cichutko skradam się na palcach do okna by pozdrowić księżyc
Który rozpostarł srebrne skrzydła i drzemie na granicy światów
Srebrzysty blask roztacza w koło, w każdą szczelinę się zakrada
Cudownym blaskiem nas otula, jak ciastko mleczna czekolada
W oddali szczyty tatr bieleją, cień kładą na doliny w śniegu
Magiczna cisza nas otula choć my żyjemy w ciągłym biegu…
Autor Etnoria Aris

